Wpisy otagowane jako strach

  • Kwiecień, 2011
  • Clou tkwi w szczegółach 4

    Wydawałoby się oczywiste, że psiaki należy socjalizować, a ponieważ sprawa ma niejedno dno, rzeczywistość niejednokrotnie rozmija się z teorią dość poważnie . I tak, psy należałoby socjalizować ze sobą, w ramach gatunku - choć nie tylko, z innymi żyjątkami jako takimi, a do tego jakby było mało, dość rozważnie i ostrożnie należy podjąć wyzwanie tworzenia relacji współegzystencji z ludźmi. A już bezsprzecznie nie można zapomnieć, że ludzie to nie tylko rodzina/ znajomi, ale także inni dorośli i (o zgrozo!) dzieci w całym spektrum wieku. Psinki zatem, winno się - jeśli chcemy dać szansę, aby były mądre i rozważne - roztropnie i od niemal pierwszych chwil po upływie urodzeniowo-szczepiennej kwarantanny, wtajemniczać, przyzwyczajać i nauczyć, że obcy istnieją, istnieć będą i że generalnie mamy ich...

    Read More

  • Marzec, 2011
  • Clou tkwi w szczegółach

    Straszono nas, że czarny pies generalnie dla statystycznego człowieka to "zło wcielone", który w trudny do wytłumaczenia sposób budzi farmazonowe lęki. Trudno nam było to sensownie przełożyć na dotychczasowe spostrzeżenia, czy doświadczenie jako takie. Dosłownie. Morcheeba z czernią nie ma nic wspólnego, a od zawsze przechodnie omijali ją wyraźnie zaakcentowaną trajektorią, nadpobudliwi rodzice niemal wyrywali rączki swych tak zwanych pociech, aby przypadkiem nie miały jakiegokolwiek kontaktu, a większość spotykanych psów albo była wieszana na obrożach, albo ciągnięta jak brona, albo w najlepszym przypadku zabierana pod pachę. Zima upłynęła nam więc na usilnych, choć w efekcie bezskutecznych próbach wyobrażenia sobie, z jakimi zachowaniami homo-sapaczy jeszcze się spotkamy.
    A przecież Morcheeba jest niezwykle dystyngowaną sunią, nieprzyzwoicie niezależną, bezwzględnie ignorującą zaczepki i przejawiane incydentalnie zainteresowanie, czy wreszcie autorytarnie wyznaczającą granice trans-gatunkowych koneksji. Do tego szczekająca wyłącznie przez sen i absurdalnie delikatna i wyrozumiała zarazem. I nie ma co ukrywać, mądrej głowie dość po słowie.
    Za to Pocoyo jest bezsprzecznie czarna i obecnie tylko niewiele mniejsza od siostry. Nieustannie posapująca i dysząca zadziornie. Bezgranicznie bezczelna, namolna do cna, bystry i ciekawa do przesady w obu przypadkach. Niczym kot chadzająca swoimi ścieżkami, nikomu nie schodząc z drogi. Wszystko rozumie i uczy się w lot. I jakby tego było mało, za nic nie słucha się wtedy, kiedy trzeba!
    Wszystko więc wygląda dość prosto. A tymczasem obcy wprost uwielbiają Po. Niezależnie od strojności odzienia, pozwalają na siebie po wielokroć włazić, być tarmoszonym za poły, lizanym i tak to wszystko zmierza do podlizywania się nam, aż do obrzydzenia. Dzieciom zaś pokazywana jest jako cudowny piesek i ogólnie rozpływają się w achach i ochach. Nawet wtedy, gdy Mo jest tuż obok. A absurdalność pokrętnej logiki polega na tym, że Ci sami ludzie, nawet tego samego dnia, gdy spotykają nas/ mnie tylko z Mo, przyspieszają nerwowo kroku i rozglądają się z nieukrywanym przerażeniem.

    Read More

  • Styczeń, 2011
  • Po balu

    Noworoczny-Roczny NINO
    Jedni balowali, inni spali. Balował i bawił się świetnie wraz ze swoją rodziną Nino, co zresztą widać na załączonym zdjęciu! Ach te niezmiernie twarzowe, czerwone rogi! Zachwyt mój nad Ninem jest jak zwykle bezgraniczny. I pomyśleć, że rok temu rodził się u nas, a dzisiaj światowiec z niego, mieszkający w stolicy, będący ozdobą domowych bali sylwestrowych i ukochany, najdroższy pies Beaty, czasami zwany przez nią Pizdrykiem, czasami jeszcze INACZEJ, ale zawsze słodko i czule.

