Wpisy otagowane jako psy i wystawy

  • Sierpień, 2011
  • Przedwystawowo nam


    .. z Aferką
    Za nami odbyta burzliwa aczkolwiek konstruktywna narada pod tytułem: "kto jedzie na wystawę do Wrocławia". I nie chodziło wyłącznie o nasze shar pei`e ale też i o mnie i Naczelnego. Bywało tak, że jechał tylko Piotr, a ja z konieczności - bo dom, bo psy - zostawałam ze stadkiem.

    Tym razem opieka nad inwentarzem i domem zapewniona, jedziemy w duecie, a zabieramy ze sobą tylko Aferkę. Ona już cieszy się na pokazy i chyba nie ma najmniejszej przesady w tym stwierdzeniu, bo Aferka cieszy się na wszystko i do wszystkich, więc zakładam z góry, że na wystawę również.

    A co na to reszta psiego towarzystwa?
    Ano Simonka cieszy się, że nie jedzie. Co jak co, ale publicznych występów to ona nie lubi, ale jeśli zmieniłaby kiedyś zdanie to na pewno dokończymy jej rozpoczęty championat. Jeszcze na ten temat z nią porozmawiam.

    Monia natomiast pracuje intensywnie nad wagą i próbuje przytyć. Jak tylko osiągnie sukces i trochę więcej masy ciała, to z pewnością ją wystawimy. Monia w przeciwieństwie do Simonki jest ambitna oraz pewna siebie i chętnie weźmie udział w pokazach psich piękności.

    Bella podobnie jak Monia próbuje udoskonalić swoją sylwetkę, ale w przeciwieństwie do swojej córki, która chce nabrać masy, ta stara się zbędne kilogramy zrzucić. Jak na razie bez większych efektów, sadełko odłożyło jej się tu i tam, a już szczególnie tam, więc póki co (czytaj: gruba) nie wystawia się.

    Pampus ma swoje plany wystawowe już skrystalizowane, ale nie bardzo chce abym o nich pisała na blogu, więc nie piszę. Do tego tematu jeszcze powrócę.

    Ci, którzy chcieli by się zgłosić na wrocławską wystawę czasu mają już niewiele. Zgłoszenia przyjmowane są do 1 września.
  • Kwiecień, 2010
  • Ćwiczymy wytrwale z Mon Cheri

    Nasza Monia
    Rok temu przygotowywałam do wystaw Simonkę. Simonka jest z tych nieśmiałych, ale grzecznych i posłusznych, ćwiczyła ze mną chętnie, koncentrowała się na moich poleceniach. Fakt, że na wystawach bywało z nią różnie, niektóre z nich peszyły ją ogromnie, ale z biegiem czasu i ilością odwiedzonych ringów Simonka zyskała na pewności siebie i potrafiła się całkiem nieźle zaprezentować. Teraz nadszedł czas na Mon Cheri, naszą niesforną Monię. Tej to pewności siebie i animuszu nie brakuje, wręcz przeciwnie - Monia wie wszystko najlepiej, zdanie ma własne, nie boi się nikogo i niczego, łatwo wpada w trudne do pohamowania podniecenie, szczególnie na widok obcego psa i zapomina przy tym co znaczy posłuszeństwo.

    W zachowaniu Moni widzę sporo analogii do Morcheeby. Obie potrzebują codziennego intensywnego spaceru, w obu tkwi duch sportowca-wyczynowca, obie też chodzenie na smyczy przy nodze traktują raczej lekceważąco. Morcheeba sporo biega luzem w terenie, Monia poza domem porusza się przeważnie na smyczy. Szybsza jest niż spotykane na spacerach sarny, a ja do konfrontacji z dzikimi zwierzętami nie chcę dopuścić. Więc smycz i basta.

    Kończy się dzieciństwo Mon Cheri, czas i ją nauczyć prawidłowego chodzenia na smyczy, spokojnego stania i umiejętności zaprezentowania się. Dużo więc przed nami, prawdziwe wyzwanie. Jedyne co Monia opanowała perfekcyjnie to pokazywanie zębów. Czyni to ładnie i elegancko gdy zagląda jej się w paszczę, ale potrafi też ohydnie wyszczerzyć zębiska na widok obcego psa. Ćwiczymy wytrwale, a co osiągniemy to pokażemy tego lata i jesieni na wystawach. Czas już na nas.

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów