Wpisy otagowane jako albert e. bonomiella

  • Lipiec, 2012
  • Albert E. i Choo-Choo balkonowo


    Dzisiejsze serdeczne podziękowania za nadesłane mi zdjęcia kieruję do Ani i Rafała z Wrocławia. Z nimi to zamieszkali urodzeni u nas: póltoraroczny już Albert E. i nieco młodsza od niego Choo-Choo, zwana po domowemu Czunią.
    Na zdjęciach Albert E. z lewej, Choo-Choo z prawej. On, jedynak naszej Belli, ma teraz Czunię do towarzystwa. Czunia, jedno z siedmiorga dzieci naszej Moni, przebojowa dziewczyna, mająca zawsze "coś do powiedzenia" swojemu licznemu rodzeństwu, teraz pewnie podporządkowała sobie Alberta... Pięknie wyrosły oba!

    Pozdrawiamy gorąco!
  • Marzec, 2012
  • Albert i Czunia wiosennie

    Dzisiaj znowu blog ma odwiedziny: Choo-Choo i Albert E.
    Ach, jak miło popatrzeć na ten słodki duet.

    Albert - jedynak naszej Belli, to już spory chłopak, Czunia - jedna z siedmiorga szczeniąt Moni prawie już jednoroczna (kiedy ten czas zleciał?) w jednym, jak wiadomo, domu żyją, bo pies proszę Was naprawdę potrzebuje towarzystwa innego psa, o czym Ci wszyscy co mają w domu po dwa doskonale wiedzą.

    Można mieć i piątkę shar pei, tak jak my, ale to już widziane z zewnątrz czasami postrzegane bywa jako lekka, a może nawet i ciężka dewiacja, więc nie zachęcam, nie namawiam nikogo do posiadania całego stada, chociaż szczerze przyznaję, że mnie i Naczelnego nasza gromadka cieszy jak mało co w życiu.

    Serdecznie dziękuję Ani i Rafałowi za te piękne wiosenne zdjęcia!
  • Styczeń, 2012
  • Znowu świętowanie

    Albert E solo.
    Jaki już dorosły!
    Albi i Choo-Choo (od naszej Moni)
    Przytulanki, miziania i serdeczności.
    Ania i jej Albert.
    Kolejne świętowane radośnie urodziny. Albert E. właśnie wczoraj ukończył rok!
    Z tej okazji zdjęcia nadesłane mi przez Anię wraz z kilkoma bardzo miłymi zdaniami, które pozwolę sobie zacytować:
    Ważny dzień za nami, wczoraj moje (nie)maleństwo skończyło rok! Jak ten czas leci, pamiętam jak wchodziłam co 15 minut na Pani stronę i na moją pocztę żeby sprawdzić czy Bella już urodziła i psiaka czy nie, no i w końcu cudownego 3 stycznia 2011 zostałam psią mamą:)
    Teraz Albert to już duży i psiak. Co prawda, w główce nadal szczenięco-młodzieżowe-nie zawsze mądre zachowania, ale cały jego urok na tym polega. Na każdym kroku okazuje nam swoje oddanie i miłość do nas, tak po prostu, i chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi... my mamy kogo kochać i Albi też :)
    I co z tego, że brudną buzię wyciera o kanapę czy moje świeżo uprane dżinsy, że z rozbiegu wskakuje na moje kolana... jak tu się gniewać na psisko, które po prostu lubi być czyste i się przytulać?

    A tak naprawdę to lepszego psa nie mogliśmy sobie wymarzyć!!!!
    Wszystkiego najlepszego jedynaku naszej Belli, pięknie móc Cię oglądać znowu. Pozdrowienia dla całej Twojej nowej rodziny i oczywiście dla Czuni!
  • Wrzesień, 2011
  • Czunia i Albert w jednym żyją domku..

    Czunia we własnej osobie..
    ..i Albert też we własnej
    przyjazna wymiana zdań
    zabrać patyk Albertowi!!
    Na zdjęciach ośmiomiesięczny już Albert E. i pięciomiesięczna Choo-Choo, zwana po domowemu słodko - Czunią. Dwa szczęśliwe psiaki z Bonomielli, szczęśliwe, że mają nie tylko swoich pańciów, ale też i siebie na codzień. Pełen komfort i bezgraniczna radość psich małolatów!
    Jeśli w niedzielę dopisze pogoda - a na to według wszelkich przepowiedni meteorologicznych się zapowiada i jeśli konstelacje ułożą się dla wyżej wspomnianych korzystnie, to zobaczymy ten uroczy duet wraz z ich ludzką rodziną na wystawie we Wrocławiu. Na razie jeszcze nie jako gwiazdy ringu, ale jako kibiców, co też chcą popatrzeć jak odbywa się taki konkurs psich piękności.
    Dziękuję Ani i Rafałowi za zdjęcia ich Skarbów i do miłego zobaczenia we Wrocławiu!
  • Lipiec, 2011
  • Co dwa psy to nie jeden

    Choo-Choo i Albert E. w jednym żyją domu...
    każdy sobie...
    kostkę skrobie
    Rozbrykany psi duet cieszący moje oczy. On niespełna ośmiomiesięczny, ona jeszcze szczeniuś - kilka miesięcy młodsza. Szczęście zaprogramowane, bo co dwa psy to nie jeden. Prawda oczywista i najprawdziwsza. Wiem coś o tym mieszkając na co dzień z gromadką psów i obserwując jak bardzo zwierzęta potrafią zżyć się nie tylko z naszą ludzką rodziną, ale i ze swoimi pobratymcami. Powtarzam jak mantrę: pies potrzebuje towarzystwa drugiego psa. Wiedzą już o tym Artur i Wiola z ich Morcheebą i Pocoyo, wie też Natalia z Doveyem i Tevezem, poznają właśnie życie z dwoma psami pod jednym dachem Ania i Rafał. Dziękuję Ani bardzo za nadesłane zdjęcia. Tęskni mi się za tymi psiakami, a szczególnie za małą Choo-Choo. Jeszcze tak niedawno biegała w naszym ogrodzie... Było, minęło... Piękny czas! Chciałoby się przeżywać szczenięta znowu, lecz na następne baraszkujące w trawie maluchy musimy poczekać przynajmniej rok. Są jednak już plany mniej dalekosiężne, bo uwzględniające szczenięta zimowe. Ale o tym na mojej stronie w zakładce szczenięta.

Strona 1 z 6, łącznie 30 wpisów