Wpisy otagowane jako karmienie szczeniąt

  • Grudzień, 2012
  • Dzień czwarty szczeniąt z miotu E

    konsumpcja mleka
    jedna z córeczek
    Prawie 700 gramów waży już każde ze szczeniąt, czyli osiągnęły już 50% przyrostu masy ciała. To całkiem dobrze. Nawet bardzo dobrze!
    Afinia w lepszym humorze, nie burczy już gdy wyprowadzam ją na dwór. Widać, że jej stan stabilizuje się, szok poporodowy już poza nią. W dalszym ciągu, poza krótkimi wyjściami za potrzebą, twardo leży przy szczeniętach i karmi. Zwykle na raty po trzy lub cztery na raz. Gdy pierwsza tura najedzona, to druga przysysa się. I tak w godzinnych odstępach akcja. Zostawić ją samą z maluchami nie sposób. Szczenięta włażą jej za plecy, ona je przyciska sobą do ściany skrzyni, a one nie mogąc się wydostać kwiczą rozpaczliwie. Wyjmuję wtedy delikwenta i natychmiast przystawiam do matczynego sutka. Nic tak nie uspokaja szczeniąt jak mleko!

    I tyle wieści ze skrzyni pełnej szczeniąt na dzisiaj. Pozdrawiam i do następnego razu!
  • Październik, 2012
  • Karmienie szczeniąt. Film.


    macierzyństwo spełnione
    Wrzuciłam na youtubkę kolejny film z serii "macierzyństwo Moni".
    Maluchy są niesłychane!

    Jak widać na filmie, Monia karmi i ani drgnie. Szczeniaki pchają się do mleka, włażą jej i sobie na głowy, ciągną biedne "Mamidło" za sutki, tak łapczywie aż się krztuszą jej mlekiem. A, że któryś niezadowolony, że niezdecydowany co lepsze - mamine mleko czy karma z michy, że kręci się i marudzi popiskując, nic to Monię nie wzrusza. Bo karmienie to rytuał i porządek z góry ustalony być musi. Ta sama pora na posiłki, to samo miejsce.

    Pięć do siedmiu minut trwa ssanie matki, więc maluchy muszą się spieszyć aby zdążyć się napić zanim czas minie. Mleka starcza dla wszystkich, ale one jakby o tym nie wiedziały. Silniejsze szczenięta dopadają sutek pierwsze, ale też i pierwsze kończą ssanie. Po nich przychodzi czas na te mniej przebojowe.

    Monia wie, kiedy zakończyć karmienie i nawet najgłośniejszy kwik nie zatrzyma jej dłużej przy szczeniętach niż ona sama uważa za konieczne.
    Czas minął. Monia zrywa się nie zwracając uwagi na tych co do niej przyssani i jednym susem wypada z pokoju szczeniąt. Jeszcze minutę do dwóch goni ją krzyk rozczarowanej i co tu ukrywać - rozzłoszczonej dzieciarni. Nie robi to na niej wrażenia.

    I wtedy wkraczam do akcji ja. Z pełną michą szczenięcego papu. Konsumpcja trwa nadal.

    Do następnego razu!
  • Trzy tygodnie minęły

    Od dwóch dni dokarmiamy szczenięta. Widać, że papkowata karma dla szczeniąt maluchom smakuje, pchają się do michy jedno przez drugie, a i radochy przy jedzeniu mają co niemiara. Ja zaś po ich posiłku muszę każdego po kolei dokładnie wytrzeć z lepkiej i szybko zasychającej papki, zaczynając od łapek, a na główkach skończywszy.

    Tłumek małych chaotów ma teraz urozmaicenie, bo i mleko z Moni, i karma z miski. Wszystko co można spożyć, bez grymasów pochłaniają. Nawet środek na odrobaczanie wzbudził w szczeniakach niemały entuzjazm.

    Szczenięta potrafią już chodzić i całkiem dobrze sobie z tą czynnością radzą. Poznały dokładnie swoją skrzynię, a teraz bez kompleksów zwiedzają jej najbliższe okolice. No i coraz są większe i ładniejsze.

