Wpisy otagowane jako smycz

  • Marzec, 2012
  • Więcej luzu

    Do dzisiaj spacer drogą przez wieś miał dla mnie swoje dwa krytyczne miejsca: histerycznie jazgoczące małe pieski za jednym ogrodzeniem i wybieg dla kur za drugim.
    Przejście z Bellą obok jednego lub drugiego parkanu nie było łatwe. Już kilkanaście metrów przed posesją z pieskami Bella zniżała się prawie do ziemi i posuwała do przodu na mocno ugiętych nogach. Jej spojrzenie nie wróżyło nic dobrego, trzymałam więc smycz tak mocno jak tylko mogłam. Obawiałam się, że jeśli tylko lekko poluzuję smycz Belli, ta z pewnością chwyci któryś z wystających przez siatkę pyszczków....
    Podobne reakcje obserwowałam u Belli gdy mijałyśmy kurnik, z tym, że kury nie prowokowały, a wręcz przeciwnie, odsuwały się w najdalszy kąt swojego podwóreczka, jakby przeczuwając, że zamiary mojego psa do szlachetnych nie należą.

    A dzisiaj stało się. Bella wyrwała mi się, doskoczyła do ogrodzenia, zza którego trwożnie spoglądały na nią kury... i zaniemówiła. Żadnego szczekania, żadnej szarpaniny ze mną czy też wściekłego rzucania się na płot. Nic z tych rzeczy. Grzeczny i dobrze ułożony pies. Stoi i patrzy sobie spokojnie na drób. Jak widać na zdjęciu.

    Napatrzyła się i dalej już bez sprzeciwu poszła ze mną na spacer.

    Wracając raz jeszcze odwiedzamy kury, po czym idziemy w kierunku rozkrzyczanych małych piesków. Postanawiam zaryzykować i pozwałam Belli dojść do płotu. Bella, trzymetrową odległość pokonuje jednym susem i staje przed ogrodzeniem jak wryta. Wystające przez siatkę małe mordki jak na komendę cofają się do wewnątrz. Ciekawość jednak zwycięża i pieski podchodzą do płotu, jeszcze nieufne, ale zaciekawione tym co nastąpi. Jak Kargule i Pawlaki. Napięcie opada, pozostaje tylko obopólne zainteresowanie. Nikt się nie awanturuje, nie jazgocze, zero agresji. Po chwili ogony wachlują powietrze.

    Czyli to wszystko, co zdarzało się przedtem to była tylko poza, ewentualnie stres i napięcie spowodowane zbyt krótką i napiętą smyczą.
    Już wiem, że czasami trzeba poluzować.
  • Grudzień, 2011
  • Migawka z lasu

    Monia. Nasza bardzo miła suczka. Pozuje zabezpieczona smyczą. W lesie preferujemy ograniczone zaufanie.

    Piękny dzień mieliśmy dzisiaj, chociaż to już grudzień. Monia (2,5 roku) na spacerze cieszyła się aurą na równi ze mną. Jeszcze rok temu trudno było prowadzić ją na smyczy, trudno było też wpłynąć na nią mentalnie. Czas dorastania minął, mamy już w pełni dorosłą i naprawdę dobrze zsocjalizowaną suczkę. Bez manier i narowów. Niewątpliwie urodzenie i odchowanie przez nią siódemki szczeniąt także korzystnie wpłynęło na jej usposobienie. Stała się spokojniejsza, bardziej dystyngowana, jej próg pobudliwości podwyższył się znacznie. No i zmądrzała. Z nieposkromionego dzikusa przeistoczyła się w miłego psa domowego. Temperament jej co prawda nie opuścił - ciągle jeszcze ponad wszystko kocha galopy przez pola - ale skończyły się wariactwa i niesubordynacje. Dogadujemy się ze sobą bardzo dobrze. A zdjęcie Moni oczywiście dzisiejsze.
  • Lipiec, 2011
  • Szelki i smycz - lekcja pierwsza

    Crocodilla i Choo-Choo. To co wygląda na czułego buziaka, w rzeczywistości jest mocnym chwytem za fafle!
    Dzisiaj szczeniaki zapoznały się z szelkami i dopiętą do nich smyczą. Czas już aby pomału i tego ich nauczyć. Jak do tej pory to zgodny duet sporo poprzyswajał: Choo-Choo przybiega ładnie na wołanie i nawet czasami elegancko robi "siad", Crocodilla zawołana nie przychodzi, ale gdy ją się już złapie, to podaje z wrodzonym sobie wdziękiem łapkę. Obie już dawno zapomniały co znaczy załatwić swoją potrzebę fizjologiczną w domu, a i w ogrodzie odbiegają na przyzwoitą odległość i nie pozostawiają nam pomników tuż pod progiem. Z techniką też już względnie zapoznane, bo wiedzą jak wyglądają samochody, poznały je z zewnątrz i od wewnątrz. Z zewnątrz to gdy towarzyszą stadu gapiącemu się przez płot na przejeżdżające ulicą auta wielkie i małe, wewnątrz gdy jechały naszym pojazdem do lecznicy na szczepienie. Nie wiem czy w ogóle zauważyły, że wtłoczyłam je do auta, bo całą drogę tarmosiły się radośnie nie zwracając najmniejszej uwagi ani na pojazd, ani na to co za jego oknami. Z szelkami jednak tak łatwo nam nie poszło. Założyć je sobie, owszem pozwoliły, smycze też ich nie zirytowały, natomiast w żaden sposób nie mogły pojąć do czego te zabawne uprzęże mają im służyć i kręciły się wokoło moich nóg jakby chciały bawić się w karuzelę. Po odpięciu smyczy zajęły się sobą tak jak widać na załączonych zdjęciach. Ja zaś zrozumiałam, że nie ma co iść na łatwiznę ucząc dwa szczeniaki na raz, i że tu potrzebna nauka indywidualna. Będziemy nad tym pracować.
  • Czerwiec, 2010
  • Co Nelson lubi najbardziej

