Wpisy otagowane jako szczeniaki shar pei

  • Sierpień, 2013
  • Kolejny piękny letni dzień

    Dzień zaczynamy o świcie wynosząc szczenięta do ogrodu. Zaraz po przebudzeniu, tak aby nie miały czasu nasiusiać w domu. Szybko, szybko... Pośpiech jak najbardziej wskazany. Chwytam dwa – więcej rąk nie mam! – i biegnę niosąc je na dwór. Za mną drepcze jeszcze niepewnie trzecie psie dziecko. Minuta i jesteśmy w ogrodzie. Jak na komendę siusiu i kupka u wszystkich trzech na raz. Pierwszy sukces w nauce porządku wart odnotowania. Następnie micha ze szczenięcym papu dla Milusińskich i kawa dla nas. A wszystko to na świeżym powietrzu (lato powinno trwać znacznie dłużej!) w towarzystwie tych najmniejszych i tych już dorosłych. Pół godziny brykania na trawie i maluchy robią się senne. Czas na ich drzemkę i powrót do domu.
    Za dwie, najdalej trzy godziny obudzą się i znowu wyjdą na zewnątrz, znowu będą jadły. I tak kilka razy w ciągu dnia aż do późnego wieczora.
    Świat mój kręci się teraz wokół szczeniąt..

    Ciąg dalszy nastąpi..
  • Piąty tydzień rozpoczęty

    Parę fotek z dzisiejszego przedpołudnia.
    Wreszcie upały sfolgowały dając nam żyć i wszyscy łapiemy oddech.
    Dzieci psie, gdy akurat nie śpią i nie jedzą, szczęśliwe baraszkują w trawie, a stadko czujnie je obserwuje. Lubię te klimaty bardzo.

    Pozdrawiam i do następnego razu!
  • Pierwszy plener

    Frankie
    Fantomas i Frodo
    Ogromne przeżycie dla szczeniąt – pierwsze wyjście z domu do ogrodu. Na króciutko, bo maluchy dopiero 25-dniowe, jeszcze mają czas na baraszkowanie w trawie, jeszcze zdążą się plenerem nacieszyć. Zdziwione były bardzo ogromem przestrzeni gdy wyniosłam je na zewnątrz. Fantomas i Frodo znieruchomieli jak dwa posążki ,a Frankie tylko przez moment utrzymał równowagę, zaraz potem łapy mu się rozjechały i tak leżąc na brzuchu patrzył niebotycznie zdumiony i patrzył... Słodki widok!

    Miniony tydzień przyniósł sporo zmian w zachowaniu i rozwoju szczeniąt, potrafią już bawić się ze sobą, wykazują też krótkie zainteresowanie zabawkami chwytając je i nosząc w pyszczkach. A, i zęby już im wyrosły! Od paru dni ich jadłospis został wzbogacony o karmę dla szczeniąt. Jesteśmy akurat na etapie nauki schludnego jedzenia z miseczek. Opanowanie tej sztuki chyba jeszcze trochę potrwa...

    CDN
  • Lipiec, 2013
  • O trzech takich..

    Minął tydzień. Szczeniaki podwoiły swoją wagę, urosły bardzo, potłuściały. Każdy piesek jest inny, różnice między nimi już bardzo wyraźne. Frankie (ten z jaśniejszymi “policzkami”) ma największą głowę i jest najpotężniejszy wśród rodzeństwa. Frodo wyróżnia się swoim rudym futerkiem i jest najtłuściejszy. To on najgłośniej się awanturuje gdy któryś z braci odpycha go od mlekopoju. A głos ma już całkiem donośny! Fantomas, ten z ciemną mordką, zwany już pieszczotliwie Tomusiem jest najbardziej mobilny z całej trójki. Podczas gdy jego bracia-grubasy niezdarnie pełzając ciągną pełne brzuchy po prześcieradełku, on już podnosi się na wszystkich czterech i ambitnie stawia pierwsze kroki. Aktywność szczeniąt trwa jeszcze bardzo krótko, dzień i noc wypełnia im sen z przerwami na ssanie Moni.

    I to by było dzisiaj na tyle, ciąg dalszy nastąpi.
  • Szczenięta!

    Wreszcie są! Trzy udane pieseczki. Każdy o wadze urodzeniowej w okolicach pól kilograma. Monia zmęczona porodem, ale szczęśliwa i widać, że zakochana w swoich maluchach. Urodziły się wczorajszej nocy, a właściwie już bladym świtem, bo to że noc przed porodem lub w jego trakcie jest dla nas tą bezsenna, stanowi już standard. Teraz wszyscy jesteśmy w fazie sennej. Monia odsypia leżąc ze szczeniętami, budzi się tylko na krótko aby wymasować po kolei wszystkie trzy brzuszki, Piotr odsypia swój nocny dyżur przy psim żłobku, ja dojrzewam właśnie do zasypiania. Póki co krótka notatka na blogu i parę najświeższych zdjęć.
    Wszystkie pieseczki już zamówione, ich przyszli właściciele mogą spać spokojnie – cała trójka zdrowa i silna pod czułą opieką.

    Ciąg dalszy nastąpi..

Strona 1 z 6, łącznie 27 wpisów