Wpisy otagowane jako zabawki dla szczeniąt

  • Listopad, 2012
  • Wariacje na niebieskim kocu. Film.


    pluszaki są ulubionymi zabawkami szczeniąt
    Szczenięta ukończyły dzisiaj 6 tygodni. W planie był słoneczny dzień, socjalizacja w plenerze przez zabawę z dorosłymi psami w ogrodzie i tak w ogóle poznawanie świata. Film też miał być nakręcony.
    Niestety było zimno i deszczowo, dlatego dla upamiętnienia wejścia szczeniąt w siódmy tydzień życia zmuszona byłam film nakręcić w ich pokoju.

    Jutro ważny dzień. Maluchy zostaną po raz pierwszy zaszczepione. książeczki zdrowia są przygotowane.

    A za parę dni przegląd hodowlany.

    Wyprawki dla szczeniąt też już skompletowane. W tym miejscu serdeczne podziękowania dla firmy Tricolor za sponsoring.

    Czas leci tak szybko, że nie nadążam za nim.

    Pozdrawiam i do następnego razu! Może na kolejny film zaświeci nam słońce..
  • Luty, 2012
  • Wszystko dla szczeniąt

    Przed paroma dniami umyłam skrzynię dla szczeniąt, przeliczyłam ich wszystkie ręczniki, prześcieradełka, szmatki szmateczki, miski, smoczki i cały ten kram niezbędny do odchowania psich dzieci.

    - Po co to teraz? Jeszcze mamy trochę czasu - zdziwił się Piotr.
    - A ty nie myślisz o szczeniętach? - zapytałam.
    - Nie. Będę myślał o nich jak będą - odpowiedział jak zawsze rezolutnie.

    A dzisiaj Naczelny sam, z własnej inicjatywy (!) przywiózł ze sklepu pakunek pełen pluszaków. Dla szczeniąt.

    No proszę, więc on też tak samo jak ja nie może się już doczekać maluchów! Aż usiadłam z wrażenia!
  • Głośno u nas


    No kto się ze mną pobawi?
    Zmęczeni: Albert i Miś
    Ktoś mi zwrócił uwagę, że za mało ostatnio o Albercie E. Moim zdaniem Albert zdominował i zakrzyczał wszystko i wszystkich co tylko mu się nawinęli, ale skoro GO mało, to proszę bardzo, najnowsze fotki do oglądania i ewentualnego komentowania (znowu rym-cym-cym!). A wracając do tematu, czyli dominowania Alberta poprzez użycie strun głosowych, to pozwolę sobie wyszczególnić jak to nasz jedynak rządzi nami wszystkimi wydając dźwięki stanowcze, a rozmaite:
    Głos popiskujący smętnie oznacza, że czas na posiłek, Albert głodny. Wypada pospieszyć się z miseczką, w przeciwnym razie siła rażenia głosem przewyższy tolerowaną przez mój słuch skalę decybeli. Nikt nie zamierza wystawiać na próbę głodnego Alberta, papu więc serwowane jest natychmiast i to biegiem!
    Głosem poszczekującym Albert domaga się towarzystwa, najchętniej Aferki.
    Głosem rozpaczliwie rozdzierającym Albert błaga o pomoc w uwolnieniu go od towarzystwa Aferki.
    Głosem ostro piskliwym Albert przywołuje mamę Bellę, a ściślej ujmując jej sutki. Krzyki z żądaniem maminego pokarmu ignorowane są przez Bellę w ilości 9 na 10. Raz dziennie Bella kapituluje i podstawia się jedynakowi z pustawymi już sutkami. Podejrzewam, że robi to aby nie ogłuchnąć. Niestety jej heroiczne nastawianie się do dojenia nie na wiele się zdaje, jako że wysychający bar mleczny bardziej wkurza Alberta niż jego brak.

    Domowy zwierzyniec jest żywo zainteresowany Albertem, co nie znaczy, że chciałby go niańczyć. Psy układają się na sofie, patrzą z góry na malucha, ten zaś ryczy z gniewu, że żadnego z nich nie jest w stanie dosięgnąć.

