Wpisy otagowane jako szkolenie psa

  • Listopad, 2011
  • Szkolenie psów

    Bezpośrednie podejście to motto Pocoyo.
    To od właściciela zależy, jak bardzo zaufa mu pies. Nie oferując zbyt wiele, nie otrzyma w odpowiedzi nic więcej. To naczynia połączone.

    Potrzeba nauki psa wynika zwykle z pokrętnych ambicji właściciela. Zgodzę się, że szkolenia dla niektórych postaw i zachowań są cenne i pomocne na co dzień, ale popadanie w skrajność i oczekiwanie zachowania składającego się z odgrywanych etiud, to już niezdrowa przesada. Niektórzy wiedzą, że Mo i Po spotkały na swej drodze po kilku szkolących. Bardziej z naszej ciekawości niż realnej potrzeby. Zależało nam na szkoleniu w zakresie socjalizacji.
    Rozwój Pocoyo
napędza ciekawość.
    Hurtem wybaczam wszelkie małe grzeszki. Nieistotne detale nie mogą wpływać na to, co rzeczywiście istotne. Bystrość umysłu psa zależy wprost proporcjonalnie od ekspresji w poznawaniu świata.
    Albowiem posłuszeństwo Morcheeba miała opanowaną zanim pojawiła się w przedszkolu, zaś Pocoyo od zawsze traktuje ten aspekt tak, jak jej w danym momencie wygodnie. Szkolący nic w tym temacie nie wnieśli nowego.
    Wspólne zajęcie kreuje świadomość własnego ciała.
    Każda nowa sytuacja, to czas na wspólne poznawanie własnego ciała i kultywowanie wzajemnemu zaufaniu.
    Ciekawość i bezpośrednie podejście to z kolei dwa skrajnie przeciwne bieguny, jeśli chodzi o preferencje naszych panien. I o ile Mo potrafi być i zainteresowana, i bezdusznie obojętna, o tyle Isia wychodzi z siebie, gdy czegoś nie może. Trzeba jednak przyznać, że robi to z taką gracją i słodyczą, że to ja – uczepiony do końca smyczy – czuję brzemię robienia czegoś nieodpowiedniego.
    Ciekawość współtworzy socjalizację
    Mądre dzieci nie mają problemu ze znalezieniem komunikacji. Socjalizują się same, bez zbędnych ceregieli.
    Wzajemne zaufanie żadną szkołą, przedszkolem, a tym bardziej szkoląc nie zostanie osiągnięte. Z pustego, to i Salomon nie naleje.

    Read More

  • Luty, 2009
  • Szkolony shar pei

    Szkolenie psów. Na pierwszym planie XIRIUS Bonomiella

    Klasa Xiriusa
    Swojego czasu pisałam o szkoleniu shar pei, jak to psy chcą lub nie chcą dawać się ułożyć i ile trudu oraz zachodu nauka psa kosztuje. Z ręką na sercu przyznaję, że moje shar pei`e wyszkolone słabo, uczyć im się nie chce, a i ja systematycznością, tak konieczną przy edukacji psa, nie grzeszę. Pierwszy, wyszkolony shar pei z mojej hodowli to Xirius, a zasługa w tym jego właścicielki p. Agnieszki Gajdzińskiej, ktora regularnie uczęszczała z nim do psiej szkoły.
    I tak to dzięki wytrwałości p.Agnieszki, Xirius zdał psią maturę celująo. Ponoć owczarki niemieckie nie miały do niego szans!

    Dovey p. Natalii Hercog uczęszczał najpierw do przedszkola dla szczeniąt, następnie na kurs prezentowania się na wystawach.
    Zostań!
    Waruj!
    Stój!
    teraz nagroda
    Ten niespełna 9 miesięczny pies potrafi ładnie chodzić przy nodze na smyczy i bez niej, nauczony jest zostawania we wskazanym mu miejscu oraz warowania. Wszystko to osiągnięte zostało cierpliwością, regularnymi treningami i rzecz jasna smakołykami, bo bez nich ani rusz. Teraz pozostaje odczekać do pierwszej wystawy i zobaczyć jak zachowa się wyuczony pies w sytuacji dla niego raczej stresującej.

    A bywa rożnie. Moja Bella całkiem przyzwoicie poruszająca się na smyczy podczas spacerów, na wrocławskiej wystawie dała popis totalnej niesubordynacji. Zamiast poruszać się z gracją, jak to zwykle czyni, lazła po ringu jak oferma i siły nie było aby ją zdopingować, za to ładnie pomaszerowała przy mnie gdy opuszczałyśmy wystawę. Pokazała, że nic na przymus, że owszem potrafi się zachować, ale wtedy gdy zechce. Z Miśkiem czy Tequillą jest łatwiej, co nauczone to w glowach im pozostało, no chyba że nagle zobaczą na swojej drodze kota, ale to już wyższa racja i trzeba mieć zrozumienie, że na widok śmiertelnego wroga psy moje panowanie tracą. Simonka ciągle była taka mała, taka młoda, aż tu nagle zauważyłam, że wyrosła zanim się pozwoliła wyedukować. Nadrabiamy więc stracony czas, łatwo nie jest, bo psina zupełnie nieprzekupna, smakołyka rzecz jasna pożre, na następnego czeka i ani myśli wykonać najłatwiejsze polecenie, chociaż doskonale wie czego od niej się oczekuje. Weszła w fazę uporu, już samo jej spojrzenie mówi: "nie, nie chcę", pozostaje mi tylko nadzieja, że wyrośnie z tego, że w końcu znudzi jej się sprzeciw prowadzący do nikąd, że niebawem będzie tak samo posłuszna jak Dovey. A co zrobimy jeśli nie..? Hm, spakujemy chyba Simonkę i odwieziemy na naukę do Natalii, do Poznania. Klimat pewnie tam bardziej sprzyjający edukacji niż u nas...
  • Wrzesień, 2008
  • Psie przedszkole

