Wpisy otagowane jako lasimonne bonomiella

  • Marzec, 2011
  • Simonka w ciąży?


    Simonka 5 tygodni w ciąży
    Ależ oczywiście, że jest w ciąży lub jak wolą kynolodzy - szczenna. Wczoraj minęło równo 5 tygodni od krycia, chwalimy się więc szybciutko, aby z tym newsem być na bieżąco. Przy okazji serdeczne pozdrowienia dla ludzkiej rodziny Chestera z hodowli Asta La Vista, który w tym przyrastaniu Simonkowego brzusia ma niezaprzeczalny udział. A Simonka ma się dobrze i zdrowo, oprócz wyraźnych zmian w kształcie jej sylwetki, zmieniło się jej usposobienie na wylewne i czułe. W dopominaniu się o pieszczoty równych sobie nie ma - "buzi buzi, pogłaskaj, przytul!" i tak dzień cały. Miłe to bardzo, chociaż przyznam, że chwilami męczące, bo umiar nie jest Simonce znany, ale to minie gdy tylko urodzą się szczenięta - stan permanentnego miziania i czulenia się jest typowy dla ciężarnych. Tulimy więc, pieścimy i całujemy w kochaną, rudą łepetynę.
  • W oczekiwaniu na psie dzieci

    kto utopił szczurka?
    Kiedyś Morcheeba, o czym zresztą pisał Artur, utopiła w misce z wodą mysz. Spokojnie! U Artura i Wioli po mieszkaniu hasają jedynie myszy tekstylne sprowadzone za polską walutę ze szwedzkiego sklepu. A u nas rozbawia Aferkę równie tekstylny szczur, prezent od Ani i Rafała. Mnie też rozbawiają tego rodzaju zabawki, czasami jednak troszczą się o to aby w gwałtowny sposób podnieść mi poziom adrenaliny. Wczoraj wieczorem natknęłam się na szczura (tego tekstylnego!) w misce z wodą dla psów. Wierzcie mi, wyglądał bardzo, ale to bardzo martwo, tak bardzo, że na jego widok nie zdołałam stłumić własnego wrzasku. Straszne. Prawie zawał i palpitacja!
    Dzisiaj szczurek już wysuszony, cieszy od nowa Aferkę, a ja chociaż jeszcze z lekka się wzdrygam, przebaczyłam mu wczorajszą kąpiel i udawanie topielca.
    Jeśli jesteśmy przy temacie co suche, a co mokre, to donoszę, że w sprawie nauki porządku u naszego najmłodszego psiego dziecka postępów niestety nie widać. Jedyną wyraźnie zauważalną zmianą jest wielkość pozostawianych przez malca kałuż na coraz obfitsze, jako że pojemność pęcherza moczowego przyrasta dynamicznie wraz z jego właścicielką, a ta bez najmniejszych zahamowań opróżnia go gdzie jej się akurat widzi. Okres biegania z mopem, ścierką i papierowymi ręcznikami mam wydłużony i nic nie zapowiada jego przerwania, bo nieuchronnie zbliża się czas gdy w domu pojawią się następne sikacze. Tak, tak Simonka grubieje, już widać, że w ciąży. A maluchy powinny przyjść na świat około 14 kwietna. To chyba dobra wiadomość, nieprawdaż?!
  • Luty, 2011
  • Ach, co to był za ślub......

    Simonka
    No i stało się, wydaliśmy Simonkę za mąż. Stres związany z kryciem mamy za sobą, a mówię Wam, że jest to akcja trafić u psów we właściwy nastrój (progesteron, biologia, no i ta chemia bez której ani rusz!), znaleźć nie tylko odpowiedniego według naszych wyobrażeń i oczekiwań psa reproduktora, ale i odpowiadającego gustowi panny kawalera. A i ona musi przypaść mu do serca, w przeciwnym razie albo nici z całego przedsięwzięcia, albo ingerencja osób trzecich czyli weterynarz z rurką i innymi utensyliami, o których pisać teraz nie będę, jako że szczęśliwie obyło się bez medycznej pomocy. Związek dwojga skonsumowany został ku obopólnej chęci i pełnej akceptacji JEJ i JEGO oraz aplauzu ICH ludzi. ONA to nasza LASIMONNE Bonomiella, ON to znany i utytułowany CHESTER Asta La Vista. Będą z tego psie dzieci. A kiedy? W końcu mogę określić precyzyjnie: około 10 kwietnia, z tolerancją plus-minus 2 dni. YEAH!!!!
  • Wrzesień, 2010
  • Macierzyństwo - spektakl w dwóch aktach