    Nam noc minęła jak na sylwestrową wyjątkowo spokojnie. Amunicja skończyła się sąsiadom po pięciu minutach kanonady, a potem było już tylko cicho i sennie. Z naszych psów jedynie Pampus okazywał irytację wystrzałami, wskakiwał na parapet okienny i wyraźnie zdradzał chęć wyjścia z domu celem sprawdzenia co tam na zewnątrz tak się tłucze i świszczy. Reszta psiego towarzystwa nic sobie z wystrzałów nie robiła, podobnie zresztą jak i Naczelny, co to zajął się intensywnym oglądaniem telewizji, ale tak się przy tym zmęczył, że krótko po północy usnął jak kamień. Ja pokręciłam się jeszcze po domu raczej z wmówionego sobie obowiązku niż z konieczności, po czym poszłam w ślady Piotra i chrapiącego stada.

    Spaliśmy wszyscy dobrze. Ewenement jak na noc noworoczną, nieprawdaż?
    Rano psy pospiesznie opróżniły swoje miski, a pierwszą, co to zachłannie pochłonęła całą i wcale niemałą jej zwartość, była jak zwykle Bella. Widać, że dzisiaj jeszcze nie pora na rodzenie. Temperatura jej ciała w dalszym ciągu utrzymuje się w dolnych granicach normy, ale spokojnie, proszę! Mamy dopiero 61 dzień licząc od krycia i jeszcze troszeńkę czasu.
  • Marzec, 2009
  • Strachy

    Mamy przed domem budowę. W końcu poszerzony zostanie wjazd na nasz teren, goście przestaną się stresować, że przy wjeżdżaniu wpadną wraz z autem do rowu, powstanie też dodatkowe miejsce do zaparkowania samochodu. Na razie prace budowlane trwają i dostarczają psom masę emocji. Tequilla co raz to biega pod bramę aby sprawdzić co tam nowego, Bella obserwuje robotników z 20-metrowego dystansu, Misiek i Simonka trzymają się od głośnych maszyn z daleka i nawet nie chcą na nie popatrzeć. Dwa tchórze po prostu boją się. Strach ma wielkie oczy, a hałasująca koparka przed domem robi wrażenie. Ogólnie rzecz biorąc to moje shar-pei lękliwe nie są, ale każdy z nich ma w sobie jakiegoś stracha. Misiek nie wejdzie do kotłowni bo przeraża go piec centralnego ogrzewania, Simonka ucieka z kuchni gdy zaczyna buczeć elektroniczny kocher do jajek, Bella i Tequilla boją się wejść do wody. Czasami nocą, psy jeża się i warczą. Zapalam wtedy światło, pytam o co im chodzi, a one skonfundowane patrzą mi w oczy jakby chciały powiedzieć - "wydawał nam się coś", po czym uspokajają się. Nowe przedmioty w domu lub w ogrodzie potrafią też wzbudzić lęk u moich psów, ale są to strachy przejściowe, wystarczy obwąchanie dziwnej rzeczy i psy nie tylko przestają jej się bać, ale też tracą zainteresowanie tym przedmiotem. No a teraz ta budowa... Raz koparka, to znowu jakiś głośny ubijak ziemi lub wywrotka. Wrażeń nie brakuje. Tylko Tequilla na posterunku, dzielnie stawia czoła głośnym maszynom i jak zwykle pilnuje terenu.
  • Grudzień, 2008
  • Pies i noc sylwestrowa

    Niebawem Sylwester czyli petardy, wystrzały, sztuczne ognie, a wszystko to głośne ku radości ludzi, ale niestety stresujące większość psów. Moje psy na huki petard nie reagują, zresztą nie mają ku temu specjalnej okazji, Sylwester u nas zwykle spokojny, jak to na wsi...
    W poszukiwaniu karm dla moich shar-pei przeglądałam dzisiaj w necie oferty sklepów zoologicznych i przy okazji natknęłam się na tabletki / dropsy polecane dla psów źle znoszących głośną noc sylwestrową. Specyfik nosi nazwę "Serene-UM", produkt brytyjski, jego dystrybucją na terenie Polski zajmuje się firma "Z laboratorium dr Seidla".
    Aby "Serene-UM" zadziałał uspokajająco i wyciszająco na psa, należy go zacząć podawać zwierzęciu na kilka dni przed wydarzeniem wywołującym u niego stres, czyli w przypadku huku sylwestrowego - już teraz.

    Preparat polecany jest również dla psów które:
    - Cierpią na chorobę lokomocyjną
    - Są lękliwe lub mają stany lękowe w określonych sytuacjach (np. wystawy)
    - Są nadpobudliwe lub agresywne

    Może komuś ta informacja się przyda.

Strona 1 z 1, łącznie 5 wpisów