    Nie jest łatwo maluchowi bez rodzeństwa. Aferka, mimo że sama jeszcze szczenięciem to w porównaniu z Albertem zbyt duża i brutalna w zabawach, więc kontakty z nią raczej krótkie. Stado tkwi albo na innym poziome (sofa!) albo się zmywa. Pozostają więc tylko moje dość już mocno pokłute ząbkami dłonie, a gdy te chcą i muszą odpocząć, biedny Albert chcąc nie chcąc zadowala się zabawkami. Z misiem pluszowym nawet się zaprzyjaźnił, co zresztą widać na zdjęciach. A miś nie taki zwyczajny jakby się wydawało, to prezent od Torresika Natalli, któremu umilał pierwsze dni w jego nowym domu. Pozostałe widoczne pluszowe lale są prezentem od Madzi - tej od OUT CYPRESSA. W imieniu Alberta i naszym własnym serdecznie za nie dziękujemy!

  • Styczeń, 2011
  • Afera z Albertem

    AFERA z Koziego Rynku, 10 tygodni

    Moja mama powiadała: "małe dzieci, mały kłopot. Duże dzieci, duży kłopot". Ludzkich dzieci w domu nie mamy, ale powiedzenie śmiało można odnieść do naszych psich pociech. Albert E., jedynak słodki i rozpieszczony, ale grzeczny i nie sprawiający (jeszcze!) kłopotów. Aferka też grzeczna i nie mniej słodka, lecz większa i starsza, więc akcja wokół niej niemalże na okrągło.
    Albert E.
    ..z zabawkami - poduszeczkami
    aferka lubi spać na grzbiecie
    Albert śpi całymi dniami, budzi się tylko na posiłki, zje z apetytem, następnie trochę potarmosi swoje pluszaki i znowu zasypia. Aferka posypia często, ale sen ma już płytki i krótki. A gdy się budzi to rozrabia. Ma z kim, bo moje młode psy zawsze chętne do szaleństw. Albert nie wymaga (jeszcze!) większej przestrzeni życiowej i w pełni zadawala się wydzieloną dla niego powierzchnią o skromnych trzech metrach kwadratowych. Aferka jest w domu wszędobylska w sensie dosłownym. W odstępach dwugodzinnych, po przebudzeniu, po zabawie i po jedzeniu nasz starszy Skarb wynoszony jest na dwór. Tak, tak, nauka porządku idzie już pełną parą!

    Maluchy najsłodsze gdy śpią. Sypiają tak: Aferka przeważnie na grzbiecie, Albert wtulony w swoje zabawki. A my chodzimy wokoło nich cicho-cichuteńko, aby żadnego Skarbulka nie obudzić, bo wiadomo, że jak śpią to rosną. Albert ubiegły tydzień przespał w 90-ciu procentach. Budził się tylko po to, aby jeść, po czym zasypiał, aby rosnąć. Dzielny maluch, nie ma co! Ten tydzień jest przełomowym w jego życiu, bo urozmaiciliśmy mu menu o karmę dla szczeniąt. Na razie trzy razy dziennie konsumuje rozmoczoną eukanubę i do woli mleko od mamy. Z początkiem przyszłego tygodnia dojdzie mu kolejny serwowany przez nas posiłek, a pod koniec tygodnia powinniśmy dojść do pięciu posiłków dziennie.
    Aktualna waga maluchów: Aferka 6,3 kg, Albert 2,2 kg.

  • Wielki dzień Alberta E.

    Albert E. i jego zwierzątka

    Albert miał dzisiaj swój wielki dzień: pierwsze odwiedziny Ludzi, z którymi za parę tygodni będzie stanowił domowe stadko. Przyznam się nieskromnie, że synek Belli bardzo się spodobał, a i Bella w pełni zaakceptowała przyszłą rodzinę swojego jedynaka pozwalając im bez najmniejszego mru-mru wziąć go na ręce, tulić oraz głaskać. Przysłuchiwała się uważnie komplementom jakich to Albercikowi nie szczędzono, a w nagrodę za czułości okazywane jej synkowi, zademonstrowała naszym gościom jak to karmi go piersią i jak wylizuje mu brzuszek. Później sama też dopominała się o pieszczoty, czego rzecz jasna jej nie odmówiono. A mały, ponad kilogramowy już Albercik, dzisiaj, w 12 dniu życia, otworzył swe piękne oczka, więc doszedł mi kolejny powód do zachwytu nad naszym jedynakiem.

Strona 1 z 3, łącznie 12 wpisów