Wpisy otagowane jako psie przedszkole

  • Wrzesień, 2009
  • Oj, działo się, działo

    No i masz. Przez tydzień żeśmy się chorowali (tylko Wiola i ja!) i wyzdrowieli wreszcie pod jego koniec. Pewnie to sprawka poczynionych, skutecznych jak zawsze, zaklęć Pani Marty! Czas więc nadgonić zaległości w opowieściach o małej (czy aby jeszcze małej?) Mo.
    Mo odkrywcą
nowego
    Razem odkrywamy nowe
    Biodegradowalny gryzak
    Będzie z tego mnóstwo trocin
    Trzecie szczepienie obyło się bez jakichkolwiek komplikacji. Ważymy już 12 kilo i zmierzamy po kolejne. Eukanuba nadal jest ulubioną (jedyną) potrawą, a zdrowie naszej psinki bez najmniejszych zastrzeżeń, co dla nas jest oczywiste, a szokujące dla weterynarzy.
    Z wielką pasją kultywujemy wspólne spacery, w coraz to nowych miejscach. Ostatnie dni zdominował las. A w lesie drzewa, góry i doły. Po dotarciu na miejsce, przygotowałem mały tor przeszkód. Slalom między drzewami to bardzo fajna zabawa! Psina szczęśliwa tak bardzo, że w drodze powrotnej zasnęła zanim jeszcze zdążyłem ruszyć z parkingu.
    Psie
przedszkole
    Zabawa w przedszkolu
    Niedziela zaś stała pod znakiem psiego przedszkola. Aby złego nie wywoływać nomen omen z lasu dość, że napiszę dwa zdania. 1. To nasza pierwsza i ostatnia wizyta w tej szkole. 2. Pana i panią instruktor przerosła inteligencja i indywidualne cechy rasy shar-pei. Dla wnikliwych i ciekawych chętnie udostępnię szczegóły i epitety na maila.

    Read More

  • Psie przedszkole

    LOVEY-DOVEY Bonomiella w psim przedszkolu

    Szczenięta od Belli i Tequi wchodzą w wiek przedszkolny i niektóre rozpoczynają naukę. Do psiego przedszkola radośnie uczęszcza Lovey Dovey Natalii. Kontakt z innym szczeniakami z pewnością wyjdzie mu na dobre, nauczy się ładnego chodzenia na smyczy, pozna parę podstawowych komend. Dovey - przedszkolak zachwycony, no bo towarzystwo tak wielu rówieśników na raz to atrakcja, Natalia przejęta swoim synkiem do granic. A synek chodzi już krokiem prawie wystawowym w kółeczko z innymi przedszkolakami, nauczył się pokazywać zęby, umie siadać i kłaść się, i w ogóle sprawuje się w przedszkolu świetnie. Zdolny jest, nie ma co! Tyle o praktyce dobrej i skutecznej. Jest jeszcze teoria, ta jednak nie dla czworonogów, ale dla ich właścicieli. I tu zaczynają się schody, bo wykłady prowadzone w szkole jakoś mają się nijak do ogólnych wyobrażeń na temat wychowania psa. Dzwoni więc Natalia do mnie aby upewnić się czy metody wychowawcze wpajane w przedszkolu należy stosować czy też nie. Już po pierwszym wykładzie ciężka frustracja. No bo jak tu zabronić psu przebywania z ludźmi wtedy gdy ci akurat jedzą, a o tym była mowa. Nic to według wykładowcy, że pies nie interesuje się ludzkim pożywieniem, że śpi sobie pod stołem, on ma wyjść z kuchni czy jadalni i basta! A gdzie pies powinien spać? Według panów trenerów najlepiej w klatce lub w razie jej braku przywiązany do haka w ścianie. Makabra! Spanie w łóżku czy nawet w sypialni w myśl teorii przekazywanej w przedszkolu spaczy charakter psa do tego stopnia, że nie tylko będzie on nieposłusznym, ale nabierze agresji i z pewnością z czasem pogryzie swojego właściciela. Niby dlaczego? Ano ponoć dlatego, że to pies-samiec, że shar-pei.. Rewelacje z psiego przedszkola przekazywane mi przez Natalię są dla mnie niezrozumiałe i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Moje psy widzą jak my jemy, wiedzą, że korzystamy ze stołu, na który nigdy nie próbują się wspiąć, nie żebrzą, wiedzą, że pokarm dla nich jest o stałych porach w miskach na podłodze, śpią w swoich legowiskach, kładą się na kanapie, znają też spanie w łóżku. I co? Ano nic.. Nie są ani agresywne, ani nieposłuszne. Czy znaczy to, że nie potrzebują szkolenia i nauk? Ależ owszem, tak! Trening wystawowy w dobrej szkole z pewnością by im nie zaszkodził.

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów