Wpisy otagowane jako shar pei w zimie

  • Luty, 2013
  • Zima z Dorianem

    Dzisiaj znowu możemy cieszyć oczy zdjęciami Doriana nadesłanymi mi przez Panią Patrycję. Dziękuję bardzo za pamięć i za nastrojowe fotografie. Ależ ten Maluch urósł - jest na co popatrzeć - jeszcze niedawno biegający u nas mały tuptuś, a tu już kawał psa z niego!
    No tak, prawie 5 miesięcy mają szczeniaki z miotu D!
    Zajęta przy obecnych szczeniętach nawet nie zauważyłam jak szybko czas zleciał.. Część dzieci Aferki też już w nowych domach, a te co jeszcze z nami, szykują się do odjazdów. Na dzień dzisiejszy stadko maluchów zmniejszone o trzy. Zaczynam już tęsknić....

    Pozdrawiam i do następnego razu!
  • Całkiem na zimowo

    Już myślałam, że jakoś się do wiosny dotelepiemy bez śniegu i było mi z tą myślą bardzo dobrze.

    Aż tu dzisiaj przyszło, napadało, zawiało na biało.

    Nasze shar pei`e cieszą się zimą szaleńczo, co zresztą widać na załączonej fotce. Zdjęcie przedstawia przedpołudniową gonitwę całego stadka.

    Teraz śniegu leży dwa razy tyle, a psy mają ubaw po pachy. W sensie dosłownym. I wcale a wcale im się do domu nie śpieszy. Zachwyt nad aurą bezgraniczny. Jak dzieci.

    Pozostaje cieszyć mi się z tego, że one się cieszą.
  • Styczeń, 2012
  • Piękny styczniowy dzień

    Prawie bez słów, za to z dzisiejszymi zdjęciami Aferki na leśnym spacerze.
    Chwila zadumy nad zielonym i białym
    Moment zniecierpliwienia oczekiwaniem
  • Grudzień, 2011
  • Zabawa w chowanego

    Naczelny zwracając się do wszystkich psów na raz, nazywa je Szarlotami. Od szarlotki, jego ulubionego ciasta.

    - Szarloty, idziemy na dwór - woła gromko Piotr, a stado już pędzi do drzwi wyjściowych.

    Jedynie Bella ociąga się i nie zdradza chęci wyjścia z domu gdy na zewnątrz ciemno, zimno i pada deszcz.

    - Rusz się Bella, trzeba wyjść na dwór przed snem! No, wstawaj Słodka-Szarlotka!

    Nic. Cisza i bezład. Bella, ulubiona Szarlota Piotra, ani drgnie. Wtuliła się w oparcie sofy, a zamknięte oczy przysłoniła przednią łapą. Ukryła się pod nią i myśli, że nikt jej nie widzi.
    O nie, nie ma zmiłuj się, Piotr zdejmuje jej łapę z oczu, a Bella wydaje z siebie pomruk niezadowolenia i z ponurą rezygnacją rusza wolnym krokiem w kierunku wyjścia z domu.

    I tak jest prawie za każdym razem przy wieczornych i porannych wyjściach. Te w tak zwanym międzyczasie nie bywają oprotestowane, nie ma też chowania się psa pod własną łapę, ale zimnych poranków i wieczorów to Bella nie lubi.
  • Listopad, 2010
  • Jesień kalendarzowa, czyli wściekła zima

    Piotr w roli odśnieżacza
    Mamy przecież jeszcze jesień, nie żaden styczeń, ani tym bardziej luty, ale ciągle jeszcze listopad, a tu taki afront ze strony aury, że aż się wyć i tupać ze złości by chciało. Termometr zaokienny wskazywał rano minus 11, a widok z okna na od wczoraj stojący pod śniegiem samochód uświadomił, że jak nic jesteśmy uwięzieni i tylko ciężka praca szuflą, skrobakami, tudzież innymi anty-śniegowymi narzędziami jest w stanie przywrócić nam drogę ku wolności. A walka ze śniegiem wygląda tak, że ja narzekam i się martwię, a odśnieża Piotr. Na swoje usprawiedliwienie powiem, żę mamy tylko jedną szuflę i nijak da się używać jej w duecie.

    Pampus. Jego śnieg cieszy, nawet gdy śięga mu po brzuch
    Bella podnosi na przemian, którąś z łap. Jest jej za zimno w stopy
    Znowu powrócił temat pługu odśnieżającego, najlepiej takiego co to sam by jeździł, sam odśnieżał i sam gdzieś poza naszym terenem białe masy magazynował. Oj, zasypało nas śniegiem okrutnie i wcale nam nie do śmiechu. No może tylko Monia i Pampus rozradowani dziecinnie zmianą i wyraźnie zachwyceni białym puchem. Szaleją w nim, tarzają się, przewracają wzajemnie i z zacięciem (chociaż zabraniam!!) jedzą śnieg!

Strona 1 z 1, łącznie 5 wpisów