Wpisy otagowane jako xabea bonomiella

  • Luty, 2011
  • Maminsynek przy mamie

    przed dwoma tygodniami
    tak wyglądają dzisiaj
    dwa czarne nosy
    Nie ma ani krzty przesady w stwierdzeniu, że szczenięta rosną w oczach. Bo rosną i jest to fakt bezdyskusyjny. Na dowód załączam dwa zdjęcia Alberta. Pierwsze zrobione 20 stycznia, drugie dzisiaj. Zwróćcie, proszę uwagę o ile mniejszy na dzisiejszym zdjęciu wydaje się być miś koala, a zapewniam was, że jest to cały czas ten sam miś, a przy nim ten sam Albert. No tak, pluszaki w przeciwieństwie do szczeniąt nie powiększają swych gabarytów.

    Trochę się obawiałam jak Albert będzie rósł i rozwijał się będąc jedynakiem. Myślałam, że może będzie mniej ruchliwy i wolniej rozwijający się niż szczenięta wrastające w grupie. A tymczasem żadna z moich obaw nie sprawdziła się. Z pewnością zasługa w tym mamy Belli, która inaczej troszczy się o jedynaka niż zwykła to czynić przy gromadce swych dzieci. Przy licznym miocie Bella przebywała ze szczeniętami tyle tylko, ile nakazywała konieczność, z Albertem spędza natomiast większą część doby. Grupa szczeniąt z poprzedniego miotu była dla psiej mamy prawdziwym wyzwaniem, Albert natomiast jest łatwy w pielęgnacji, miły w obyciu, nie absorbujący, to też Bella przebywa z nim chętnie. Razem stanowią rozkoszny, a jednocześnie zgrany duet.
  • Styczeń, 2011
  • Sennie

    Bella z Albertem. Tak śpią. Kocham ten widok!


    Mama i synek sennie... Tak im najlepiej, tak potrafią leżeć całymi godzinami, ja zaś patrząc na tych dwoje zapominam o całym świecie...
    Dzisiaj Albert ukończył 4 tygodnie. Niby niewiele, ale potrafi już sporo. Opanował jedzenie z miseczki i to bez rozrzucania na boki, bawi się zabawkami, tzn. nosi albo tarmosi, pozytywne emocje wyraża merdając ogonkiem, negatywne głosem. Powodów do skarg i zażaleń w zasadzie nie ma, ale czasami nudzi mu się, więc woła donośnie... A ja - jak ta mamuńcia - zaraz biegnę do niego! Biorę na ręce, przytulam. Albercik wtedy uszczęśliwiony. Płakać i marudzić przestaje natychmiast. Dokładnie tak samo jak każde niemowlę.
  • 20 dni z Albertem E.

    Jutro przełom w życiu Alberta E. Ukończy 3 tygodnie, czas już aby zaproponować mu pierwszy posiłek w postaci karmy dla szczeniąt. Pewnie zje z apetytem, bo jeść to on lubi.
    Jutro maluch będzie miał powtórne odwiedziny swoich Ludzi. Ale się zdziwią, gdy zobaczą jak bardzo synek im się powiększył!
    Bella znowu się namyśliła co do miejsca gdzie i z kim ma spać. Zrezygnowała z wylegiwania się na sofie i powróciła do Alberta, co bardzo mnie cieszy.



  • Bella i dwa szczeniaki

    Albert i Afera. On jeszcze maleńki, dopiero 17-dniowy, ona także z tych małych, ale w porównaniu z nim bardzo duża i dorosła. 9-tygodniowa, rozbiegana i wszędobylska dziewczynka. On w jednym pokoju, ona w drugim, bo inaczej się nie da. On potrzebuje maminego mleka w dużych ilościach, więc coraz to przy sutkach. Ona powinna jeść karmę dla szczeniąt. Je, ale gdy uda jej się pociągnąć mleka wprost z Belli gdy ta ją odwiedzi, to aż popiskuje z uciechy. Bella pomiędzy dwoma szczeniakami wyraźnie zdezorientowana, ale kochająca jego i ją, chociaż ją zna dopiero od wczoraj. Dla Belli nie ma różnicy, bo przecież dziecko to dziecko, potrzeba mu mleka i opieki, a ona jako matka wie to najlepiej. A maluchy grzeczne i spokojne. Afera (..Afi, Afinka..) piewrszą noc w naszym domu przespała twardo i bez płaczu. Rano powitała mnie merdając przyjaźnie ogonkiem. Widać, że podoba jej się u nas, że zaakceptowała nas i stadko.

    Albert rozwojowo jeszcze nie na etapie witania czy merdania. Większość doby przesypia, budzi się na swoje mleczne posiłki, podrepcze w te i we wte i znowu śpi. Śpi i rośnie. Mama Bella będąc w ciąży też urosła, ale wszerz. No cóż, ciężarne tak mają, takie ich prawo. Wraz z wiosną przyjdzie czas na odchudzanie.
    A, coś jeszcze.... Od wczoraj Bella nie sypia ze swoim jedynakiem. Przeprowadziła się na sofę, gdzie jest jej z pewnością wygodniej. Odwiedza synka tylko celem nakarmienia. Trochę mi żal Alberta, odnoszę wrażenie, że nagle jakaś część z jego wczesnego niemowlęctwa została bezpowrotnie utracona, że czas go pogania podpowiadając: "doroślej!".
  • Piąty dzień życia Alberta E.

    najedzony, śpię bardzo twardo
    obudziłem się i pełznę do mamy
    już jestem przy niej i przy mleku
    On ciągle przy mamie, ona niemal bez przerw przy nim, on żarłocznie opycha się jej mlekiem aż kształtem swoim zaczął przypominać gruszkę z maleńkimi, doczepionymi do niej niby-nóżkami. Ona od czasu porodu ciągle jeszcze kapryśna i bez apetytu lub z apetytem wybiórczym. Karma - nie, herbatnik z cynamonem - owszem tak. Karmię więc Bellę z ręki, a jak trafię na jej lepszy nastrój, to wyjada mi przeznaczone dla niej granulki prosto z nastawionej dłoni, lecz gdy humor kiepski, to mam przyjść za godzinę raz jeszcze i znowu spróbować pokarmić ją z ręki, bo jedzenie z miski to jeszcze nie ten etap u Belli. Teraz to ona leży, a ja obsługuję i kombinuję czym by tu moje kochane suczydło uraczyć.

Strona 3 z 9, łącznie 42 wpisów