Wpisy otagowane jako szczenięta shar pei na sprzedaż

  • Czerwiec, 2008
  • Pierwsze szczepienie

    Zitella
    Dzisiaj wszystkie szczenięta zostały zaszczepione. Poza lekko płaczliwym i mocno rozpieszczonym Zuulem, pieski zniosły mężnie ten drobny zabieg i czują się dobrze. Za sobą mają też trzy odrobaczenia, wystawione są książeczki zdrowia i zaświadczenia lekarskie. Zuul, Zamira i Loverboy, jako że wyjeżdżają za granicę, posiadają już wystawione paszporty. W międzyczasie zmienił się status Zitelli. Jej przyszli pańciowie z powodów rodzinnych z żalem odmówli jej wzięcia. Tak więc Zitella czeka u mnie na kogoś, kto ją pokocha.
  • Zio Thatta-Boy

    Szczenięta Belli jutro kończą swój pierwszy miesiąc życia. Ładnie rozwijają się fizycznie i psychicznie. Nauczyły się samodzielnie i bez rozrzucania jeść z miseczek, bawią się swoimi pluszakami nosząc je w ząbkach (a tak, ząbki już są!), poszczekują na zabawki, ciągną się wzajemnie za zakręcone już ogonki, no i sporo biegają. Jeszcze parę dni i o ile pogoda będzie dopisywała to zacznę pieski wynosić do ogrodu, na pewno im siępodoba.
    Nowego domku poszukuję jeszcze dla Zio. Po lewej parę dzisiejszych zdjęć małego przystojniaka.
  • Luty, 2008
  • Shar-Pei z hodowli Mea-Li

    Dzieci Miśka i Megi
    Trzy fotki szczeniąt shar-pei z hodowli Mea-Li, które niedawno zamieściłam to trochę mało, poczułam jakiś niedosyt, a że w nocy wiatr trząsł domem, tak że spać nie mogłam, więc znalazłam sobie miłe zajęcie i rozszerzyłam galerię szczeniorków Ewy o wszystkie fotki jakie mi nadesłała.

    Przeżywałam jej szczenięta prawie tak samo jak te, które urodziły się w moim domu, śledziłam ich rozwój nie mogąc się doczekać na kolejne zdjęcia.

    Popatrzcie proszę jak to małe mysie rosły i jak piękniały.

    Rodzice szczeniąt to RUSLANA Bellshow (Megi) w posiadaniu Ewy Olech z Warszawy, oraz mój Misiek czyli MIŠO Magic Sonet.
  • Styczeń, 2008
  • Szczenięta shar-pei po Miśku i Megi

    Małe szczenięta shar-pei, znajdujące się jeszcze w hodowli Mea-Li zapowiadają się świetnie. Ewa podeslała mi dzisiaj ich fotki a ja oczywiście jak ten murzyn z tam-tamem oznajmiam wszystkim, jakie piękne. Chwalić dzieci Maggie i mojego Miśka chyba nie muszę, każdy widzi jakie są. Chętnie pochwaliłabym się szczeniętami z mojej hodowli ale na to przyjdzie jeszcze trochę poczekać i jeśli wszystko pójdzie z moimi przewidywaniami, to małe Bonomielki urodzą się w kwietniu. Oczekiwanie na to wielkie wydarzenie dłuży mi się nieznośnie. Wszystko przygotowałam: urlop przesunięty na jesień lub zimę, czyli na czas odlegly i niesprecyzowany. Zmusiłam Piotra do zbudowania nowej skrzyni dla szczeniąt, suki zostały przebadane, odrobaczone a ich krew zaanalizowana przez weterynarza. Wszystkie untensylia i akcesoria potrzebne do odchowu psich dzieci pod ręką, jakby miały urodzić się tej nocy! Tymczasem nie dzieje się nic.. Codziennie ktoś dzwoni i pyta czy Tequilla i Bella mają cieczki. Chmurnie odpowiadam , że nie i przypominam sobie ten czas gdy byłam w ciąży, a moja teściowa gdy tylko zauważyła, że mnie przyrasta, codziennie telefonowała po to aby z rozczarowaniem stwierdzić, że jeszcze nie urodziłam. Staram się jej nie naśladować, uzbrajam się w cierpliwość ale nie na wiele się to zdaje, oczekiwanie na kolejne wydarzenie hodowlane jest stanem permanentnym, pozostaje mi tylko oswojenie się z tą sytuacją. Obawiam się tylko, iż czekając na zbyt wiele wydarzeń, które mają nastąpić po sobie i nie doczekując się na żadne z nich, tak przyzwyczaję się do czekania, że zapomnę na co czekam...

Strona 1 z 1, łącznie 4 wpisów