Wpisy otagowane jako zabawka dla psa

  • Czerwiec, 2011
  • Dzień sznurkowy

    Każdy psiurek ma swój sznurek (rym- cym-cym)!

    Crocodilla radosna!
    "Order Psiego Uśmiechu" należy się temu, kto wymyślił pęczek skręconych sznurków jako zabawkę dla psa. Nic nie może się równać z tym cudeńkiem! No może tylko pluszowe szczurki ze szwedzkiego sklepu, ale to chyba dlatego, że ich ogonki długie i takie jakieś sznurkowate. Sznurki działają na szczenięta magicznie, są obiektem największego pożądania. Mieć sznurek, gryźć go, szarpać i siłować się z nim to jest to, co maluchy lubią najbardziej. I choć każdy psiurek jest w posiadaniu przynajmniej jednego sznurka, to najfajniejsza zabawa jest wówczas, gdy uda się jednemu psiemu dziecku odebrać sznurek drugiemu. W sumie to proste, sznurek ma przecież dwa jednakowe końce zachęcające do ciągnięcia za nie i to jest właśnie najgenialniejsze w tej zabawce!

  • Luty, 2011
  • Rok z Nelsonem.

    Właśnie mija rok od kiedy w nasze życie z impetem wkroczył Nelson zwany Admirałem. W pełni na ten przydomek zasługuje, jest zdystansowany, spokojny i rozważny ale gdy trzeba potrafi zachować się po żołniersku - wychodzi z niego nieustępliwość, siła a nawet odwaga. Nelson nie lubi gdy mu się coś każe, szczególnie jeżeli już wcześniej dawał do zrozumienia że np. chce jeszcze zostać na spacerze. W stosunku do innych psów jest bardzo przyjazny, agresywne zachowania traktuje lekceważąco. Bardzo trudno go sprowokować, ale w przysłowiową kaszę nie pozwoli sobie dmuchać, piąte warknięcie bądź szczeknięcie budzi w nim ducha samurajów i jest gotowy do walki. Nelson ma cechy psa stróżującego ale w ograniczonym zakresie, sprowadza się to do tego że stróżuje jedynie w nocy kiedy wszyscy domownicy są w domu, wystarczy że ktoś jeszcze przebywa poza domem i Nelson nie interesuje się szmerami dochodzącymi zza drzwi.

    To był wspaniały rok, wiemy że kolejne będą równie udane.
    Nelson w parku.
    Zdyszany Shar-pei.
    Czy te oczy mogą kłamać?
    Zdobyczny balon znaleziony na spacerze.
    Zabawa.
  • Albert E. ma odwiedziny



    Albert E. ma się komfortowo - odwiedziny co drugi tydzień, pieszczoty, zabawki, czułe spojrzenia, achy i ochy. Popatrzcie, proszę jak wygląda maluch w dobrych rękach pełnych zachwytu Jego Ludzi. Dobre Ręce wygłaskały, wytuliły i obdarowały prezentami takimi, aż się nie tylko Albercikowi ale też Aferce śmiały do nich oczy: kula-kot i czarny szczurek. Kot dla chłopczyka, szczur dla dziewczynki i oba szczeniaki bardzo happy. Gwoli sprawiedliwości wypada w tym miejscu nadmienić, że zabawki ze szwedzkiego sklepu, tak kochane przez shar peie, odkryli i przetestowali wraz z Morcheebą Artur i Wiola. Należy im się za to dyplom uznania! Trzeba będzie o tym pomyśleć.

    z Bellą, Aferką i Albertem
    Prawdziwy, pluszowy szczur!!
    siłujemy i podgryzamy się!
    Albert! Ja mam łaskotki!!!
    Wszystkie zabawki są moje!
  • Głośno u nas