    Nasz Nelson, niedługo już będzie miał 6 miesięcy. Minął ten czas niezwykle szybko, dla nas i dla psinki pewnie jeszcze szybciej. Przez ten czas poznaliśmy się wzajemnie bardzo dobrze, ustaliliśmy też co lubimy najbardziej, co średnio, a czego w ogóle nie akceptujemy. Dziś więc w skrócie lista 3 przyjemności, które Nelson uwielbia i które muszą się znaleźć w spisie rzeczy do zrobienia każdego dnia. Bez nich dzień można uznać za stracony.

    Drzemka na balkonie
    1. Na pierwszym miejscu jest oczywiście spanie, w każdej postaci: od krótkiej, płytkiej drzemki, przez spanie, w którym śni się psiakowi coś (co dokładnie, do dziś nie wiadomo, bo Nelson tajemnicy treści strzeże i nie chce zdradzić. W trakcie tego rodzaju spania, psina mruczy, strzyże uszami i szybko przebiera nogami, jakby gdzieś biegł), aż po głęboki sen, o którym świadczy donośne chrapanie. Miejsce snu ? bez znaczenia, leżanka, płytki, panele, dywanik, kocyk, balkon. Wszędzie jest dobrze, gdzie można się wyciągnąć. Pozycja snu ? też różnorodna: na brzuchu, lub brzuchem do góry, na boku, głowa na łapkach, lub na spiralę: głowa skierowana w prawo, tylne nogi w lewo.

    Wreszcie bez smyczy
    Z Pańcią



    2. Spacery są na drugiej pozycji. Codziennie kilka plus jeden długi, gdzie idziemy do pobliskiego parku, nad rzeczkę Sudół lub inne miejsce, trochę bardziej odludne, ale gdzie za to można biegać bez smyczy i gdzie się chce. Po takiej przechadzce wracamy do domu i zaczynamy czynność opisaną w pozycji pierwszej.




    Odpoczynek w trawie


    3. Zabawy. W każdej formie i postaci. Jednak najbardziej lubimy zabawę z piłką, polegającą na skomplikowanym rzucaniu, po którym Nelson goni ją i szuka, a potem przynosi i prosi o więcej. Lubimy też podgryzanie wszelkich sznurków, przeciąganie i szaleńcze zapasy oraz zabawy z innymi psiakami. Nelson oczywiście jak każdy niezłomny zawodnik sumo atakuje znienacka, wskakuje na grzbiet przeciwnikowi i siłą czołgu zmusza go do położenia się na grzbiecie i poddania. Z satysfakcją stwierdzam, że nikt nie ma z nim najmniejszych szans. Po zabawie wracamy do domu i oddajemy się czynności z pozycji numer 1.

  • Wrzesień, 2008
  • Psie akcesoria

    Złapałam się na tym, że na moje psy wydaję pieniądze w głupi sposób. Nie mam tu na myśli karmy czy okresowych wizyt u weterynarza lecz przeróżne gadżety, które z pewnością nic dla psów nie znaczą, choć kupowane są niby dla nich. Weźmy na przykład smycze. Czy psu potrzebne są co raz to nowe, drogie smycze? Myślę, że zwierzakowi wszystko jedno czy prowadzony jest na eleganckiej lince czy też na sznurze do wieszania bielizny. Nikt jednak nie prowadzi psa na sznurze, psi pańciowie dbają aby ich czworonogi wyglądały elegancko i nie żałują kasy na drogie smycze, obroże, szelki...

    Przejrzałam dzisiaj psie akcesoria znajdujące się w naszym posiadaniu i naliczyłam 14 obroży, 4 treningowe smycze skórzane, 5 smyczy skórzanych cienkich spacerowych, 4 smycze z tkaniny płaskie, 2 smycze z tkaniny okrągłe, 1 smycz skórzana pleciona, 3 smycze zwijane na rolkę, 6 ringówek, 2 łańcuszki, szelki czerwone 2 szt, szelki niebieskie 2 szt, szelki czerwone we wzorki, zielone i czarne po 1 szt.

    Niebawem wrocławska wystawa psów, a na niej dziesiątki kramów i kramików z psimi smyczami, szelkami, obrożami, łańcuszkami... Od trixie, rogz i temu podobnych wyciągaczy pieniędzy z właścicieli czworonogów. Chyba jednak się im nie oprę i znowu sprawię coś nowego moim psom. Bo ja, proszę państwa bardzo te psie drobiazgi lubię..

Strona 1 z 2, łącznie 6 wpisów