Wpisy otagowane jako shar pei na spacerze

  • Kwiecień, 2013
  • Rodzinna niedziela we Wrocławiu

    Na zdjęciach uwiecznione zostało wczorajsze rodzinne spotkanie młodocianej Dakoty, jej właśnie obchodzącej drugie urodziny siostry Choo-Choo oraz nieco starszego kuzyna Alberta. Pańciowie, jako psom osoby towarzyszące, smakołykami je podkarmiające i fotografujące (rym-cym-cym!) również brali czynny udział w spotkaniu i spacerze.

    Aby przybliżyć oglądającym zdjęcia kto jest kim, pospiesznie wyjaśniam:
    Choo-Choo (po domowemu Czunia)- ta z czerwoną smyczą jest córką naszej Moni i starszą siostrą Dakoty, tej w pomarańczowej obroży i na smyczy w kolorze khaki. Albert, będący posiadaczem niebieskiej smyczy jest synem naszej Belli, babci Czuni i Dakoty. A wszyscy mieszkają we Wrocławiu: Czunia z Albertem i pańciami, Dakota ze swoimi ludźmi. Proste, prawda?

    Sporo o tej trójce pisałam w okresie gdy będąc szczeniętami mieszkały w naszym domu, a szczególnie Albertowi, jako jedynakowi poświęciłam dużo miejsca w blogu. Chętnych do poznania ich najwcześniejszego dzieciństwa/szczenięctwa zachęcam do skorzystania z rozbudowanego archiwum lub z blogowej wyszukiwarki znajdującej się w prawym, górnym rogu bloga.

    I to by było na dzisiaj tyle. Do następnego razu!
  • Listopad, 2011
  • Bardzo jesiennie

    Aferka
    Jesień... Rozleniwiona Aferka na leśnym spacerze, zapach liści, ciepłe jeszcze mimo listopada promienie słońca. Relaks i sielanka w pięknym dniu!
    Tyle z pleneru, albo raczej aż tyle.

    W domu natomiast dyskusja co zrobić z gromadzonymi od 30 lat katalogami z wystaw psów rasowych.
    - Wyrzucić. Nieinteresujące jak stare książki telefoniczne - uważa Piotr.
    - Niech leżą - upieram się sentymentalnie, bo to przecież kawał historii, być może ktoś będzie chciał kiedyś odszukać jakiegoś wystawcę, przypomnieć sobie jego psa.

    Jakoś jesienią zawsze bierze mnie na wspominki.
  • Październik, 2011
  • Przez las z wątróbką w kieszeni

    Las, psina i dal sina...


    W (p)siną dal, czyli przez las ja z psiną w dal siną. Rym-cym-cym. Ja jak zwykle cieszę się leśnym spacerem, psina (każda z nich bez wyjątku!) węszy, tropi, szuka, nie znajduje, ale nie chodzi o to aby znaleźć, bo już samo przeszukiwanie krzaków podobną radość daje jak niektórym ściganie króliczka ze znanej wszystkim piosenki.
    Być na spacerze tylko z jednym psem to najlepsza okazja do wtłoczenia mu w głowę tego i owego oraz przypomnienie czegoś co wcześniej było nauczone, a nieodświeżane tak szybko poszło w zapomnienie. Ćwiczymy rzeczy proste, ale najchętniej zapominane: chodzenie przy nodze, zostawanie w miejscu, przychodzenie na sygnał. Pomoce naukowe tkwią w kieszeni. Psina idąc grzecznie tuż przy nodze co raz to łypie łakomie okiem w kierunku kieszeni i wie, że gdy pańcia będzie zadowolona z lekcji to po smakowitą nagrodę sięgnie. Dzisiaj nagrodą za postęp w nauce, lub raczej za dobre chęci, było coś co wyglądem swym przypominało wyschnięte patyki runa leśnego, jednakże smakowało psu zdecydowanie lepiej - suszona wątróbka! A przepis na pozyskanie suszonej wątróbki domowym sposobem jest dziecinnie prosty, zważywszy, że wystarczy ją ugotować i pokroić w cienkie pasma, a wyschnie już sobie sama. Można też ją upiec w piekarniku, a pokrojoną zamrozić. Smakowity i zdrowy kąsek dla naszego psa, bez konserwantów, bez szkodliwej chemii.
  • Wrzesień, 2011
  • Clementine Bonomiella again


    z Pańcią..
    .. z Pańciem
    .. i solo
    Pytanie:
    Co ma Klementynka?
    Odpowiedź:
    Klementyna ma swoich ludzi: Arka, którego słucha i poważa, ma też Olę, którą kocha z wzajemnością, oraz przyjaciół także wśród swych pobratymców. Mały chichuachua darzony jest przez nią wielką sympatią. Dziecko ludzkie także. Jak widać.
    Klementynka ma nie tylko urodę, ale i nieziemski temperament określany przez swoich Pańciów mianem ADHD. Jak każdy zdrowy szczeniuś zresztą.
    Jeść Klementynka lubi, więc rośnie szybko i dynamicznie - ma pięć miesięcy i wagę 20 kilogramów psiego ciała. Zuch dziewczyna!
    A, i jeszcze jedna informacja dotycząca Klementynki: aktualnie wymienia ona sierść letnią na zimową z jednoczesnym zrzucaniem puchu szczenięcego, bo przecież panna dorasta, a Ola wytrwale zapoznaje ją i siebie ze wszelkimi możliwymi technikami czesania. Oj, fajnie mieć psa - tra ta tata ta (rym cym cym)!

    Serdeczne podziękowania za nadesłane zdjęcia wraz z pozdrowieniami od wszystkich -dwu i czworonożnych mieszkańców naszego domu!
  • W luźnej skórze

    spacer z Bellą
    To zdjęcie otrzepującej się energicznie Belli wykonał mój syn Tomek podczas naszego wspólnego spaceru. Świetne ujęcie, nieprawdaż? Nic dodać, nic ująć, no chyba tyle tylko, że widoczny fragmnet ludzkiej postaci po lewej od psa, przedstawia mnie.
    Miłego weekendu!

Strona 1 z 4, łącznie 18 wpisów