Wpisy otagowane jako zabawa na śniegu

  • Grudzień, 2010
  • Zasypani

    No chyba pańciowie dzisiaj nigdzie nie pojadą!

    Mieliśmy się ruszyć do Wrocławia i odwiedzić kogoś miłego...

    Mieliśmy też przy okazji wstąpić do wrocławskiego oddziału Związku Kynologicznego. Zawsze przecież coś w sekretariacie jest do załatwienia. Tym razem czekają na odbiór eksportowe rodowody, a na nie z kolei mieszkający za granicą właściciele naszych szczeniąt. Poza tym wypadałoby uiścić składkę członkowską na następny rok, no i nie ukrywam, że chciałoby mi się pogadać z Tym i również z Owym. Mieliśmy, powinniśmy, chciałoby się, ale...
    Po trwającym przez bite dwa tygodnie codziennym odśnieżaniu podjazdu, wyjazdu oraz pojazdu opadliśmy z sił, a wszelkie wypady dalsze niż do najbliższego sklepu z artykułami spożywczymi uzależniamy od przejezdności dróg. A na drogach obłąkane zawody i trwa wyścig: "kto pierwszy - pług odśnieżający ulice czy sypiący niemal bez przerw śnieg?" Zdecydowanie wygrywa ten drugi. Z nadzieją, że sytuacja niebawem się odwróci, całym sercem kibicujemy przegrywającemu!
  • Zimowe kwiatki

    Piotr ma swoje przeróżne powiedzonka i czasami potrafi mnie nimi naprawdę zaskoczyć tak, że staję z otwartymi ustami nie wiedząc jak zripostować. Niezaprzeczalny wpływ na kwiecistość i urok wyrażeń mojego męża ma z pewnością jego fizyczna aktywność, czytaj: praca w domu i w (za)ogrodzie. Dzisiaj po dwugodzinnym machaniu w śniegu różową szuflą, po przepychaniu wraz z udziałem dwóch silnych chłopów z sąsiedztwa naszego pojazdu z jednej śnieżnej zaspy w drugą, po odmrożeniu drzwi wejściowych czy też zamka w nich (nie wnikałam), wrócił ściekły do domu, rzucił czapką i rękawicami, po czym jednym tchem wyrecytował: "można się kwiatem różanym poro....". Zapisałam szybko aby mi nie umknęło. Zima dopiero nam się rozpoczęła, jak tak dalej będzie szło, to pewnie i cennych powiedzonek Naczelnego uzbiera się na spory tomik.

    Pampus śnieżny..
    ...podziwia Bellę
    A tymczasem Bella okrągleje i nic sobie z aury nie robi, jako że prawie nie wychodzi z domu. Nie chce i już. Tyle tylko co musi. Inaczej Pampus. Ten najchętniej siedziałby dzień cały w śniegu. A zachwycony przy tym, a szczęśliwy, że aż żal o wiośnie pomyśleć. Wczoraj pochwaliłam się zdjęciem Pampusa na facebooku, a dla tych co nie widzieli wklejam do bloga. Przy okazji nadmienię, że w tym tygodniu nasz mały Pampek kończy 12 miesięcy. Wszystkiego Najlepszego Roczniaku!
  • Listopad, 2010
  • Jesień kalendarzowa, czyli wściekła zima

    Piotr w roli odśnieżacza
    Mamy przecież jeszcze jesień, nie żaden styczeń, ani tym bardziej luty, ale ciągle jeszcze listopad, a tu taki afront ze strony aury, że aż się wyć i tupać ze złości by chciało. Termometr zaokienny wskazywał rano minus 11, a widok z okna na od wczoraj stojący pod śniegiem samochód uświadomił, że jak nic jesteśmy uwięzieni i tylko ciężka praca szuflą, skrobakami, tudzież innymi anty-śniegowymi narzędziami jest w stanie przywrócić nam drogę ku wolności. A walka ze śniegiem wygląda tak, że ja narzekam i się martwię, a odśnieża Piotr. Na swoje usprawiedliwienie powiem, żę mamy tylko jedną szuflę i nijak da się używać jej w duecie.

    Pampus. Jego śnieg cieszy, nawet gdy śięga mu po brzuch
    Bella podnosi na przemian, którąś z łap. Jest jej za zimno w stopy
    Znowu powrócił temat pługu odśnieżającego, najlepiej takiego co to sam by jeździł, sam odśnieżał i sam gdzieś poza naszym terenem białe masy magazynował. Oj, zasypało nas śniegiem okrutnie i wcale nam nie do śmiechu. No może tylko Monia i Pampus rozradowani dziecinnie zmianą i wyraźnie zachwyceni białym puchem. Szaleją w nim, tarzają się, przewracają wzajemnie i z zacięciem (chociaż zabraniam!!) jedzą śnieg!

  • Pierwsze "spotkanie" Cypress'a ze śniegiem


    Właśnie Magda podesłała mi między innymi to urocze zdjęcie Cypressa w zimowej scenerii, a do niego komentarz:
    W Poznaniu zaskoczyła nas przepiękna zima i chciałam Pani podesłać kilka zdjęć z pierwszego "spotkania" Cypress'a ze śniegiem.
    Mały był szalenie zachwycony. Wygłupów nie było końca. Spacerki nasze nie trwają długo, zaledwie kilka minut, ale po powrocie do domu Cypresik już czeka z niecierpliwością na kolejne wyjście.

    A u nas ciągle jeszcze jesiennie i trawa jeszcze zielona, a zimy ani widu, ani słychu, ale ponoć już się skrada i w najbliższych godzinach dojdzie i tutaj. Jakoś nikogo z nas ta prognoza nie cieszy, bo zimy to my, proszę Państwa nie lubimy. Oj nie!
  • Styczeń, 2010
  • Śniegu nam nasypało

    Stadko ma atrakcję w postaci zaśnieżonego ogrodu, a tak im się zima podoba, że trudno je z dworu do domu dowołać. Śnieg sięga psom aż po brzuchy, one w nim brodzą, skaczą i jakoś nie marzną!

Strona 1 z 2, łącznie 6 wpisów