Wpisy otagowane jako psy w aucie

  • Marzec, 2011
  • Clou tkwi w szczególe 3

    Ubiegły weekend współdzieliłem po pół, na czas spędzony z psinkami i czas który przeleżałem pod autem. Oczywista oczywistość, że psinki są w samym środku mojego serca i zrobiłbym dla Nich praktycznie wszystko. Bez przerwy o Nich myślę, coraz bardziej rozpływam się w zachwycie nad Nimi, że o nieustannym wymyślaniu, jakby im tu dogodzić, wspomnę tylko ze skrupulatności wypowiedzi. No i to wszystko w tak zwanym międzyczasie podchodów, aby się przytulić, wyściskać, lub choćby wycałować w ich słodkie kulfony. I choć wydaje się to nieprawdopodobne, w tym samym sercu jest jeszcze taki malutki zakamarek, wyłącznie dla naszej niebieskiej strzały. Za to w serduszkach naszych suń, 323 to obiekt westchnień i słodkiego smyrania w brzuszku, o ile nie miłość od pierwszego wejrzenia. Ja tam się im nie dziwię.

    Read More

  • Maj, 2009
  • Przychodzi pies do lekarza...

    dr Kasia z Bellą
    Z głośnym rykiem i szczekaniem zapakowaliśmy się dzisiaj do auta z całą gromadą naszych psów i pojechaliśmy gabinetu gabinetu weterynaryjnego. Nie wiem kto bywa z taką ilością czworonogów na raz - my bywamy, chociażby dlatego, że nasze shar peie lubią składać wizyty.

    Nie każdy dom jest otwarty dla ludzi ze stadem psów u boku, ale gabinety weterynaryjne na szczęście tak, a szczególnie ten nasz. Psy zdrowe, kontrola jednak nigdy nie zaszkodzi, no bo Bella wygląda na zaciążoną i trzeba było ją pokazać, Simonka jeszcze w fazie rozwojowej więc też do kontroli, Tequilla ani w ciąży, ani w rozwoju, ale jak tu zostawić ją w domu gdy inne jadą, Misiek natomiast przyzwyczajony, że gdzie jego pan, tam i on, mowy więc nie było aby go nie zabrać skoro Naczelny wychodzi i to z pozostałymi psami, i ze mną na dodatek.

    z Bellą i Simonką
    z Tequillą
    To niesamowite jak te moje shar pei`e lubią odwiedziny w lecznicach! Bella bez protestów dała położyć się na stole i obejrzeć sobie to i owo, Tequilla i Simonka zawzięcie myszkowały po kątach, Miśkowi udało się wywlec z pojemnika na odpadki kawałek ligniny, która rzecz jasna została mu odebrana, a wszytkie psy tuliły się radośnie do doktor Kasi. Zresztą, co ja się tu będę rozpisywać - popatrzcie na fotki!

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów