Wpisy otagowane jako przysmak dla psa

  • Kwiecień, 2010
  • Dwa serniki

    W trosce o nas i naszych czworonogów redakcja miesięcznika "Mój Pies" oraz serwisu Psy.pl przysłała mi w prezencie przepisy na dwa serniki:

    Serniczki dla psa:
    Składniki:
    5 dag sera ementaler
    7 dag margaryny
    10 dag mąki pełnoziarnistej
    przetarty ząbek czosnku
    jajko
    ziarenka sezamu

    Żółtko dobrze wymieszać z resztą składników i zagnieść ciasto. Na stolnicy posypanej mąką rozwałkować placek o grubości około centymetra i wykroić ciasteczka za pomocą foremek lub szklanki. Rozłożyć na blasze wyłożonej papierem, posmarować białkiem i posypać sezamem. Piec w temperaturze 180°C przez mniej więcej 20 minut.

    Sernik dla właściciela:
    Składniki:
    1 kg sera tłustego
    8 jaj
    1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
    1 łyżka mąki tortowej
    1,5 szklanki cukru pudru
    0,5 kostki masła
    10 dag rodzynek
    1 łyżka skórki pomarańczowej
    cukier waniliowy
    łyżeczka proszku do pieczenia
    herbatniki do wyłożenia blachy

    Ser zmielić i dobrze rozetrzeć z tłuszczem, żółtka ubić z połową cukru. Ubić białka, pod koniec dodać resztę cukru. Wymieszać twaróg z żółtkami, dodać cukier waniliowy, mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia, dodatki i pod koniec pianę. Na wysmarowaną blachę położyć warstwę herbatników, a na nie masę serową. Włożyć do gorącego piekarnika, piec ok. 45 min w temp. 180 stopni.

    Smacznego!
  • Grudzień, 2008
  • Naczelny, parówki i Tequilla

    Już drugi tydzień mam zagipsowaną prawą rękę. Nie ma się czym chwalić, niedyspozycja i moje chwilowe kalectwo to żaden powód do dumy. Barometr mojego humoru wskazuje głęboki niż, w domu zrobić mogę niewiele, jedynie obsługiwanie komputera lewą ręką jeszcze jakoś mi idzie. Posiłki przygotowuje Naczelny, który wymyślił dzisiaj na obiad parówki. Najpierw ugotował je, ułożył na talerzach dla mnie i dla siebie, następnie swoją parówkę starannie obrał ze skórki, po czym zaczął się nią po kawałeczku dzielić z Tequillą. Tequi żarłoczna, więc cała kiełbaska szybko zniknęła w jej gardzieli.
    A co zrobił mój mąż? Ano zjadł skórkę! Ponoć mu smakowała.
  • Bella aportuje

    Bella
    Naczelny postanowił nauczyć Bellę aportowania. Nie bardzo rozumiałam po co Belli taka umiejętność, ale nie sprzeciwiałam się i tylko patrzyłam co z tej nauki wyniknie. Ćwiczyli w domu, bo na dworze albo za zimno, albo za mokro... Piotr rzucał kapciem w przestrzeń (dobrze, że nie trafił we mnie!), Bella łapała kapeć prawie w locie i za każdym razem gdy go przyniosła, dostawała coś dobrego na ząb. Zabawa w aport spodobała się psinie, a jeszcze bardziej smakowite nagrody. Bella aportuje teraz sama, bez rzutu kapciem, bez żądania ... Przynosi z własnej inicjatywy raz do mnie, innym razem do Piotra skarpetę, nieszczęsny kapeć albo część jego lub mojej garderoby i łypie łakomie okiem w oczekiwaniu na nagrodę, a wzrok ma przy tym taki, że odmówić jej nie sposób. Widać, nauka w las nie poszła, tylko kto tu kogo i czego nauczył: Piotr Bellę aportowania, czy też ona znalazła metodę wymuszania na nas przysmaków?

Strona 1 z 1, łącznie 3 wpisów