Wpisy otagowane jako ringówka

  • Wrzesień, 2010
  • Pierwsza wystawa Nelsona

    Nelson w ringu honorowym
    Walka o najlepsze szczenię w rasie.
    Wygryzamy konkurencję
    Pokazujemy ząbki Pani sędzi
    Po długiej nieobecności na blogu uprzejmie donosimy, że dziś na XIV Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Krakowie nasz Nelson Admiral Bonomiella sprawił się znakomicie pokonując rywali. Nasz psiaczek startował w kategorii szczeniąt i zajął I miejsce w rasie shar-pei z oceną wybitnie obiecujący, lokata I, w konkurencji miejsce I. Nasz Nelsonik zakwalifikował się do konkurencji Najpiękniejsze szczenię wystawy, gdzie na wszystkie najlepsze szczenięta z ras, zajął miejsce IV. Tak, więc odnieśliśmy sukces przechadzając się po ringu honorowym i zdobywając puchar. To nasz pierwszy mały sukces, mam nadzieję, ze będą kolejne. Nelson jeszcze musi podszlifować chodzenie w ringu, bo nie zawsze chciał ładnie chodzić. Jednak sędzia oceniająca była pod wrażeniem naszego malucha, w opisie oceny podała:
    db wielkość, proporcjonalna głowa, prawidłowy zgryz, bardzo dobra kufa, zdrowe oczy, piękna linia grzbietu, jak na swój wiek dobra klatka piersiowa, prawidłowe kątowanie przodu i tyłu.
    Wróciliśmy do domu z pucharem i jesteśmy dumni z naszego pisaka!
  • Lipiec, 2010
  • Przed wystawami

    Wypełniałam dzisiaj zgłoszenia na wystawy, czas przecież najwyższy pokazać już światu dorastającą Mon Cheri. Zaczynamy od imprezy w Toruniu, następnie nasz Rudzielec wystąpi (chyba) w Zielonej Górze, oczywiście będziemy we Wrocławiu (jakżeby inaczej!?), no i w mieście, które nas lubi, czyli w Poznaniu. Poznań organizuje w tym roku aż dwie wystawy, a my nie mogąc się zdecydować na którą by pojechać, postanowiliśmy zaprezentować Monię na obu. Póki co ćwiczymy chodzenie na ringówce, stanie w miejscu, pokazywanie zębów i wszystko co tylko wymagają od psa i wystawcy sędziowie. Nie jest łatwo... Monia ma temperament iście nieziemski, a inteligencję przy tym sporą, aczkolwiek tylko na własny użytek, co pracy z nią nam nie ułatwia. Trudne zadanie przed nami, coś na kształt poskromienia bądź ujarzmienia metodą pokojową, jednakże połączoną z lekkim przekupstwem, bo bez smakołyka to z chytrą Monią ani rusz...
    A tymczasem zbliżają się dwie wystawy w Koszalinie, jedna już w najbliższą sobotę, druga w niedzielę. Niestety nie ma mowy aby teraz wyrwać się z domu i pojechać na jakąkolwiek imprezę kynologiczną, siedzimy twardo w miejscu i baczymy na szczenięta, ale będziemy kibicować Natalii i Doveyowi z nadzieją, że powtórzą w Koszalinie sukces z Gorzowa, Inowrocławia, Opola... Pewnie tak - czemu by nie? dzielni są i świetnie rozpoczęli ten sezon wystawowy! Trzymamy za nich kciuki bardzo, ale to bardzo mocno i gorąco zachęcamy do naśladownictwa.
  • Kwiecień, 2009
  • Ćwiczymy przed wystawą

    Zapoznanie Simonki z ringówką. Lekcja pierwsza - nauka stania.

    Opolska wystawa już niebawem, ćwiczę więc intensywnie z Simonką w nadziei, że zaprezentuje się tak samo ładnie jak podczas treningów. Tremę mam sporą, to przecież pierwszy występ mojej psiny, w dodatku w stawce aż sześciu suk! Simonka nauczona chodzenia na ringówce i spokojnego stania, a kosztowało mnie to sporo wysiłku. Na początku był upór i dzikie protesty, ja w jedną stronę, ona w drugą lub stała wryta w ziemię z miną "nie ruszę się". Łakomstwo jednak wzięło górę i wystarczy, że potrząsnę plastikową puszką z ciasteczkami dla psów i od razu znikają wszelkie sprzeciwy, Simonka wpatruje się w łakocie jak w czarodziejską kulę, ja potrząsam pojemnikiem, a ona czeka cierpliwie aż jedno ciastko wyląduje w jej pycholu. Chodzenie w koło też opanowałyśmy, zęby pokazywane ładnie, zobaczymy jak uda nam się wystąpić na wystawie. W końcu to nie to samo co dreptanie w ogródku lub po okolicznych polach... Nie ukrywam, że mam stresa i to sporego.
    Cieczka Simonki weszła w fazę kulminacyjną, oznacza to, że spokojne możemy jechać do Opola, będzie już po.
  • Wrzesień, 2008
  • Psie akcesoria

    Złapałam się na tym, że na moje psy wydaję pieniądze w głupi sposób. Nie mam tu na myśli karmy czy okresowych wizyt u weterynarza lecz przeróżne gadżety, które z pewnością nic dla psów nie znaczą, choć kupowane są niby dla nich. Weźmy na przykład smycze. Czy psu potrzebne są co raz to nowe, drogie smycze? Myślę, że zwierzakowi wszystko jedno czy prowadzony jest na eleganckiej lince czy też na sznurze do wieszania bielizny. Nikt jednak nie prowadzi psa na sznurze, psi pańciowie dbają aby ich czworonogi wyglądały elegancko i nie żałują kasy na drogie smycze, obroże, szelki...

    Przejrzałam dzisiaj psie akcesoria znajdujące się w naszym posiadaniu i naliczyłam 14 obroży, 4 treningowe smycze skórzane, 5 smyczy skórzanych cienkich spacerowych, 4 smycze z tkaniny płaskie, 2 smycze z tkaniny okrągłe, 1 smycz skórzana pleciona, 3 smycze zwijane na rolkę, 6 ringówek, 2 łańcuszki, szelki czerwone 2 szt, szelki niebieskie 2 szt, szelki czerwone we wzorki, zielone i czarne po 1 szt.

    Niebawem wrocławska wystawa psów, a na niej dziesiątki kramów i kramików z psimi smyczami, szelkami, obrożami, łańcuszkami... Od trixie, rogz i temu podobnych wyciągaczy pieniędzy z właścicieli czworonogów. Chyba jednak się im nie oprę i znowu sprawię coś nowego moim psom. Bo ja, proszę państwa bardzo te psie drobiazgi lubię..

Strona 1 z 1, łącznie 4 wpisów