Wpisy otagowane jako morcheeba bonomiella

  • Czerwiec, 2009
  • 23 dni

    Przedwczoraj po raz pierwszy maluchy skosztowały rozmoczoną, suchą karmę dla szczeniąt. Poruszenie było wielkie, stadko rzuciło się na nowe dla nich papu, a gdy niewielkie porcje zostały zjedzone był krzyk i wołanie o jeszcze! Wczoraj podałam im jedzenie już w miseczkach, takich niewielkich, jakie używa się dla kotów, ale pomysł był chybiony, bo psiurki mają apetyt nie na miarę kociaka ale psa, więc dzisiaj wyciągnęłam stare, żółte miseczki używane przez poprzednie pokolenia moich shar pei, nałożyłam słuszne porcje, a dzieci psie z zachwytem jadły pyszczkami, rączkami i nóżkami. Cudny widok, trudno opisać, to trzeba zobaczyć!

    Od wczoraj pieski wychodzą już ze skrzyni na rozesłane gazety. Od razu zorientowały się, że gazety nie do czytania i korzystają z nich skwapliwie. Prania szczenięcej pościeli mam już wyraźnie mniej, sprzątania za to coraz więcej, ale cieszę się że szczenięta ładnie rosną, że apetyt mają, i że Bella może już po trochu od dzieci odpoczywać. Te minione trzy tygodnie były dla niej ogromnym obciążeniem, mało snu, częste karmienie szczeniąt, sprzątanie po nich... Bella przypłaca macierzyństwo utratą na urodzie, jej sierść nie jest już tak ładna jak przed porodem, wyraźnie przerzedziła się na głowie, miejscami wypada. To zwykła kolej rzeczy u karmiącej suki, ale też stan przejściowy, za parę tygodni gdy pieski podrosną i od piersi odrosną, to i wygląd Belli powróci do swojego normalnego stanu.
    A z wydarzeń wartych odnotowania to wczorajsza wizyta Wioli i Artura, którzy przyjechali z Gdańska, aby poznać swoją Morcheebę. Psinka im się spodobała, oni spodobali się nam i naszym dorosłym psom, w sumie był to bardzo miły dzień. Wydarzeń jak na raz sporo, jestem więc chyba trochę usprawiedliwiona, że w ostatnich dniach brakowało mi czasu na notatkę o szczeniętach.
  • Jedenaście dni ze szczeniętami

    Morcheeba


    Noski szczeniąt wypigmentowały już na czarno, oczka otwarte, z dnia na dzień maluchy coraz większe. Ważą dzisiaj od 1100 do 1200 gramów. I pomyśleć, że to wszystko jest zasługą Belli, która tak dobrze karmi swoje skarby.

    Jeszcze dziesięć dni szczenięta będą odżywiane wyłącznie mlekiem matki, potem zaczniemy pomału odciążać Bellę i przyzwyczajać maluchy do konkretniejszego jedzenia. Na razie intensywnie karmimy mamę. Trzy razy dziennie nasza śliczna pochłania z apetytem pełną michę swojego jedzenia.

    Ze szczeniętami przebywa Bella coraz mniej, właściwie odwiedza je tylko regularnie celem nakarmienia i wykonania im koniecznej toalety. Po spełnieniu tych obowiązków układa się zwykle na kanapie, skąd ma dobry widok na wszystkie pieski. Śpi więcej niż zazwyczaj, widać że potrzebuje dużo odpoczynku. Nic dziwnego, sześcioro dzieci ma na wychowaniu. Jestem pełna uznania dla mojego dobrego suczydła!

Strona 5 z 5, łącznie 22 wpisów