Wpisy otagowane jako zabawa psów

  • Styczeń, 2012
  • Świętujemy

    Miot N obchodzi dziś swoje drugie urodziny. Tak, psiaki rosną szybko, czas mija jeszcze szybciej i Nelson nie przypomina już małego szczeniaczka, tylko poważnego, dostojnego psa. Oczywiście to tylko pozory, bo mentalnie Neluś to psiaczek z duszą szczeniaczka – czas mu mija od zabawy do zabawy, od ganiania do kolejnego spaceru.
    W związku z wielką uroczystością urodzinową, Nelson od rana rozpieszczany był smakołykami, potem wyjątkowo długi spacer w miejsca, które lubi najbardziej, no i zabawa z najlepszymi kumplami z osiedla. Ale Nelson tylko wzrusza łapkami i zdaje się mówić: „Jakie urodziny? Dzień jak co dzień”.

  • Luty, 2011
  • Stadko rozbawione



    Aferka dość mocno zaaferowana
    Pampus i Simonka w zabawie
    Monia i Pampus, w tle drepcze Aferka
    Rety, ale się cieszą moje psy, że wreszcie nie ma śniegu! Stado albo biega jak oszalałe po czymś co jeszcze jesienią było trawą, a teraz stanowi bliżej nieokreśloną, zgniłą i zbitą masę, albo kopie w niej poszukując zawzięcie nornic i kretów, zaś w przerwach od dewastacji terenu urządza zwariowane wyścigi wokół domu lub dla odmiany wyrykuje się przy bramie strasząc przechodniów. We wszystkich tych psich figlach bierze też czynny udział Aferka. Za dużymi psami co prawda nie nadąża, ale ambitna jest bardzo i stara się jak może, aby im dotrzymać kroku. W gonitwach niestety przegrywa, natomiast w szczekaniu na dwónogów przechadzających się po drugiej stronie ogrodzenia, w niczym nie ustępuje swoim pobratymcom. A wierzcie mi, że głos w jej małym ciałku chociaż jeszcze po szczenięcemu piskliwie wysoki to jednak donośny i zapewne Aferkę aż w rodzinnym Dolsku słychać. W każdym razie, słychać czy nie, my pozdrawiamy ciepło Dolsk, jego mieszkańców no i rzecz jasna Kozi Rynek.
  • Styczeń, 2011
  • Dzień pełen wrażeń

    Aferka przy barze mlecznym
    .. jako, że Albert ponownie miał odwiedziny swoich Ludzi. Podobało mu się niezmiernie. No pewnie, każdy by chciał być tak adorowanym! W ramach socjalizacji, w spotkaniu brała też czynny udział (momentami nawet bardzo czynny!) Afera. Bella też towarzyszyła naszym gościom, ale tym razem, mimo że jak zwykle uprzejma, to mniej wylewna niż poprzednio. Powód: musiała mieć oczy dookoła głowy, bo dwa szczenięta - Albert i Afera - w polu widzenia oraz zasięgu rąk gości, wymagały od niej niezwykłej wprost podzielności uwagi. Nie wiem czy Bella uznaje Aferę za swoje dziecię, czy raczej za część swojego żywego inwentarza... Widząc zaangażowanie Belli i uczucia jakie okazuje obcemu bądź co bądź maluchowi, skłaniam się ku opcji pierwszej. O dopuszczaniu Aferki do "baru mlecznego" pisane już było, na dowód konsumpcji wprost z cycka, zdjęcie. A dzisiaj kolejne zaskoczenie, bo Bella bawiła się z małą tak, jak to bawią się ze sobą psy: położenie głowy na przednich łapach, pupa z merdającym ogonem w górze na wyprostowanych tylnych, podskok i znowu opadnięcie na przednie. W taki sposób Bella bawi się tylko ze swoimi dziećmi. Nie widziałam jej w tego rodzaju akcji ani z dziećmi Tequilli, ani z tymi od Simonki. Pampus również nie wzbudzał u niej większych emocji. Za to Aferka... Ach, tej wolno wszystko. Córeczka i tyle!
  • Październik, 2010
  • Out Cypress z psiakami wieloma

    Dzisiejszego popołudnia Magda podesłała mi zdjęcia swojego rozbawionego Cypressa wraz z przemiłą wiadomością, za co po stokroć dziękuję:
    Wysyłam kilka zdjęć z życia Cypresika :-)
    Mały rośnie tak szybko, że nie mogę za nim nadążyć .
    Jak nam pogoda pozwala to chodzimy na spacery do lasu obok mojego domu. Jak już Natalka wspominała jest tam ogromny wybieg dla psów. Cypress ma już tam swoje ulubione koleżanki i ulubionych kolegów :-) Jest on bardzo towarzyski, lubi się bawić z innymi pieskami.

    A ja "nie w sosie" i tak mi jakoś nijako, bo już nie tylko tequillaki, ale i wszystkie simonkowe szczenięta odjechały i zrobiło się pusto, i smutnawo. Zawsze jest tak, że gdy maluchy są zabierane, to ożywają wspomnienia jak to było gdy się rodziły, jak się rozwijały, jak rosły i jak cieszyły nasze oczy. Dzisiaj w domu nie ma już żadnego z nich, ja powstrzymuję się aby nie pobeczeć. Pociechą wielką są doniesienia o tych, co odjechały do nowych rodzin wcześniej. I dobrze, że te pocieszające wiadomości docierają do mnie, szczególnie teraz gdy rozstanie z najmłodszymi jeszcze tak świeże. Ale doniesień o najmłodszych, a szczególnie o jednej suni będzie sporo i to niebawem. Więcej na razie nie zdradzę, kto zagląda na bloga i tak się dowie.
  • Wrzesień, 2010
  • Bardzo modne psy



    Tevez i Cypress mają to szczęście, że mieszkają u dwóch przyjaciółek, jeden u Natalii, a drugi u Magdy. Dziewczyny spotykają się na pogaduszki, a ich psy na wspólne zabawy i szaleństwa.
    Maluchy weszły w wiek gdy to shar pei`e z pasją szarpią się ze sobą, co pięknie obrazuje załączony filmik. Słodkie są niesłychanie, nie mogę się na nie wprost napatrzeć, obejrzałam ten filmik już kilkadziesiąt razy i ciągle nie mam dosyć. Jest przecież czym pocieszyć oko! Cuda moje, chociaż już nie moje....

    A te ubranka, niesłychanie twarzowe! Kto jest kto? Nie widać? Ja poznaję. Wyrosły psiaki przez te dwa tygodnie odkąd opuściły mój dom, ale rozpoznam je zawsze. Na niebiesko ubrany Cypress, na czerwono Tevez. Jeśli się pomyłiłam, to Natalia z pewnością mnie poprawi.
    Oprócz filmiku są też i zdjęcia nadesłane mi przez Natalię. Nie tylko szczenięta, ale i Dovey wyglądają w swoich kreacjach niesłychanie elegancko!

Strona 1 z 3, łącznie 12 wpisów