Wpisy otagowane jako shar pei i dziecko

  • Lipiec, 2012
  • Nelson i Martynka


    Proszę bardzo - Nelson Admiral Bonomiella w powiększonej rodzinie jako niania i przyszły towarzysz zabaw małej Martynki. I znowu potwierdza się, że shar pei i dziecko to idealna kombinacja.

    A tak o Nelsonie donosi mi jego pańcia p.Gosia:
    Nasz psiak - oaza cierpliwości - przyjął nowego członka stada (naszą córeczkę) z prawdziwą godnością - co widać na zdjęciach. W stosunku do córki jest cierpliwy i łagodny jak baranek. Nie opuszcza też okazji, żeby ją polizać po nóżkach i stópkach albo powąchać prosto w ucho. A ja mam wrażenie, że Martytnka przy Nelsonie rozwija się jeszcze szybciej - rozgląda się za psiakiem, wyciąga rączki, żeby pogłaskać. Daję głowę, że to za nim postawi pierwsze kroczki. To się nazywa zgrany duet, a z nami włącznie to udany kwartet.
    Neluś ma się za to bardzo dobrze, pomijając upały, które nadeszły. Nie choruje, a ogród mu służy bardzo, spędza tam całe dnie. Poza tym zauważam, że poważnieje nam nasz psiak i staje się prawdziwym psim dojrzałym mężczyzną.

    Przesyłamy gorące pozdrowienia, również dla psich członków stada.


    My również pozdrawiamy gorąco i dziękujemy za zdjęcia Martynki i Nelsona . Stado na równi z nami ucieszone najnowszymi wieściami przyłącza się do pozdrowień.
  • Sierpień, 2011
  • Zdjęcia z nowego domu

    shar pei i dziecko Dzisiejsze gorące podziękowanie za zdjęcia kieruję do pani Wiolety i pana Wojtka z Olkusza. A na nadesłanych zdjęciach wraz z ich słodką pociechą widzimy córcię naszej Mon Cheri - małą Cherry, która tak bardzo mała już nie jest i mocno podrosła od czasu gdy opuściła nasz dom. Oj, wyrosło się psince przez parę tygodni i to tak aż poznać maluszka trudno!
    Wraz z Naczelnym i całym psim stadkiem serdecznie pozdrawiamy cały Olkusz, a w szczególności nową rodzinę ślicznej Cherry. Przy okazji dorzucę swoje sakramentalne trzy grosze dla tych. którzy pytają się czy shar pei i dziecko to dobra kombinacja. Ależ tak, oczywiście! Chyba widać na zdjęciach, nieprawdaż?
  • Styczeń, 2008
  • Shar Pei, dziecko i kaznodzieja

    Przerwa u moich shar-pei w polowaniu na karczowniki bo psia pogoda, a w psią pogodę tylko ludzie ruszają się z domu jeśli muszą lub nie wiedzą co ze sobą zrobić. Deszcz przeszedł w śnieg i jeśli do jutra nie stopnieje, to z radości zrobię w śniegu orła! Do obiadu ślęczałam nad tłumaczeniem na cito tekstu ze staroniemieckiego dla księdza, przygotowaniem jadła zająć musiał się Naczelny.
    Po południu jak zwykle niezapowiedziana wizyta - mały Antoś ze swoją mamą, ogromna radość psów, bo w końcu coś się dzieje. Wizyta zbiegła się z przyjściem księdza, któremu bardzo spieszyło się odebrać swoje tłumaczenie. Oczywiście nie omieszkał wygłosić w naszym ateistycznym domu fragmentu z ewangelii św. Mateusza: "Pan Jezus nakazuje: Nie dawajcie psom tego co święte". W tym czasie gdy Antoś na czworakach demonstrował swój wyjący samochód policyjny, Tequilla nagle wskoczyła mu na plecy. Dokładnie tak samo jak wskakuje na Rondla... Zdębiałam ale tylko na moment i zanim ktokolwiek zauważył co się święciło, ściągnęłam sukę z malca. Czterolatek blyskawicznie zabarykadował się krzesłami pod stołem i wskazując palcem na Tequillę, rycząc usiłował znaleźć jakieś dobitne słowo:
    - ty...ty...ty jedn...ty... ty szarpeju jeden ty!!!


Strona 1 z 1, łącznie 3 wpisów