Wpisy otagowane jako zwierzęta

  • Sierpień, 2008
  • Psy i inne zwierzęta w ogrodzie

    Z dzisiejszego przedpołudnia: Simona i Zamira.
    Na ten duet nie mogę się napatrzeć do syta!

    W końcu na umęczoną i wyschniętą trawę spadł deszcz. Zachęcona świeżym i rześkim powietrzem, uzbroiłam się w aparat aby z samego rana obfotografować szczenięta. Rzut okiem na ogród i na widok kilku nowych krecich kopców mój dobry nastrój szybko się ulotnił. Z kretami bawię się w ciuciubabkę od początku lata. One przebijają się przez trawnik, wybijając kopce, ja te kopce z powrotem przy pomocy strumienia wody z węża ogrodowego wbijam w ziemię, one wyłażą w innym miejscu. Przeróżne sposoby odstraszania kretów zawiodły na całej linii, wygląda na to, że jeśli ja ich nie odstraszę od mojego domu, to one odstraszą mnie. Psy nie podzielają mojej niechęci do kretów, każdy nowy kopiec wzbudza w nich pasję myśliwska, kretowiska są rozkopywane zarówno przez przez dorosłe psiory jak i szczeniaki. Każdego dnia to samo, czyli wyścig kto pierwszy upora się z krecimi kopcami, czy uda mi się zniwelować nowe wzgórki ziemi i zalać wodą wydrążone korytarze, czy też moje czworonogi prędzej je rozkopią.
    Z innych stworków żyjących w ziemi, a nękających mnie w nie mniejszym stopniu niż krety, są żaby. Nie jakieś tam sympatyczne żabki, ale budzące obrzydzenie, wstrętne ropuchożaby. Ohydki te żyją w norach pomiędzy kwiatami, nor i norek przybywa z każdym dniem, kwiaty cierpią, żabska się śmieją. Czasami wyłażą z jamek, skaczą dookoła domu, jedna paskuda wczoraj przemieściła się przez otwarte drzwi do korytarza. Fuj i jeszcze raz fuj! Dla psów to frajda, jak nie krety to żaby, wszystko to jest ścigane z głośnym szczekaniem, ryciem w ziemi i postępującą dewastacją mojego ogrodu. Grozi mi katastrofa ekologiczna.. Ratunku!!


  • Kwiecień, 2008
  • Czy psy idą do nieba?

    Arka Noego. Edward Hicks, 1780?-1849
    Zapytała mnie dziwięcioletnia dziewczynka czy psy po śmierci idą do nieba.
    Odpowiedziałam pytaniem:
    - A znasz może historię Noego, Arki i Wielkiego Potopu?
    - Tak zanm - ucieszyło się dziecko - to opowieść o tym jak Noe zabrał do arki po dwa ze wszystkich zwierząt i wszystkie przeżyły. Zostały uratowane chociaż woda zalała całą ziemię. Jeśli wszystkie zwierzęta zostały uratowane to w arce była na pewno też para psów. Czy tak? A kto kazał Noemu zabrać zwierzęta do arki?
    - No, pomyśl.
    Po krótkim namyśle dziecko dało samo sobie odpowiedź:
    - Wiem, Bóg! A skoro Bóg uratował i ludzi i zwierzęta, to i ludzi i zwierzęta zabierze kiedyś do nieba!
  • Grudzień, 2007
  • Shar-Pei i inne zwierzaki

    Przed południem udało mi się sfotografować trzy psy na raz. Sukces, bo do tej pory najwyżej dwa mieściły się w kadrze. Ten, kto fotografował zwierzęta, wie co to znaczy "ruchomy cel" . Jak widać trawnik zdewastowany nielicho, Bella potrafi wyrywać z ziemi nie tylko całe kępy trawy ale też kopać głębokie doły a reszta jej pobratymców dzielnie ją w tym naśladuje. Prawda, jak niewinne miny mają moje szkodniki?

    Jak już wcześniej wspominałam okolica moja bardzo obfituje w koty. Chyba w każdym domu mieszka przynajmniej jeden. Też chętnie trzymałabym kicię, ale znając moje psy i shar-pei w ogóle, nie oważyłabym się. Przykro by było mieć na sumieniu kocią duszyczkę... Okliczne koty, kotki i kocury często przchodzą do naszego ogrodu i doprowadzają psy do szaleństwa. Wszystkie awanturują się wściekle gdy zobaczą kota na drzewie, nawet Piotr (chociaż nie jest psem) traci humor gdy kocisko z sąsiedztwa łazi mu po umytym samochodzie...

    Dzisiaj dzień jak codzień, czyli znowu kot w ogrodzie lecz jakiś obcy. Ronda wypatrzyła go przez okno i głośno domagała się wyjścia. Czemu nie, niech idzie, kot i tak ucieknie na drzewo lub za płot - pomyślałam - i wypuściłam psinę z domu. Chwilę potem wiedziałam, że popełniłam błąd. Kot zamiast uciekać stawił Rondzie czoło i podczas konfrontacji (prawda, jakie to piękne słowo!) przejął inicjatywę!! Zabiegł Rondę od tyłu, wskoczył jej na grzbiet, gryzł i drapał. Musiałam ratować psa przed kotem! Rany szczęśliwie okazały się powierzchowne i nie wymagają interwencji chirurga.
    Nie sądzę, aby awantura z kotem czegoś Rondę nauczyła, wręcz przeciwnie, przypuszczam, że jej nienawiść do całego kociego świata znacznie się umocni i nie ostudzi jej temperamentu.

    Dzisiejsze wydarzenie przypomina mi atak Rondy na jeża: zaatakowany tuptuś zwijał się w kulkę paraliżowany śmiertelnym strachem a Ronda im bardziej była pokłuta tym bardziej wrogo traktowała jeża...

Strona 1 z 1, łącznie 3 wpisów