    Akt pierwszy. Simonka odprężona śpi na kanapie i chrapie głośno. Wydawać by się mogło, że śpi twardo głębokim snem, że nie słyszy co wokół niej się dzieje. Szczenięta tymczasem w swoim "pokoju dziecinnym" oddalone od niej o dobrych kilka metrów i za załomem ściany. Nagle któreś z psich dzieci zaczyna wiercić się i kwilić. Tak, właśnie kwilić, bo dźwięk wydawany przez malca przypomina bardzo rozpaczliwe wołanie głodnego pisklęcia. Simonka w jednej chwili zrywa się z kanapy i niespełna dwie sekundy później już jest przy szczeniętach i troskliwie dogląda czy aby nie dzieje się im coś złego. One entuzjastycznie witają rodzicielkę i jeśli głodnawe to z zacięciem rzucają się na jej sutki rozpychając się przy tym wzajemnie, bo każde chce mieć najlepsze miejsce przy barze mlecznym. Pazurki szczeniętom przycięłam na króciutko, mimo to miejsca przy sutkach Simonka ma niemiłosiernie podrapane. A ona co na to? Ano wykazuje bezgraniczną cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Nikt nie uczył tego psiej mamy, ona wie, że dzieci karmić trzeba, nawet gdy te drapią ją boleśnie i szturmem bez ładu i składu jedno przez drugie rzucają się na jej umęczone cycuchy. Szczenięta to nie tylko obowiązek dla psiej mamy, to też radość z możliwości obcowania z nimi, to spełnienie się w najważniejszej roli w życiu, jaką jest macierzyństwo.

    Simonka z dziećmi
    Akt drugi. Simonka znowu śpi na kanapie i chrapie tak, aż dom drży w posadach. Szczenięta nudzą się i zaczynają niespokojnie kwilić. Psia mama przerywa sobie słodki sen, zrywa się z wygodnego posłania, biegnie do nich i uważnie po kolei przygląda się każdemu z dzieci. One uradowane, że mama przyszła, tulą się do niej czule. Nie szarpią za sutki, bo najedzone (dopiero co pochłonęły sporą ilość swojej eukanuby), ale wtulają się w nią i robią to z wyczuciem i delikatnie. Nikt nie drapie pazurkami matczyska, nikt się krzyczy, nikt się nie pcha. Ona układa się tak, aby dzieci mogły się do niej przytulić, a one jedno po drugim, wtulają się w nią i zasypiają jak na komendę. Po chwili śpią wszyscy razem - Simonka i jej dzieci.
  • Pierworodne Simonki



    Simonka - "Matka Polka"
    Porody trwają różnie długo, jedne klika godzin, inne kilkanaście, bywają lekkie, zdarzają się też wyczerpujące i ciężkie. Gdybym w skali trudności rodzenia, takiej od 1 do 10, musiała określić jak trudny był ten u Simonki, to oceniłabym go na 9,5. Pozwolę sobie zaoszczędzić Wam szczegółów z akcji przychodzenia malców na świat, cieszmy się teraz zdrowymi szczeniętami, i że już są. Jak widać z fotki, tata znowu zatroszczył się o kolor i znowu mamy lśniące czarnulki! Szóstka! Jeden chłopiec i pięć dziewczynek! Wszystkie w wyśmienitej kondycji. A Simonka już przyjmuje gratulacje!
    Ja natomiast próbuję złapać pion, ten psychiczny i fizyczny. Pierwszy wróci gdy kiedyś w końcu odeśpię, z drugim może być trudniej, jako że od ponad 20-godzinnego kucania i schylania się nad rodzącą, a potem nad jej dziećmi, boli mnie dosłownie wszystko i czuję się tak, jakby mnie coś przywlekło i porzuciło. Simonka też umęczona do granic, ale zadowolona oraz zachwycona swoimi dziećmi i nie da się ukryć, że napatrzeć się na nie nie może. Po krótkiej przerwie niejedzenia powrócił jej apetyt. Mleko w sutkach też jest. Wszystko dobrze, szczenięta dorodne, mam nadzieję, że wyrosną tak samo pięknie jak Kreciki Tequilli.
    Na razie ta krótka notka musi wystarczyć, ale będę regularnie donosić jak rosną i rozwijają się nasze najmłodsze szczenięta.

Strona 2 z 6, łącznie 27 wpisów