Wpisy otagowane jako pampalini boy quasar

  • Kwiecień, 2012
  • Na bieżąco

    Piotr przy pracy. Tu będzie warzywniak. Najpierw trzeba poradzić sobie z zielskiem
    Dwie nie zawsze grzeczne za ogrodzeniem. Widać, że Aferka przerosła już Bellę.
    Pampus. "Ktoś mnie woła?"
    "Już biegnę - biegnę"
    Psy są różne. Jedne grzeczne aż prawie do bólu, inne nieznośne do szaleństwa, chociaż kochane wszystkie bez wyjątku. U nas takim grzecznym jest Pampus. Powiem mu "tak", jest tak. Powiem "nie", no to nie. Furtka w kierunku pól otwarta, bo Naczelny w te i we wte z maszyną do spulchniania ziemi, albo z kompostem, albo jeszcze z innym potrzebnym mu balastem. Wiadomo, wiosna, pora upraw. Nic wielkiego, tylko warzywniak.

    Suczki (te dużo mniej grzeczne niż Pampus) wstępu na teren uprawianego skrawka ziemi nie mają. Im nie w psich głowach słuchać mojego skrótowego "nie" lub rozbudowanego: "nie wolno poza nasz teren". albo całkiem długiego: "nie wolno ścigać kotów z sąsiedztwa", w związku z powyższym patrzą z zazdrością na Pampka, któremu wolno więcej niż im. Siatka ogrodzeniowa jest dobrym wynalazkiem. On - pies z jednej strony, one - suczki z drugiej. On trochę do nich tęskni, bo zaczęły cieczkować, a one jeszcze dodatkowo z tego powodu mają szlaban na bliskie z nim kontakty. I tak to nam się rozpoczął kwiecień.
  • Wrzesień, 2011
  • Cierpienia i rozterki Pampusa

    Pampalini Boy Quasar (po domowemu Pampus)
    Sierpień był trudnym miesiącem dla Pampusa. W pierwszej dekadzie tamtego miesiąca uwagę swoją koncentrował wyłącznie na Simonce, a ściślej ujmując na jej cieczce. Były fochy, popiskiwania dniem i nocą, próby przedostania się do suczki, było też wybrzydzanie nad miską i ogólny terror. Rzecz jasna współczuliśmy psu, pocieszając siebie i jego, że to minie, że parę dni pies wytrzyma, bo przecież dzielny i rozumny, że jeszcze tylko troszeczkę i znowu wszystko wróci do dobrej, starej równowagi. A tu w drugiej połowie sierpnia cieczkę dostała Aferka! Pampus prawie odchodził od zmysłów, a swoje usychanie z tęsknoty okazywał już nie tyle popiskiwaniem, co głośnym śpiewem i to najczęściej nocą. Zniecierpliwienie i tęsknota psa równa była naszemu zmęczeniu czy raczej umęczeniu tą erotyczną atmosferą wywołaną przez nasze nonszalanckie suki i tokującego do nich psa. Gdy cieczka Aferki kończyła się i Pampus stawał się spokojniejszy przyjechała w odwiedziny Bullmastffka Maxie, oczywiście z cieczką i to taką w szczycie. Blisko dwutygodniowy pobyt Maxie prawie oduczył Pampusa od zaglądania do miski, zniechęcił do wychodzenia na najkrótsze nawet spacery, bo przecież nie mógł spuści z oczu tej olbrzymki, ale nauczył szacunki dla dużej psiej kobiety, pod spojrzeniem której nasz średniej wielkości pies robił się całkiem maleńki. Wraz z końcem cieczki u Maxie zakończył się też jej gościnny pobyt u nas. Pampus jakby odetchnął z ulgą, że kolejna ukochana zniknęła mu z oczu, trochę jeszcze obwąchiwał podejrzliwie i jakby z lekką nadzieją wszystkie miejsca, na których psica się wylegiwała, ale generalnie uspokoił się, po dłuższej przerwie wyszedł w końcu chętnie na spacer, zjadł z apetytem swoje śniadanie i swój obiad. Tak dobrze działo mu się przez trzy dni. Trzy dni spokoju bez prowokujących go cieczkami suk, trzy dni i noce gdy mógł bez tej strasznej tęsknoty się wyspać. Skończył się sierpień, nastał wrzesień i zaczęło się znowu: Monia dostała cieczkę!
  • Sierpień, 2011
  • Zakochany pies

