Wpisy otagowane jako standard rasy

  • Kwiecień, 2008
  • Shar-Pei, wzorzec i linie hodowlane

    Shar-Pei został w Ameryce Północnej poddany restytucji, i to prawie od zera. Jak wiemy, psy te popadły w komunistycznych Chinach w niełaskę i prawie wyginęły. Jak amerykańscy hodowcy zabrali się do ratowania wówczas najrzadszej rasy na świecie, to szybko doszli do takiego namnożenia z natury plennych shar-pei, że wkrótce rozprowadzono je po wszystkich kontynentach. Oczywiście ustalono nowy wzorzec rasy. Wtedy Chińczycy obudzili się i wyrazili protest, że ich shar-pei`e o starożytnej proweniencji mają nieco inne cechy eksterierowe niż populacje amerykańskie. Powstał więc spór kynologiczny, chyba do dziś nie rozwiązany. Nie wiem, która z odmian ma lepsze cechy pod względem starożytnego eksterieru i zdrowotności. Właściwie wszystkie shar-pei`e żyjące poza Chinami są potomkami linii amerykańskiej. Niestety w wielu liniach hodowlanych występuje tzw. entropium, czyli zawijanie się do wewnątrz powiek, ujawniające się nawet we wczesnym szczenięctwie.

    Przypuszczalnie entropium jest cechą dziedziczną i dlatego za granicą sędziowie na przeglądach hodowlanych (w Polsce obecnie nieobowiązujących) nie dopuszczają osobników ze śladami pooperacyjnymi do rozrodu. A tymczasem chirurdzy weterynaryjni tak się wprawiają w operacjach powiek shar-pei oraz innych psów ze skłonnościami do tych samych wad, że nie pozostaje najmniejszy ślad po cięciu skalpelem i zszyciu rany. Psy te używane są potem przez nierzetelnych hodowców do hodowli i przekazują wadę entropium dalej. I bądź tu mądry w utrzymywaniu linii hodowlanej!

    A teraz pytanie: dlaczego shar-pei`e stały się niemal pospolitymi psami, także w Polsce? Sądzę, że nadmiernie rozreklamowano ich bogate pofałdowanie ciała. Zanim rozprzestrzeniły się w Europie karmiono nas wizerunkami szczenięcia, całego pofałdowanego jak harmonijka, a na niektórych fotografiach czyjaś ręka ciągnie jak gumę ten nadmiar skóry. To była pierwszorzędna reklama nowej, oryginalnej rasy. Ale tak wyglądają tylko szczenięta. Nie mniej wizerunek pomarszczonego psa pokutuje nadal w wyobrażeniach naszych hodowców (niekiedy właściciele nawet naciągają skórę młodym psom, żeby im na grzbiecie zachować choć ślady szczenięcego pofałdowania). Kiedyś na wrocławskiej wystawie spotkałam się z krytyką wystawców, że moje psy mają za mało fałd. Sędzia przybyły z Austrii poznał się jednak na rasie i znacznie lepiej ocenił moje shar-pei`e od pupilów krytykantów. Tacy ludzie są skłonni przypisywać zwycięstwa prawidłowo ukształtowanych psów koneksjom wystawcy z sędzią kynologicznym. Do tego tematu jeszcze powrócę.

Strona 1 z 1, łącznie 1 wpisów