Wpisy otagowane jako afera z koziego rynku

  • Styczeń, 2013
  • Trochę aktualności ze szczenięcego kojca

    nowa zabawka zaciekawia
    rodzinnie i szczęśliwie
    Afera czule opiekuje się swoim licznym potomstwem. Karmi chętnie.. Nauczyła się odprężać przy szczeniętach i zasypia mając je przy sutkach, co jeszcze przed paroma dniami jej się nie udawało. Ogólna forma psychofizyczna Aferałki bardzo dobra. Żadnych kaprysów, fochów ani narowów. Nawet psy z sąsiedztwa, gapiące się przez ogrodzenie, wcale jej nie wzruszają, co jest w przypadku Afery absolutną nowością. Widać, macierzyństwo jej służy.

    Afinia równie chętnie jak karmi, potrafi wyjadać maluchom jedzenie z miseczek. A spieszy się przy tym bardzo, bo doskonale wie, że to zabronione.

    Szczenięta dostały dzisiaj nową zabawkę. Jeża. Jeż swoimi rozmiarami przypomina prawdziwego, jest kosmaty, szorstki w dotyku, ale nie kłujący. Szczeniaki od razu zauważyły nową zabawkę i obecnie przedkładają jeża ponad pluszowe misie.

    A mnie w końcu udało się sfotografować psie dzieci nie tylko pojedynczo, ale także całą siódemkę na raz. Podczas snu oczywiście.

    I to by było dzisiaj na tyle. Do następnego razu!
  • Grudzień, 2012
  • Codzienność ze szczeniętami

    W porównaniu ze szczeniętami z poprzednich miotów to dzieci Afery są bardzo ciepłolubne. Ciepło być musi, w przeciwnym razie głośny protest z siedmiu gardeł. Źródeł ciepła mają kilka: domowe centralne ogrzewanie, grzejnik olejowy oraz poduszka elektryczna, na której bardzo lubią się wylegiwać. Najchętniej jednak maluchy wtulałyby się w mamę.. Ta jednak wyraźnie zmęczona i niedospana, coraz częściej przenosi się od dzieciarni na sofę w poszukiwaniu spokojnego miejsca do snu. Dwie godziny, nie dłużej, pozwalają szczenięta pobyć matce poza skrzynią. A potem krzyk, pisk, wołanie tak głośne, że zignorować tego nie sposób. Afinia bez ociągania zwleka się z sofy i do dzieci. Karmi je w regularnych odstępach. Czasami przy karmieniu zasypia tak twardo, aż chrapie. Nie budzi jej nawet kwik szczeniąt domagających się masowania brzuszków. I wtedy do akcji, z konieczności, ale też z litości nad biednym suczydłem i kwilącymi szczeniętami, wkraczamy my. Masowanie szczenięcych brzuszków opanowaliśmy do perfekcji. Szczególnie Piotr ma dużo cierpliwości i delikatności przy "obsłudze" osesków. Ciągle jeszcze dyżurujemy przy nich naprzemiennie: poranki i przedpołudnia to czas dyżurowania Piotra, mój zaś to reszta doby. Pomału zaczynam odczuwać deficyt snu. Podobnie jak Aferka..

    A w skrzyni pojawiły się pluszowe zabawki. Maluchy nie potrafią się nimi bawić, ale używają je jako poduszeczki. Lubią leżeć z główkami podpartymi czymś miękkim. Dlatego pluszaki.

    Do następnego razu!
  • Małe ssaki


    Parę ujęć z dzisiejszego dnia (maluchy znowu sfotografowane w szeregu. Jakoś tak mi najłatwiej je uchwycić..). A szczenięta, jak widać, przy swoim ulubionym zajęciu, czyli ssaniu. Piją co dwie godziny. Poza tym potrafią już dość sprawnie pełzać wzdłuż i wszerz po skrzyni. Urosły i potłuściały. Wydłużyły im się też pazurki i ostre są bardzo. Jutro pierwsze ich skracanie.

    Na pytanie "kiedy imiona maluchów zostaną ujawnione?" (patrz komentarz do poprzedniego wpisu) jeszcze nie potrafię odpowiedzieć, jeszcze się nie zdecydowałam, które imię dla kogo, lista imion cały czas otwarta.

    cdn.
  • Dzień czwarty szczeniąt z miotu E

    konsumpcja mleka
    jedna z córeczek
    Prawie 700 gramów waży już każde ze szczeniąt, czyli osiągnęły już 50% przyrostu masy ciała. To całkiem dobrze. Nawet bardzo dobrze!
    Afinia w lepszym humorze, nie burczy już gdy wyprowadzam ją na dwór. Widać, że jej stan stabilizuje się, szok poporodowy już poza nią. W dalszym ciągu, poza krótkimi wyjściami za potrzebą, twardo leży przy szczeniętach i karmi. Zwykle na raty po trzy lub cztery na raz. Gdy pierwsza tura najedzona, to druga przysysa się. I tak w godzinnych odstępach akcja. Zostawić ją samą z maluchami nie sposób. Szczenięta włażą jej za plecy, ona je przyciska sobą do ściany skrzyni, a one nie mogąc się wydostać kwiczą rozpaczliwie. Wyjmuję wtedy delikwenta i natychmiast przystawiam do matczynego sutka. Nic tak nie uspokaja szczeniąt jak mleko!

    I tyle wieści ze skrzyni pełnej szczeniąt na dzisiaj. Pozdrawiam i do następnego razu!
  • Aferkowe wapory i upory

    Dwie doby minęły, szczenięta bezbłędnie trafiają do kraników z mlekiem, a bar mleczny produkuje dla nich na najwyższych obrotach. Tyle w skrócie.
    Afera zapatrzona w swoje dzieci bez reszty. Nawet na moment nie chce się z nimi rozstawać. Każde wyjście z nią "na sikanie" to akcja perswazji połączonej z delikatnym przymusem. Obroża i smycz. W końcu wychodzi, bo to konieczność, ale głośnymi pomrukami okazuje niezadowolenie. Matka-wariatka.
    Nie tylko wychodzenie od szczeniąt irytuje Aferę. Nie mniej wkurzona mruczy, gdy na czas robienia porządku zmuszona jest opuścić skrzynię. Nawet nie stara się zrozumieć po co prześcielamy, po co te szmatki, te ręczniki, te prześcieradełka...
    Kolejny punkt sporny to higiena osobista. Inne zapatrywania na nią ma Afera, inne my. Tu nie ma zmiłuj się, dwa razy dziennie "tu" i "tam" suka jest myta. To konieczność.
    Nie ma łatwo. Ani dla niej, ani dla nas.
    Piotr jak zwykle racjonalny i konsekwentny. Wszystko musi odbywać się zgodnie z planem i zasadami, ponieważ w domu rządzą ludzie, a nie psy. Pewnie dlatego na niego Afera nie burczy tak jak na mnie.
    Ja za to rozpieszczam psicę ile się da.
    I tak jedzenie tylko w skrzyni przy dzieciach, bo Aferka wyjść od nich nie chce. Burczy.. Picie wody tak samo, czyli w skrzyni. Podaję, wynoszę, znowu przynoszę i zgaduję na co właśnie młoda matka akurat ma ochotę. Ścieram, wycieram i podcieram.

    A teraz zrobię sobie kawę. Przede mną nocny dyżur przy Afinii jej dzieciach. Naczelny wraz ze swoimi zasadami już dawno śpi.

Strona 1 z 9, łącznie 44 wpisów