    Simonka - oaza spokoju
    Młode psy: Aferka i Pampus
    Dzień i noc niepokój. Powód: Simonka ma cieczkę. Ona spokojna, stan absolutnie nie wyprowadzający jej z równowagi, ale Pampus wyraźnie tak po psiemu zakochany i obłąkańczo cierpiący, że mu do suczki nie wolno. Śpiewy i piski dniem, i niestety też nocą. Skomlenia naszego psa nie wzruszają stadka ani ciut ciut, suki przyjmują samczy skowyt z niczym niezmąconym spokojem, tak jakby dźwięki wydawane przez Pampusa w ogóle do nich nie docierały. A piszczeć to on potrafi w tonacji sięgającej wysokiego C. Biedny pies, zwykle molestowany przez suki, a w szczególności przez Aferkę, nie raz już szukający przed prześladowczyniami ratunku i schronienia, teraz zapomniał jak bardzo był przez nie dominowany, a nawet i poniewierany. Tęsknota i chęć wyrwania się do Simonki w celu wiadomym zaprząta jego psi umysł bez reszty. Na spacer wyjść nie chce, no bo jak ma opuścić dom i stracić z oczy Simonkę. Nie, to dla niego za trudne. Jedzenie też utraciło cały urok, coś tam skubnie, coś liźnie, resztę zostawia. Tęskni...
    Nawet zabawy erotyczne z Aferką straciły dla niego sens, a powiem Wam, że dotychczas pozwalał Młodej na wszystko. Kto wie, być może to już koniec takich zabaw jakie zostały uwiecznione na zdjęciach. Pampus dorósł i po raz pierwszy w życiu się zakochał, a Aferka dzisiaj za przykładem Simonki dostała pierwszą cieczkę. Przed naszym psem kolejne trudne dnie. Przed nami również.
  • Marzec, 2011
  • Słonecznie nam


    "Gdy pełzną dwa zaskrońce, z nich każdy ogon ma. To jasne jest jak słońce i jak dwa razy dwa..." (Jan Brzechwa)

    Aferka
    Aferałka
    Pampus
    Aferka
    nasze słońce w słońcu
    Zwykle na spacery z psami chodzę do lasu, ale dzisiaj z racji tak pięknie błękitnego nieba zasada trzymania się jednego kierunku została złamana i wybraliśmy się w stronę wsi. Dwa ogony - ten od Pampusa i ten od Aferki merdały radośnie podczas spaceru przez pola. Pampus już wielki chłopak, Aferka właśnie ukończyła cztery miesiące. Z tej okazji w wielkich ilościach otrzymała: czułości, nowe gryzaki i buziaki (rym-cym-cym!). A co w zamian? Ano urok osobisty bez granic, spojrzenie tak słodkie, że lód by stopniał gdyby był, poza tym bez zmian, edukacja Malucha zatrzymała się na punkcie "nauka porządku" i jak na razie drgnąć nie chce...
  • Grudzień, 2010
  • Zimowe kwiatki

    Piotr ma swoje przeróżne powiedzonka i czasami potrafi mnie nimi naprawdę zaskoczyć tak, że staję z otwartymi ustami nie wiedząc jak zripostować. Niezaprzeczalny wpływ na kwiecistość i urok wyrażeń mojego męża ma z pewnością jego fizyczna aktywność, czytaj: praca w domu i w (za)ogrodzie. Dzisiaj po dwugodzinnym machaniu w śniegu różową szuflą, po przepychaniu wraz z udziałem dwóch silnych chłopów z sąsiedztwa naszego pojazdu z jednej śnieżnej zaspy w drugą, po odmrożeniu drzwi wejściowych czy też zamka w nich (nie wnikałam), wrócił ściekły do domu, rzucił czapką i rękawicami, po czym jednym tchem wyrecytował: "można się kwiatem różanym poro....". Zapisałam szybko aby mi nie umknęło. Zima dopiero nam się rozpoczęła, jak tak dalej będzie szło, to pewnie i cennych powiedzonek Naczelnego uzbiera się na spory tomik.

    Pampus śnieżny..
    ...podziwia Bellę
    A tymczasem Bella okrągleje i nic sobie z aury nie robi, jako że prawie nie wychodzi z domu. Nie chce i już. Tyle tylko co musi. Inaczej Pampus. Ten najchętniej siedziałby dzień cały w śniegu. A zachwycony przy tym, a szczęśliwy, że aż żal o wiośnie pomyśleć. Wczoraj pochwaliłam się zdjęciem Pampusa na facebooku, a dla tych co nie widzieli wklejam do bloga. Przy okazji nadmienię, że w tym tygodniu nasz mały Pampek kończy 12 miesięcy. Wszystkiego Najlepszego Roczniaku!
  • Strona 1 z 4, łącznie 17 wpisów