    No kto się ze mną pobawi?
    Zmęczeni: Albert i Miś
    Ktoś mi zwrócił uwagę, że za mało ostatnio o Albercie E. Moim zdaniem Albert zdominował i zakrzyczał wszystko i wszystkich co tylko mu się nawinęli, ale skoro GO mało, to proszę bardzo, najnowsze fotki do oglądania i ewentualnego komentowania (znowu rym-cym-cym!). A wracając do tematu, czyli dominowania Alberta poprzez użycie strun głosowych, to pozwolę sobie wyszczególnić jak to nasz jedynak rządzi nami wszystkimi wydając dźwięki stanowcze, a rozmaite:
    Głos popiskujący smętnie oznacza, że czas na posiłek, Albert głodny. Wypada pospieszyć się z miseczką, w przeciwnym razie siła rażenia głosem przewyższy tolerowaną przez mój słuch skalę decybeli. Nikt nie zamierza wystawiać na próbę głodnego Alberta, papu więc serwowane jest natychmiast i to biegiem!
    Głosem poszczekującym Albert domaga się towarzystwa, najchętniej Aferki.
    Głosem rozpaczliwie rozdzierającym Albert błaga o pomoc w uwolnieniu go od towarzystwa Aferki.
    Głosem ostro piskliwym Albert przywołuje mamę Bellę, a ściślej ujmując jej sutki. Krzyki z żądaniem maminego pokarmu ignorowane są przez Bellę w ilości 9 na 10. Raz dziennie Bella kapituluje i podstawia się jedynakowi z pustawymi już sutkami. Podejrzewam, że robi to aby nie ogłuchnąć. Niestety jej heroiczne nastawianie się do dojenia nie na wiele się zdaje, jako że wysychający bar mleczny bardziej wkurza Alberta niż jego brak.

    Domowy zwierzyniec jest żywo zainteresowany Albertem, co nie znaczy, że chciałby go niańczyć. Psy układają się na sofie, patrzą z góry na malucha, ten zaś ryczy z gniewu, że żadnego z nich nie jest w stanie dosięgnąć.

    Nie jest łatwo maluchowi bez rodzeństwa. Aferka, mimo że sama jeszcze szczenięciem to w porównaniu z Albertem zbyt duża i brutalna w zabawach, więc kontakty z nią raczej krótkie. Stado tkwi albo na innym poziome (sofa!) albo się zmywa. Pozostają więc tylko moje dość już mocno pokłute ząbkami dłonie, a gdy te chcą i muszą odpocząć, biedny Albert chcąc nie chcąc zadowala się zabawkami. Z misiem pluszowym nawet się zaprzyjaźnił, co zresztą widać na zdjęciach. A miś nie taki zwyczajny jakby się wydawało, to prezent od Torresika Natalli, któremu umilał pierwsze dni w jego nowym domu. Pozostałe widoczne pluszowe lale są prezentem od Madzi - tej od OUT CYPRESSA. W imieniu Alberta i naszym własnym serdecznie za nie dziękujemy!

  • Lipiec, 2010
  • Kość niezgody na zimno

    Czy wiecie komu i w jakich okolicznościach podoba się zielona, gumowa kość wzgardzona przez Morcheebę , odepchnięta gniewnie w ciemny kąt przez moje psy i na koniec znienawidzona do imentu przez młodocianego Pampusa? Otóż po mojej drobnej ingerencji w zawartość i strukturę zabawki przekonał się i zasmakował w niej Misiek. W upalne dni napełniałam kość wodą zmieszaną z jogurtem i mroziłam w zamrażalniku. Ach, jak bardzo Misiek był zachwycony twardym, zimnym i apetycznym kawałkiem zielonej gumy, z której mógł wylizywać kapiący jogurt! Pomysł podaję dalej - pies przecież chłodzi się przez język, a zimna i smakowita lizawka to dla niego taki przysmak jak lody dla nas.
    Chwilowo chłodniej, ale upały powrócą i to niebawem. Jesteśmy przygotowani, w naszym zamrażalniku mrozi się kość niezgody.

Strona 1 z 2, łącznie 9 wpisów