Wpisy otagowane jako shar-pei

  • Czerwiec, 2011
  • Przydomowych plenerów ciąg dalszy

    Gorąco! Wody, wody, wody....!

    Barbarella
    Crocodilla
    Cara Mia
    Choo-Choo

    Przepraszam wszystkich, którzy dzisiejszym przedpołudniem próbowali osiągnąć mnie telefonicznie - jakaś kostka czy też inny kabelek odpowiedzialny za łącze zostały przez psie dzieci rozgryzione w drobny mak i dopiero po ponownym zabezpieczeniu, tudzież naprawieniu przez mojego nieocenionego N., znowu można do mnie telefonować. Pomysłowość szczeniąt nie zna granic. Energii mają w swoich małych ciałkach mnóstwo i nawet upalny dzień ich nie osłabia. Nasza stara wiśnia w ogrodzie prawie już spiłowana, choć przyznaję, że pracę nad powaleniem drzewa rozpoczęły szczenięta z poprzednich miotów, te zaś prawdopodobnie dzieła dokończą i to niebawem. Nie tylko drzewo owocowe w śmiertelnym niebezpieczeństwie, dalie mimo, że rosną w części ogrodu zdawałoby się niedostępnej dla maluchów, bo ogrodzone siatką, wcale jednak tak bezpieczne nie były. Mała sprytna Choo-Choo pokazała reszcie pobratymców w którym miejscu i jak sprawnie da się wykonać podkop do kwiatowej enklawy. Zaciętość szczeniąt w kopaniu pod siatką, jak również to ich wręcz desperackie dążenie do strefy dla nich zakazanej, nasunęło mi myśl. że TAM za ogrodzeniem COŚ być musi i nie chodzi tu bynajmniej o kwiatki. Sprawdziłam i rzeczywiście! Odkryłam niewielkie otwory prowadzące w głąb ziemi. Nornice! Mają nosa maluchy, nie ma co!
    A na nowe domy czekają jeszcze tylko dwie shar pei`owe dziewczynki, mianowicie Choo Choo i Cara Mia.

  • Kwiecień, 2011
  • Kwiczą? Piszczą? Daj posłuchać...

    ... stałe zapytanie w mocno błagalnym tonie jednej koleżanki. No tak, przez tradycyjny telefon pokazać gromadki szczeniąt się nie da, ich piski przekazać można pod warunkiem, że akurat w czasie rozmowy telefonicznej malce zechcą wydawać z siebie odgłosy. Przeważnie nie chcą, bo śpią i rosną. Towarzystwo staje się głośne dopiero podczas akcji: "kto pierwszy do baru mlecznego". Filmik obrazuje to dokładnie! Warto obejrzeć go z włączonym głośnikiem, bo wszystkie efekty dźwiękowe zsynchronizowane z obrazem.

    Pora karmienia
  • Grudzień, 2009
  • Wspominki o Mikołajkach

    Kangurzyca przyszła na pół-urodziny
    kangurzyca na pół-urodzinach Mo
    Sto lat dla Mo!
    Kangurzyca wraz z Panciami, odśpiewała sto lat.
    Przyjaźń psa z kotem
    Pies z kotem daje radę, o ile forma nie przeradza się w treść. Tyle teoria.
    Odpoczynek po zabawie
    Odpoczynek po zabawie, oczywiście na sofie!
    W pierwszym tygodniu grudnia, w naszym małym mieszkanku przybyło domowników. Nic w tym dziwnego, w końcu dla grzecznej małej dziewczynki prezenty na Mikołaja były nad wyraz oczywiste. Tak się wszak ułożyło, że w przeciągu 24 godzin wypadły i obchody pół-roczku i Mikołajki.
    Morcheeba ma zatem skoczną koleżankę z torebką i maluszkiem oraz ... kula-kota. O ile kangurzyca ma pełne prawa do przebywania na placu zabaw i okolicach posłanka, i nie rzadko jest pieszczotliwie smyrana,zaś mały kangurek jak dotąd nie poznał paszczy naszego shar-pei'a. Natomiast z kotem bywa wprost przeciwnie. Myliłby się jednak ten, co sądzi, że przyjaźni między psem i kotem być nie może. Kula-kot zapewnia dużo uciechy i zawsze jest gotów do szalonych gonitw. To zaś sprawia, że wraz z dzielnym i nieutrudzonym Panem Marchewą tworzą wesołe trio, gotowe do fikania w każdej chwili.

  • Wrzesień, 2009
  • Oj, działo się, działo

    No i masz. Przez tydzień żeśmy się chorowali (tylko Wiola i ja!) i wyzdrowieli wreszcie pod jego koniec. Pewnie to sprawka poczynionych, skutecznych jak zawsze, zaklęć Pani Marty! Czas więc nadgonić zaległości w opowieściach o małej (czy aby jeszcze małej?) Mo.
    Mo odkrywcą
nowego
    Razem odkrywamy nowe
    Biodegradowalny gryzak
    Będzie z tego mnóstwo trocin
    Trzecie szczepienie obyło się bez jakichkolwiek komplikacji. Ważymy już 12 kilo i zmierzamy po kolejne. Eukanuba nadal jest ulubioną (jedyną) potrawą, a zdrowie naszej psinki bez najmniejszych zastrzeżeń, co dla nas jest oczywiste, a szokujące dla weterynarzy.
    Z wielką pasją kultywujemy wspólne spacery, w coraz to nowych miejscach. Ostatnie dni zdominował las. A w lesie drzewa, góry i doły. Po dotarciu na miejsce, przygotowałem mały tor przeszkód. Slalom między drzewami to bardzo fajna zabawa! Psina szczęśliwa tak bardzo, że w drodze powrotnej zasnęła zanim jeszcze zdążyłem ruszyć z parkingu.
    Psie
przedszkole
    Zabawa w przedszkolu
    Niedziela zaś stała pod znakiem psiego przedszkola. Aby złego nie wywoływać nomen omen z lasu dość, że napiszę dwa zdania. 1. To nasza pierwsza i ostatnia wizyta w tej szkole. 2. Pana i panią instruktor przerosła inteligencja i indywidualne cechy rasy shar-pei. Dla wnikliwych i ciekawych chętnie udostępnię szczegóły i epitety na maila.

