Wpisy otagowane jako szczenięta shar pei

  • Lipiec, 2013
  • Dwie doby minęły

    Dzisiejsza seria zdjęć maluchów. Od wczoraj przybrały ładnie na wadze i przekroczyły już 600 gramów każde. Biorąc pod uwagę, że to dopiero dwie doby ich życia, a przyrost masy ciała stanowi 40 procent jego całkowitej wagi, to osiągnięcie jest imponujące.
    Monia jest dobrą i spokojną matką, czule opiekuje się chłopaczkami, mleka ma dla nich pod dostatkiem. A szczenięta śpią, piją jej mleko, znowu śpią, a w tak zwanym międzyczasie próbują już pełzać.
    Nie mogę się napatrzeć!
  • Styczeń, 2013
  • Przy misce

    Skończyliśmy już z podawaniem maluchom startera, a przeszliśmy na karmę dla szczeniąt. Służy i smakuje grubaskom niebywale. Ładny to widok gdy jedzą. Pchają się do miski jedno przez drugie, chrumkają, ciamkają, a wszystko to z zachwytu nad podanym im menu. Dziesięć minut trwa konsumpcja, potem trochę biegania, ale tylko trochę, bo szczenięta najedzone senne, więc układają się do snu, zasypiają i.. rosną. Rytm posiłków mają ustawiony. Co dwie i pól godziny papu. Ostatnie karmienie o godz. 22, pierwsze o 7 rano. Do tego Aferka dokarmia dzieci swoim mlekiem. Nie ma już tego jej rozkosznego kładzenia się przy szczeniętach w skrzyni, teraz ssanie Afery odbywa się "na szybko" i "na stojąco". Niedługo mleko matki się skończy. Szczenięta mają już pięć tygodni.

    Do następnego razu!
  • Grudzień, 2012
  • Z końcem roku

    Święta zostały całkowicie zdominowane przez dzieci Aferki, ją samą oraz resztę stada. Czasu zabrakło na umycie paru okien, na rozłożenie dywanu odebranego przed dwoma tygodniami z pralni, na wielkie gotowanie, ale starczyło dla maluchów. (Przez zrolowany dywan i jakieś tam nie umyte okno świat mój się przecież nie zawali, a przynajmniej nie powinien.)

    Przed nami Sylwester, w tym roku u nas pod nazwą "wielki bal ze szczeniętami". Mam nadzieję, że w okolicy nie będzie ostrych huków i strzelaniny, bo szczenięta już słyszą. Kolejny postęp w rozwoju. Oczka też już otwarte i mądruchno patrzące.

    Jeszcze całe dnie malce spędzają w swojej skrzyni, jeszcze jedynym ich pożywieniem jest tylko mleko matki. Co 2,5 godziny odchodzi Wielkie Ssanie. Ogromny wysiłek dla Aferki! Cztery razy dziennie karmimy Aferę. Karmą dla szczeniąt oczywiście. A i pić psia mamma potrzebuje sporo. Trzy do czterech litrów wody dziennie!

    I to by było o szczeniętach i Aferce na tyle. Ciąg dalszy nastąpi..

    A z okazji Nowego Roku 2013 wszystkim naszym przyjaciołom, znajomym i ich czworonogom życzymy aby był to rok szczęśliwy i żeby był jeszcze lepszy niż ten, który właśnie mija.
    Marta i Piotr
  • Codzienność ze szczeniętami

    W porównaniu ze szczeniętami z poprzednich miotów to dzieci Afery są bardzo ciepłolubne. Ciepło być musi, w przeciwnym razie głośny protest z siedmiu gardeł. Źródeł ciepła mają kilka: domowe centralne ogrzewanie, grzejnik olejowy oraz poduszka elektryczna, na której bardzo lubią się wylegiwać. Najchętniej jednak maluchy wtulałyby się w mamę.. Ta jednak wyraźnie zmęczona i niedospana, coraz częściej przenosi się od dzieciarni na sofę w poszukiwaniu spokojnego miejsca do snu. Dwie godziny, nie dłużej, pozwalają szczenięta pobyć matce poza skrzynią. A potem krzyk, pisk, wołanie tak głośne, że zignorować tego nie sposób. Afinia bez ociągania zwleka się z sofy i do dzieci. Karmi je w regularnych odstępach. Czasami przy karmieniu zasypia tak twardo, aż chrapie. Nie budzi jej nawet kwik szczeniąt domagających się masowania brzuszków. I wtedy do akcji, z konieczności, ale też z litości nad biednym suczydłem i kwilącymi szczeniętami, wkraczamy my. Masowanie szczenięcych brzuszków opanowaliśmy do perfekcji. Szczególnie Piotr ma dużo cierpliwości i delikatności przy "obsłudze" osesków. Ciągle jeszcze dyżurujemy przy nich naprzemiennie: poranki i przedpołudnia to czas dyżurowania Piotra, mój zaś to reszta doby. Pomału zaczynam odczuwać deficyt snu. Podobnie jak Aferka..

    A w skrzyni pojawiły się pluszowe zabawki. Maluchy nie potrafią się nimi bawić, ale używają je jako poduszeczki. Lubią leżeć z główkami podpartymi czymś miękkim. Dlatego pluszaki.

    Do następnego razu!
  • Siedmioro od Afery. Dzień pierwszy


    Już są! Znowu siódemka dorodnych maluchów! A za nami nieprzespana noc, bo szczenięta, jak to u nas zwykle, rodziły się w nocy. Pierwsze szczenię przyszło na świat godzinę po północy, a potem w regularnych odstępach rodziły się kolejne. O godzinie 6.30 urodziło się ostatnie szczenię.

    Jeeeeeeju! Jakie one są ładne!!

    Affi zmęczona, trochę oszołomiona macierzyństwem, trochę zdziwiona nową dla niej sytuacją, ale szczęśliwa.

    Naczelny śpi, bo całą noc był ze mną przy porodzie i pomagał. Musi teraz odpocząć, pilnie potrzebuje regeneracji. Noc była wyczerpująca i niezwykła. Niezwykła, bo przecież nie co dzień rodzą się szczeniaki! Wyczerpująca, bo przy rodzącej suczce zajęć sporo, a do tego emocje, no i nerwy, czy się uda, czy da radę, czy szczenięta urodzą się żywe i silne. Poszło dobrze. Szczeniaki bardzo mi się podobają, wielkością wyrównane, duże. Każde o wadze ponad 400 gramów!

    Podczas tej niezwykłej nocy wypiliśmy mnóstwo kawy, nad ranem posililiśmy się pieczonymi ziemniakami (!!), o siódmej wznieśliśmy toast za szczęśliwe narodziny i za Aferę z maluchami.
    Chwilę później, nieprzytomna ze zmęczenia, runęłam do łóżka jak kłoda. Wstałam o 11-ej, zwolniłam z czuwania Piotra, napoiłam sukę, udało mi się nawet mimo jej protestów wyciągnąć ją od dzieci i wyprowadzić do ogrodu na wysikanie.

    Teraz Afinia drzemie, szczenięta z brzuszkami pełnymi mleka przytulone do niej śpią, cisza, spokój... Świat jest piękny.

    Do następnego!

Strona 1 z 15, łącznie 75 wpisów