Wpisy otagowane jako xirius bonomiella

  • Wrzesień, 2013
  • Xirius i maluchy

    Piknikowo – Xirius i szczeniaki
    Miska z wodą miała powodzenie
    Maluchy zmęczyły się i posnęły
    Dzisiaj do nowego domu odjechał Fantomas. Będzie mu tam bardziej niż dobrze, będzie miał nie tylko kochającą go pańcię, ale i towarzystwo drugiego shar pei’a . Tym drugim (a raczej pierwszym) psem jest urodzony u nas w kwietniu 2006 roku XIRIUS Bonomiella, którego po kilku latach mogłam dzisiaj wreszcie zobaczyć i przytulić. Potężny i piękny pies, aż mi się serce radowało na jego widok!

    Maluchy, Frankie i Fantomas bez najmniejszych kompleksów zaczepiały dużego krewniaka, a ten znosił je cierpliwie. A my wraz z pańcią Xiriusa, panią Agnieszką siedzieliśmy przy stole, jedliśmy, piliśmy, rozmawialiśmy i napatrzeć się na tych małych i tego dużego wśród nich nie mogliśmy. To był bardzo piękny dzień!

    W nowym domu także już FRODO, ale o tym niebawem będzie w oddzielnym wpisie.

    Do następnego razu!
  • Luty, 2009
  • Szkolony shar pei

    Szkolenie psów. Na pierwszym planie XIRIUS Bonomiella

    Klasa Xiriusa
    Swojego czasu pisałam o szkoleniu shar pei, jak to psy chcą lub nie chcą dawać się ułożyć i ile trudu oraz zachodu nauka psa kosztuje. Z ręką na sercu przyznaję, że moje shar pei`e wyszkolone słabo, uczyć im się nie chce, a i ja systematycznością, tak konieczną przy edukacji psa, nie grzeszę. Pierwszy, wyszkolony shar pei z mojej hodowli to Xirius, a zasługa w tym jego właścicielki p. Agnieszki Gajdzińskiej, ktora regularnie uczęszczała z nim do psiej szkoły.
    I tak to dzięki wytrwałości p.Agnieszki, Xirius zdał psią maturę celująo. Ponoć owczarki niemieckie nie miały do niego szans!

    Dovey p. Natalii Hercog uczęszczał najpierw do przedszkola dla szczeniąt, następnie na kurs prezentowania się na wystawach.
    Zostań!
    Waruj!
    Stój!
    teraz nagroda
    Ten niespełna 9 miesięczny pies potrafi ładnie chodzić przy nodze na smyczy i bez niej, nauczony jest zostawania we wskazanym mu miejscu oraz warowania. Wszystko to osiągnięte zostało cierpliwością, regularnymi treningami i rzecz jasna smakołykami, bo bez nich ani rusz. Teraz pozostaje odczekać do pierwszej wystawy i zobaczyć jak zachowa się wyuczony pies w sytuacji dla niego raczej stresującej.

    A bywa rożnie. Moja Bella całkiem przyzwoicie poruszająca się na smyczy podczas spacerów, na wrocławskiej wystawie dała popis totalnej niesubordynacji. Zamiast poruszać się z gracją, jak to zwykle czyni, lazła po ringu jak oferma i siły nie było aby ją zdopingować, za to ładnie pomaszerowała przy mnie gdy opuszczałyśmy wystawę. Pokazała, że nic na przymus, że owszem potrafi się zachować, ale wtedy gdy zechce. Z Miśkiem czy Tequillą jest łatwiej, co nauczone to w glowach im pozostało, no chyba że nagle zobaczą na swojej drodze kota, ale to już wyższa racja i trzeba mieć zrozumienie, że na widok śmiertelnego wroga psy moje panowanie tracą. Simonka ciągle była taka mała, taka młoda, aż tu nagle zauważyłam, że wyrosła zanim się pozwoliła wyedukować. Nadrabiamy więc stracony czas, łatwo nie jest, bo psina zupełnie nieprzekupna, smakołyka rzecz jasna pożre, na następnego czeka i ani myśli wykonać najłatwiejsze polecenie, chociaż doskonale wie czego od niej się oczekuje. Weszła w fazę uporu, już samo jej spojrzenie mówi: "nie, nie chcę", pozostaje mi tylko nadzieja, że wyrośnie z tego, że w końcu znudzi jej się sprzeciw prowadzący do nikąd, że niebawem będzie tak samo posłuszna jak Dovey. A co zrobimy jeśli nie..? Hm, spakujemy chyba Simonkę i odwieziemy na naukę do Natalii, do Poznania. Klimat pewnie tam bardziej sprzyjający edukacji niż u nas...

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów