Wpisy otagowane jako wystawa

  • Wrzesień, 2011
  • XVIII Klubowa Wystawa Molosów i Szwajcarskich Ras Pasterskich


    No i już po warszawskiej klubowej wystawie molosów. Bonomiellę godnie i pięknie reprezentował Nino. Nie, nie sam, dzisiaj ze swoją handlerką - p. Kingą Nawrot, właścicielką I.Ch. Bellshow TABASKO TORVEN - ojca Nina, jak również właścicielką hodowli shar pei pod znaną wszystkim interesującym się tą rasą nazwą - Claronine Torwan.

    czułości z Kingą: buzi-buzi
    na poważnie: bieg na ringu
    z uszczęśliwioną Beatą

    A co wybiegali na ringu ci dwoje?
    Ano CWC/CAC i ZWYCIĘSTWO KLUBU! YEAH!!!

    Beata, pańcia Nina, też ma swój udział w pokazie Nina - jej mocno zaciśnięte kciuki u obu rąk z pewnością pomogły i Kindze, i Ninowi.

    W tym miejscu wypada nadmienić, że z dniem dzisiejszym Nino uzyskał uprawnienia reproduktora.
    To był bardzo piękny dzień. Aż by się chciało codziennie przeżywać takie emocje!
  • Lipiec, 2011
  • Fotorelacja z występu Nina


    na ringu
    z Kolą..
    Nino i Beata
    ..i z Beatą
    O tym, że Kola wystawiał na warszawskiej wystawie Nina było już w poprzednim wpisie.
    O tym, że ogromnie się cieszę z sukcesu Nina też było, ale nie zaszkodzi gdy wspomnę to raz jeszcze.
    O tym, że Nino zszedł z ringu jako zwycięzca też było, więc teraz dla uzupełnienia parę dokumentalnych fotografii.
    Wszelkie podobieństwo do osób i wydarzeń jest całkowicie nieprzypadkowe i zamierzone.
  • Czerwiec, 2010
  • Niedziela w Lesznie i w Goli

    Natalia z Doveyem pojechali do Leszna na wystawę. Cel wiadomy: CWC. Młoda postanowiła przywieźć kolejny złoty medal i przywiozła. Z mojej strony radość i gratulacje. Tak trzymać i wytrzymać!

    My natomiast spędziliśmy cały dzień w domu. Ja na błogim nic-nie-robieniu, Naczelny - nieznoszący bezczynnego siedzenia w miejscu, wziął się za odnowienie tabliczki informującej, że za ogrodzeniem naszego terenu znajdują się psy. Chciał coś zmienić, jako że stary tekst opatrzył mu się i znudził. Podsunęłam więc mu parę zdań pasujących moim zdaniem na szyld:

    1. Witamy u Bonomielli. Wstęp tylko dla poważnych kynologów. Składki w złocie proszę zostawiać w jednej ze skrzyń przy wejściu. Proszę nie zabierać poprzednich datków. Dziękujemy za uczciwość.

    2. Witamy u Bonomielli! Prosimy nie karmić zwierząt, nie palić, nie śmiecić, nie pluć i nie deptać trawnika. Życzymy miłego dnia.

    3. Witamy u Bonomielli. Prosimy zachować ostrożność! Poniżej znajduje się deklaracja twojej jadalności. Prosimy ją podpisać przed wejściem na nasz teren. Psy bardzo się irytują, gdy dostają niestrawności.

    Na tabliczkę wybrany został wariant czwarty, wymyślony i zaakceptowany przez Piotra: UWAGA PSY! Niech i tak będzie... Ludzie nie lubią czytać przydługich wywodów.

    Poza tym czujemy się świetnie. Mnie co prawda bolą szczęki od żucia gumy, ale trzymam się dzielnie i nie palę. Już blisko trzy tygodnie!

  • Kwiecień, 2008
  • Shar-Pei, wzorzec i linie hodowlane

    Shar-Pei został w Ameryce Północnej poddany restytucji, i to prawie od zera. Jak wiemy, psy te popadły w komunistycznych Chinach w niełaskę i prawie wyginęły. Jak amerykańscy hodowcy zabrali się do ratowania wówczas najrzadszej rasy na świecie, to szybko doszli do takiego namnożenia z natury plennych shar-pei, że wkrótce rozprowadzono je po wszystkich kontynentach. Oczywiście ustalono nowy wzorzec rasy. Wtedy Chińczycy obudzili się i wyrazili protest, że ich shar-pei`e o starożytnej proweniencji mają nieco inne cechy eksterierowe niż populacje amerykańskie. Powstał więc spór kynologiczny, chyba do dziś nie rozwiązany. Nie wiem, która z odmian ma lepsze cechy pod względem starożytnego eksterieru i zdrowotności. Właściwie wszystkie shar-pei`e żyjące poza Chinami są potomkami linii amerykańskiej. Niestety w wielu liniach hodowlanych występuje tzw. entropium, czyli zawijanie się do wewnątrz powiek, ujawniające się nawet we wczesnym szczenięctwie.

    Przypuszczalnie entropium jest cechą dziedziczną i dlatego za granicą sędziowie na przeglądach hodowlanych (w Polsce obecnie nieobowiązujących) nie dopuszczają osobników ze śladami pooperacyjnymi do rozrodu. A tymczasem chirurdzy weterynaryjni tak się wprawiają w operacjach powiek shar-pei oraz innych psów ze skłonnościami do tych samych wad, że nie pozostaje najmniejszy ślad po cięciu skalpelem i zszyciu rany. Psy te używane są potem przez nierzetelnych hodowców do hodowli i przekazują wadę entropium dalej. I bądź tu mądry w utrzymywaniu linii hodowlanej!

    A teraz pytanie: dlaczego shar-pei`e stały się niemal pospolitymi psami, także w Polsce? Sądzę, że nadmiernie rozreklamowano ich bogate pofałdowanie ciała. Zanim rozprzestrzeniły się w Europie karmiono nas wizerunkami szczenięcia, całego pofałdowanego jak harmonijka, a na niektórych fotografiach czyjaś ręka ciągnie jak gumę ten nadmiar skóry. To była pierwszorzędna reklama nowej, oryginalnej rasy. Ale tak wyglądają tylko szczenięta. Nie mniej wizerunek pomarszczonego psa pokutuje nadal w wyobrażeniach naszych hodowców (niekiedy właściciele nawet naciągają skórę młodym psom, żeby im na grzbiecie zachować choć ślady szczenięcego pofałdowania). Kiedyś na wrocławskiej wystawie spotkałam się z krytyką wystawców, że moje psy mają za mało fałd. Sędzia przybyły z Austrii poznał się jednak na rasie i znacznie lepiej ocenił moje shar-pei`e od pupilów krytykantów. Tacy ludzie są skłonni przypisywać zwycięstwa prawidłowo ukształtowanych psów koneksjom wystawcy z sędzią kynologicznym. Do tego tematu jeszcze powrócę.
  • Rozważań na temat posiadania psów ciąg dalszy

    Nieprawdą jest, że tylko wybrani posiadacze psów mają szanse na zwycięstwa. Wszyscy mogą tak czy inaczej zdobywać laury, jeżeli nie na wystawach, to na pokazach i różnych zawodach. Nie wszystkich bawią publiczne występy. Mają więc swoje pieski, jak to się potocznie mówi, tak do kochania. Ciekawe, że tacy ludzie gotowi są mnie przekonywać, że tylko oni prawdziwie kochają swoje psy. Że inni, którzy czerpią z tytułu ich posiadania jakieś korzyści czy satysfakcję na ringach, nie są prawdziwymi miłośnikami psów. No bo zmuszają je do rozrodu i w ten sposób zarabiają na nich, każą im wykonywać różne ćwiczenia do występów na wystawach zdobywając medale i puchary, które ich psa nic obchodzą, itd. W pewnej mierze rozumiem taką postawę, bo jeśli ktoś ma "kurdupelka", którego nikt nie podziwia i za nic nie chwali, to nie raz chce wszystko wynagrodzić pupilowi. On nie jest dla pańcia tym brzydkim kaczątkiem, tylko tym najmądrzejszym i najwierniejszym towarzyszem życia. Gdyby nie było takich ludzi, to by się błąkały po naszych ulicach całe watahy porzuconych psów. Ta szlachetność ludzka nie stoi jednak w sprzeczności z uczuciami tych, którzy pragną dodatkowych satysfakcji, a nawet korzyści, np. z prowadzenia hodowli. Jest rzeczą naturalną, że pies w pewnych okresach pragnie się zbliżyć do suki, jak również jest czymś naturalnym macierzyństwo.

    Ostatnio pojawia się coraz więcej głosów w prasie kynologicznej, że psy i suki nie przeznaczone do rozpłodu trzeba kastrować. Moim zdaniem, nie tędy droga, bo tu milcząco się zakłada, że psy mogą biegać sobie samopas. Łatwo inaczej nie dopuścić do niepożądanego krycia: po prostu nie spuszczać suki ze smyczy w czasie cieczki. Inni współczują szczennej suce, że się męczy. Jednak po ciąży i bólach porodu zdrowe szczenięta z pewnością uszczęśliwiają matkę. A że się młode póżniej sprzedaje, co w tym jest zdrożnego? Wiem, że gdy nabywca zapłaci mi godziwie za rasowe szczenię, to najprawdopodobniej należycie zadba o nie. Nie odsprzeda nikomu, bo nie uzyska wyższej ceny niż zapłacił, a tym bardziej nie pozbędzie się go wyrzucając na ulicę. Jeszcze jak mu przy odbiorze przypomnę, że będę się dowiadywać, jak nowy właściciel daje sobie radę, to przecie do czegoś go zobowiążę. Poza tym hodowla kosztuje. I cóż w tym złego, że wpadnie parę groszy na poprawę bytu moich psów? Czy to stoi w sprzeczności z moimi psiarskimi uczuciami? A wystawy. Nie tylko sędzia ocenia przyprowadzonego psa (mówią, że wystawca psa doprowadza - czy niby jak aresztanta? Fuj, jakie to brzydkie określenie), ale i ja przyglądam się innym zwierzakom, porównuję z moim, a potem wyciągam odpowiednie wnioski: czy powinnam lepiej zadbać o kondycję, o szatę czy też o tuszę mojego ulubieńca. A może powinnam nauczyć go lepszych manier, czy dodać w czymś odwagi? A może wszystko jest OK, a ja przedtem szukałam tylko dziury w całym? Idźmy dalej. Mam na myśli występy sprawnościowe psów, np. agility. Widziałam jak psy z radością wykonują ćwiczenia, których się wcześniej nauczyły. No i patrzcie, czy to nie piękne? Czy przewodnik może nie cenić i kochać takich psów?

Strona 1 z 1, łącznie 5 wpisów