    LOVEY-DOVEY Bonomiella w psim przedszkolu

    Szczenięta od Belli i Tequi wchodzą w wiek przedszkolny i niektóre rozpoczynają naukę. Do psiego przedszkola radośnie uczęszcza Lovey Dovey Natalii. Kontakt z innym szczeniakami z pewnością wyjdzie mu na dobre, nauczy się ładnego chodzenia na smyczy, pozna parę podstawowych komend. Dovey - przedszkolak zachwycony, no bo towarzystwo tak wielu rówieśników na raz to atrakcja, Natalia przejęta swoim synkiem do granic. A synek chodzi już krokiem prawie wystawowym w kółeczko z innymi przedszkolakami, nauczył się pokazywać zęby, umie siadać i kłaść się, i w ogóle sprawuje się w przedszkolu świetnie. Zdolny jest, nie ma co! Tyle o praktyce dobrej i skutecznej. Jest jeszcze teoria, ta jednak nie dla czworonogów, ale dla ich właścicieli. I tu zaczynają się schody, bo wykłady prowadzone w szkole jakoś mają się nijak do ogólnych wyobrażeń na temat wychowania psa. Dzwoni więc Natalia do mnie aby upewnić się czy metody wychowawcze wpajane w przedszkolu należy stosować czy też nie. Już po pierwszym wykładzie ciężka frustracja. No bo jak tu zabronić psu przebywania z ludźmi wtedy gdy ci akurat jedzą, a o tym była mowa. Nic to według wykładowcy, że pies nie interesuje się ludzkim pożywieniem, że śpi sobie pod stołem, on ma wyjść z kuchni czy jadalni i basta! A gdzie pies powinien spać? Według panów trenerów najlepiej w klatce lub w razie jej braku przywiązany do haka w ścianie. Makabra! Spanie w łóżku czy nawet w sypialni w myśl teorii przekazywanej w przedszkolu spaczy charakter psa do tego stopnia, że nie tylko będzie on nieposłusznym, ale nabierze agresji i z pewnością z czasem pogryzie swojego właściciela. Niby dlaczego? Ano ponoć dlatego, że to pies-samiec, że shar-pei.. Rewelacje z psiego przedszkola przekazywane mi przez Natalię są dla mnie niezrozumiałe i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Moje psy widzą jak my jemy, wiedzą, że korzystamy ze stołu, na który nigdy nie próbują się wspiąć, nie żebrzą, wiedzą, że pokarm dla nich jest o stałych porach w miskach na podłodze, śpią w swoich legowiskach, kładą się na kanapie, znają też spanie w łóżku. I co? Ano nic.. Nie są ani agresywne, ani nieposłuszne. Czy znaczy to, że nie potrzebują szkolenia i nauk? Ależ owszem, tak! Trening wystawowy w dobrej szkole z pewnością by im nie zaszkodził.
  • Sierpień, 2008
  • Pierwszy miejski spacer

    Simonka po raz pierwszy na miejskim spacerze.

    Dzisiaj po raz pierwszy zabraliśmy 3-miesięczną Simonkę na miejski spacer do Kępna i mała całkiem dobrze to zniosła. Trochę się buntowała przeciwko szelkom i smyczy, ale po paru minutach maszerowała z Piotrem bardzo dzielnie.

    Przechodniom, na widok małego shar pei`a w kolorowych szeleczkach, śmiały się oczy. A jaki Piotr był dumny! Popatrzmy na tych dwoje.
  • Luty, 2008
  • Shar-Pei i nauka

    Z wyjątkiem Belli wszystkie nasze shar-pei wiedzą, że otwarte drzwi na zewnątrz to jeszcze nie sygnał do wyjścia. Zwykle ja albo Naczelny otwieramy drzwi prowadzące do ogrodu, Bella wtedy jak pocisk artyleryjski wyskakuje z domu, reszta psów wiercąc się niespokojnie, posłusznie czeka na przyzwolenie opuszczenia chaty. Krótkie "idźcie" i sfora radośnie wybiega.
    Dzisiaj ja wypuszczałam psy, a po drugiej stronie drzwi przyczaił się Piotr. W momencie gdy Bella skokiem już miała pokonać przestrzeń dzielącą ją od wolności, Piotr rzucił tuż przed jej nosem plastikową teczką o posadzkę. Plask, trzask, prask i psina zdziwiona stoi. Pogłaskałam, pochwaliłam, pozwoliłam wybiec Belli z psami. Trzy godziny później powtórka. Otwieram drzwi, za drzwiami Piotr z teczką. Bella wierci się, łypie okiem raz na Piotra, raz na mnie ale nie wyrywa z domu. Wychodzi dopiero z grupą swych pobratymców. Pierwszy krok w edukacji Belli zrobiony!

    Z innych wydarzeń wartych odnotowania, to dzisiejszy, cyklicznie już powtarzający sie zakup karmy w ilości 75 kg, która zaspokoi potrzeby stadka na jakieś 2,5 miesiąca. Dystrybutor karmy aby osłodzić nam rachunek, podarował dwa samochodowe koce-dywaniki dla psów, jakby przewidywał w jakim kosmatym stanie znajduje się nasz pojazd.

Strona 1 z 2, łącznie 6 wpisów