    Read More

  • Sierpień, 2009
  • By żyło się lepiej - wszystkim

    Sabotaż
    Z czwartku na piątek kontynuowaliśmy system przespanych nocy. Ostatni spacer wypadł nam po jedenastej, a Mo obudziła się radosna o 5:40. Trochę na miękkich nogach poszliśmy na zasłużone siusiu i kupkę. Papu, trochę figli, a skoro do pracy na 9 to położyliśmy się jeszcze na chwilę. Kochana Mo wie, że jak Pancio i Pancia są wyspani, to i zabawa będzie przednia. Zatem nie budziła nas niepotrzebnie, a żona tylko przez przypadek odkryła, że jest ... 9:08! Uśmiałem się setnie.
    Czy mogę pogłaskać?
    Ochy i Achy, i Ojeje Mo wywołuje w pracy niezawodnie. Wszyscy jednak karnie czekają na szczepienia i niecierpliwie przebierają nóżkami. Dotknąć Mo to jest coś, co ludzie pragną najbardziej. Dumą napawa mnie dodatkowo fakt, że nikomu nie udało się przywołać do siebie małej dziewczynki, bo zawsze przychodziła do mnie. A kuszono na wszystkie sposoby. To taki rytuał na trawniku przy firmie, ja wyprowadzam Mo za potrzebą, a palacze próbują szczęścia, jak mogą.
    323
    Porozumieliśmy się co do spraw bezpieczeństwa podróżowania, ale to jeszcze stan przejściowy. Płynność jazdy opanowałem do perfekcji - żadnych gwałtownych manewrów, przyspieszania i hamowania. Biegi zmieniane są niepostrzeżenie, automat nie ma szans. Mam bowiem do dyspozycji obie ręce i koncentrację po przespanej nocy. Morcheeba zgodnie z umową, spokojna i cicha. Pokonujemy kolejne kilometry i niebawem Mo będzie podróżować tak, jak to sobie obmyśliliśmy - na macie.
    Jedzenie
    Po wyprawce pozostało wspomnienie. Wypracowaliśmy cztery posiłki w stałych odstępach między sobą, przy czym choćby nie wiem co, ostatni jest przed 22. Efekt: Mo pożera kolację w takiej ilości i z taką werwą, że nie wiem jak to się jej mieści. W piątek ważyliśmy 6,5kg. Po kolacji na pewno 250g więcej!
    Ciąć , czy nie ciąć - oto jest pytanie
    Pazurki to temat, który odganiam niczym natrętną muchę, ale wraca do mnie za każdym razem gdy bawimy się na leżąco na podłodze. Po oznakowaniu rąk Wioli postanowiłem ostatecznie zająć się tematem. W zoologicznym mieli przyrządy, przy oglądaniu których moja wyobraźnia zaszalała. Przerażony wizją posługiwania się "sekatorem do ujmowania kończyn" wróciłem do maluszka. A ten - drapie jak drapał. Wyczekałem moment po ululaniu i przystąpiłem z walącym sercem do próby, przy piątych pazurkach na łapach. Tak wysokiego ciśnienia nie miałem od czasów, gdy siedziałem na kominie wysokim na 60 metrów w czasie burzy. Swoją drogą ciekawe uczucie :-P
    Najpierw jeden, potem drugi i jakoś tak poszło. Skróciliśmy wszystkie, które zaczęły wyglądać jak orli dziób. Ciąłem tylko po 1mm, w poprzek pazura zwykłymi cążkami do paznokci. Po przebudzeniu nasza dziewczynka szybko dostrzegła poczyniony manicure i pedicure, za co zostałem wylizany od policzków po czoło.
    Sofa
    A
historia pokaże, że sofa jest lepsza
    Drzemka u siebie
    W dzień służy nam (mi i Wioli) jako miejsce do jedzenia posiłków a także odpoczynku/ oglądania telewizji/ grzebania w sieci. W nocy, po pościeleniu do spania. To ostatni bastion, którego nie zdobyła jeszcze Mo. Prowadzimy bowiem bardzo delikatne negocjacje: w ciągu dnia, gdy i my z niej korzystamy Morcheeba może skorzystać w celu uatrakcyjnienia przyjemnej drzemki. Po pościeleniu o wejściu nie ma mowy. Bomba z opóźnionym zapłonem cyka. Dzisiaj pomaga nam to, że dziewczynka sama tu nie wejdzie - za wysoko, a przy okazji psinka kocha swoje legowisko. Ale za 2 - 3 tygodnie? Balansujemy na bardzo cienkiej linie.

    Read More

Strona 1 z 2, łącznie 6 wpisów