    Zapraszam do obejrzenia najnowszej serii zdjęć.
  • Nerwowo przy barze mlecznym

    Atak na bar mleczny
    coraz ciaśniej w skrzyni
    aktywność szczeniąt
    stawianie pierwszych kroków
    Szczenięta mają się dobrze. Małe, tłuste klocki. Największe ważą już około 1700 gramów, a średnia waga ze wszystkich to 1500. Można by cieszyć się bezgranicznie, ale zawsze jest jakieś “ale”. Tym razem problem z Monią, a ściślej ujmując z jej sutkami. W ostatnich dniach zastoje pokarmu w sutkach nie dawały spać ani jej, ani nam. Monia straciła na apetycie, “zrezygnowała” z dwóch posiłków, piła znacznie mniej, niechętnie karmiła swoje dzieci. Godzinami masowałam jej twarde i obrzmiałe sutki, a gdy tylko udało mi się przywrócić do miękkości ten stwardniały, to za parę godzin twardniał kolejny. Tak było przez trzy dni. Sutki twardniały, mleko, które zdawało się je rozsadzać, zbierało, a szczenięta traktowały je niechętnie. Cała moja uwaga skupiała się na rozmasowywaniu i przystawianiu szczeniąt do sąsiadujących mlecznych kraników. Od wczoraj sytuacja opanowana, bar mleczny znowu drożny w całości, psie dzieci już nie grymaszą, Monia wróciła do swoich posiłków chętnie, z tą tylko różnicą, że domaga się smakowitych dodatków do karmy, czego przedtem nie było. Można by rzec: happy end, ale taki z ręką na pulsie.

    Od jutra zaczniemy dokarmiać maluchy papką dla szczeniąt. Już tradycyjnie, jak to u nas, starterem od royala. Czas aby odciążać Monię, która już wyraźnie zmęczona intensywnym macierzyństwem.

    Do następnego razu!
  • Dzień dziewiąty

    Prawie 3,5 kilograma przybrały w sumie na wadze szczenięta. Wspaniałe osiągnięcie Moni! Karmi je intensywnie. A ja nie mniej intensywnie karmię Monię. Już 5 razy dziennie moje kochane suczydło dostaje jeść, a co zje to przerabia na mleko dla milusińskich. Odchowanie takiej gromady żarłoków to nie lada wyzwanie dla suki-matki. W szczycie laktacji (za tydzień) produkcja mleka osiągnie nawet do 2,5 litra dziennie, a w sumie przez cały okres karmienia Monia wyprodukuje około 70 litrów mleka!

    Monia już nie leży cały dzień plackiem przy dzieciach. Ba, ona już w ogóle z nimi nie przebywa w skrzyni. Leży sobie na sofie i patrzy z góry co porabiają jej maluchy. Gdy uzna, że czas na karmienie, to kładzie się przy szczeniakach i karmi. Karmi tak długo, jak uzna sama za stosowne. Gdy jest zdania, że starczy już tego jej dojenia, to zrywa się gwałtownie nie zważając na głośny lament szczeniąt i jednym susem wyskakuje ze skrzyni. Ja wtedy zwykle zamieram... "Jak to? Uciekła od dzieci. Nie chce karmić, a one kwilą! Co za matka!" Rozpaczliwe krzyki malców za Monią trwają tylko kilka chwil. Towarzystwo szybko się uspokaja i zasypia. Ja też się uspokajam, bo widzę, że brzuszki u dzieciarni okrągłe jak baloniki, że znowu przybrały na wadze, więc Monia wie co robi i dobra z niej matka.

    Maluchy jeszcze z zamkniętymi oczkami, ale już lada dzień oczka będą się otwierać. Będzie też łatwiej zauważyć cechy charakteru u poszczególnego szczenięcia. Na razie pieski zachowują się jak jeden organizm. Gdy zasypiają to na komendę wszystkie, a gdy się budzą, to też jednocześnie. Gdy ogarnia je głód, to wszystkie na raz donośnie kwiczą. A gdy już obciągają mleko z sutek, to wszystkie w jednakowym tempie. Monia karmi je leżąc przeważnie na grzbiecie, tak że szczenięta mają wolny dostęp do wszystkich sutków. Gdy jedno szczenię zaczyna pić chaotycznie i niespokojnie przerzucając się z sutka na sutek rozpycha się, jego niepokój udziela się natychmiast pozostałym szczeniętom i spokojny posiłek zamienia się w ostrą walkę o mleko. Ostrą w sensie dosłownym, bo szczeniętom pazurki urosły, więc w trosce o Monię, dzisiaj będziemy je po raz pierwszy skracać.

    Pozdrawiam i do następnego razu!

Strona 1 z 4, łącznie 17 wpisów