Wpisy otagowane jako przygotowanie psa do wystawy

  • Sierpień, 2010
  • Wszystko na raz

    najpierw trening
    potem pieszczoty
    Simonka - 5 tygodni w ciąży
    Jakoś ostatnio nie nadążam i to co miało być priorytetem zeszło na drugi plan, bo szczenięta, bo one teraz najważniejsze, a przy nich na żadne przestoje ani zaniedbania pozwolić sobie nie mogę. Szykują się też do przyjścia na świat następne psie dzieci. Urodzą się pod koniec pierwszej dekady września i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Simonka przepisowo przybiera tu i ówdzie, a szczególnie ówdzie. Zaobserwowałam u niej też wyciek śluzu, zwany przez hodowców potocznie soplem, a pojawiającym się około 5 tygodni ciąży. Wszystkie znaki wskazują na to, że gdy tylko dzieci Tequilli odjadą do nowych domów, nie zdążę nawet dobrze odsapnąć, a już Simonka będzie miała swoje. A tymczasem sezon wystawowy w pełni i wypadałoby się z psami na kilku wystawach pokazać. Łatwo pomyśleć, gorzej z realizacją (bo jak tu zostawić bez opieki dom pełen szczeniąt?), trzeba więc było znaleźć inne rozwiązanie. W sukurs przyszła niezastąpiona Natalia zabierając przedwczoraj do siebie tymczasowo celem edukacji i wystawiania naszą Monię. Za parę dni mają debiut w Toruniu, ale czy Monia zechce się pokazać czy nie, zobaczymy. Trzymamy mocno kciuki za naszą handlerkę i za niesforną jeszcze Mon Cheri.
  • Lipiec, 2010
  • Przed wystawami

    Wypełniałam dzisiaj zgłoszenia na wystawy, czas przecież najwyższy pokazać już światu dorastającą Mon Cheri. Zaczynamy od imprezy w Toruniu, następnie nasz Rudzielec wystąpi (chyba) w Zielonej Górze, oczywiście będziemy we Wrocławiu (jakżeby inaczej!?), no i w mieście, które nas lubi, czyli w Poznaniu. Poznań organizuje w tym roku aż dwie wystawy, a my nie mogąc się zdecydować na którą by pojechać, postanowiliśmy zaprezentować Monię na obu. Póki co ćwiczymy chodzenie na ringówce, stanie w miejscu, pokazywanie zębów i wszystko co tylko wymagają od psa i wystawcy sędziowie. Nie jest łatwo... Monia ma temperament iście nieziemski, a inteligencję przy tym sporą, aczkolwiek tylko na własny użytek, co pracy z nią nam nie ułatwia. Trudne zadanie przed nami, coś na kształt poskromienia bądź ujarzmienia metodą pokojową, jednakże połączoną z lekkim przekupstwem, bo bez smakołyka to z chytrą Monią ani rusz...
    A tymczasem zbliżają się dwie wystawy w Koszalinie, jedna już w najbliższą sobotę, druga w niedzielę. Niestety nie ma mowy aby teraz wyrwać się z domu i pojechać na jakąkolwiek imprezę kynologiczną, siedzimy twardo w miejscu i baczymy na szczenięta, ale będziemy kibicować Natalii i Doveyowi z nadzieją, że powtórzą w Koszalinie sukces z Gorzowa, Inowrocławia, Opola... Pewnie tak - czemu by nie? dzielni są i świetnie rozpoczęli ten sezon wystawowy! Trzymamy za nich kciuki bardzo, ale to bardzo mocno i gorąco zachęcamy do naśladownictwa.
  • Kwiecień, 2010
  • Ćwiczymy wytrwale z Mon Cheri

    Nasza Monia
    Rok temu przygotowywałam do wystaw Simonkę. Simonka jest z tych nieśmiałych, ale grzecznych i posłusznych, ćwiczyła ze mną chętnie, koncentrowała się na moich poleceniach. Fakt, że na wystawach bywało z nią różnie, niektóre z nich peszyły ją ogromnie, ale z biegiem czasu i ilością odwiedzonych ringów Simonka zyskała na pewności siebie i potrafiła się całkiem nieźle zaprezentować. Teraz nadszedł czas na Mon Cheri, naszą niesforną Monię. Tej to pewności siebie i animuszu nie brakuje, wręcz przeciwnie - Monia wie wszystko najlepiej, zdanie ma własne, nie boi się nikogo i niczego, łatwo wpada w trudne do pohamowania podniecenie, szczególnie na widok obcego psa i zapomina przy tym co znaczy posłuszeństwo.

    W zachowaniu Moni widzę sporo analogii do Morcheeby. Obie potrzebują codziennego intensywnego spaceru, w obu tkwi duch sportowca-wyczynowca, obie też chodzenie na smyczy przy nodze traktują raczej lekceważąco. Morcheeba sporo biega luzem w terenie, Monia poza domem porusza się przeważnie na smyczy. Szybsza jest niż spotykane na spacerach sarny, a ja do konfrontacji z dzikimi zwierzętami nie chcę dopuścić. Więc smycz i basta.

    Kończy się dzieciństwo Mon Cheri, czas i ją nauczyć prawidłowego chodzenia na smyczy, spokojnego stania i umiejętności zaprezentowania się. Dużo więc przed nami, prawdziwe wyzwanie. Jedyne co Monia opanowała perfekcyjnie to pokazywanie zębów. Czyni to ładnie i elegancko gdy zagląda jej się w paszczę, ale potrafi też ohydnie wyszczerzyć zębiska na widok obcego psa. Ćwiczymy wytrwale, a co osiągniemy to pokażemy tego lata i jesieni na wystawach. Czas już na nas.
  • Ćwiczymy przed wystawą

    Zapoznanie Simonki z ringówką. Lekcja pierwsza - nauka stania.

    Opolska wystawa już niebawem, ćwiczę więc intensywnie z Simonką w nadziei, że zaprezentuje się tak samo ładnie jak podczas treningów. Tremę mam sporą, to przecież pierwszy występ mojej psiny, w dodatku w stawce aż sześciu suk! Simonka nauczona chodzenia na ringówce i spokojnego stania, a kosztowało mnie to sporo wysiłku. Na początku był upór i dzikie protesty, ja w jedną stronę, ona w drugą lub stała wryta w ziemię z miną "nie ruszę się". Łakomstwo jednak wzięło górę i wystarczy, że potrząsnę plastikową puszką z ciasteczkami dla psów i od razu znikają wszelkie sprzeciwy, Simonka wpatruje się w łakocie jak w czarodziejską kulę, ja potrząsam pojemnikiem, a ona czeka cierpliwie aż jedno ciastko wyląduje w jej pycholu. Chodzenie w koło też opanowałyśmy, zęby pokazywane ładnie, zobaczymy jak uda nam się wystąpić na wystawie. W końcu to nie to samo co dreptanie w ogródku lub po okolicznych polach... Nie ukrywam, że mam stresa i to sporego.
    Cieczka Simonki weszła w fazę kulminacyjną, oznacza to, że spokojne możemy jechać do Opola, będzie już po.

Strona 1 z 1, łącznie 4 wpisów