Wpisy otagowane jako poród u suki

  • Kwiecień, 2011
  • Długa noc


    Dobra wiadomość: nasza Mon Cheri urodziła 7 zdrowych, dużych no i ładniutkich szczeniąt! Zaczęło się nagle i trochę niespodziewanie. W legowisku Aferki...

    Read More

  • Szczenięta Simonki



    Wreszcie są! Tym razem czekaliśmy na urodzenie psich dzieci całe 63 dni!

    Read More

  • Lipiec, 2010
  • Kreciki

    noworodki

    Cztery szczenięta. Wszystkie czarne jak kreciki. Trzech chłopaków, jedna dziewczynka. Śliczne, duże, bez wad. Waga urodzeniowa od 440 do 555 gramów. Jesteśmy umęczeni do cna... Tej nocy nikt nie kładł się spać. Wieczorne dyszenie i niepokój Tequilli wyraźnie świadczyło, że zaraz będą psie dzieci. To "zaraz" trochę trwało, bo aż do rana. Dopiero tuż przed piątą urodziło się pierwsze szczenię. Suczka o wadze 440 gramów. Spora! Będzie się nazywała Origami. Pięć minut przed szóstą rodzi się piesek o wadze 455 gramów. Też kawał klocka! Oliver Twist . Tequi zmęczona zapada w krótki sen, ja zdążam zaparzyć sobie kawę, słońce już wysoko, godzina 6.30. Drzemkę przerywa Tequilli kolejne szczenię. Ogromny jak na noworodka piesek o wadze 555 gramów. To Obi-Wan Kenobi. Pól godziny przerwy i jest kolejny synek Old Yeller , też nie ułomek, bo 470 gramów na wadze.
    O 7.40 Tequilla rodzi jeszcze jedno szczenię. Suczka. Jasna, apricot. Niestety nie żywa. Malutka nie dała rady pokonać długiej drogi prowadzącej ją na świat... Bywa i tak. Mimo tego jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni. Mamy bardzo ładne szczenięta!

  • Maj, 2008
  • Powiększyła nam się rodzina!

    noworodki Tequilli

    Wreszcie doczekaliśmy się na dzieci Tequilli i Miśka. Trzech chłopców i dwie dziewczynki, wszystkie udane, silne i o dobrym apetycie. Dwa złote, trzy czerwone. Leżą właśnie przyssane do szczęśliwej mamy. Tequi zmęczona, ja również, chociaż to ona rodziła, a nie ja. Po prostu padam z nóg. Piotr odsypia nieprzespaną noc, ja siedzę przy pieseczkach. Cały wczorajszy dzień oczekiwaliśmy na szczenięta. Tequilla dyszała niespokojnie, wierciła się nie mogąc znaleźć sobie miejsca, mościła i kopała w przygotowanych na poród prześcieradełkach i ręcznikach, robiła krótkie przerwy na drzemki, budziła się, biegała, ziajała.. Właściwy poród rozpoczął się dopiero nad ranem. O 3.25 urodził się w bólach pierwszy synek ważący 410 gramów. Pół godziny później już bez problemów przyszła na świat dziewczynka. Też spora, bo ważąca 400 gramów.

    Miot "L"Parę minut po czwartej popiskiwał już drugi chłopiec, również o wadze 400 gramów. Krótko przed szóstą rano rodzi się nam kolejna dziewczynka. Kładę ją na wadze i odczytuję 368 gramów. Patrzę na nią z zachwytem. Jest taka jaką sobie wymarzyłam. Będzie nasza! Piotr chce aby nazywała się Lucy. Dobrze, niech mu będzie będzie Lucy... O 8.30 znowu chłopiec - 350 gramów. Tequilla bardzo zmęczona przysypia. Obmacuję jej brzuch i wyczuwam w jego wnętrzu jeszcze jedno szczenię. Czekamy więc.. Nie dzieje się nic, nie ma parć, nie ma akcji porodowej. W końcu o 11.30 rodzi się szóste szczenię. Niestety martwe. Mimo usilnych starań nie udaje się go ożywić...
  • Pierwszy dzień z życia szczeniąt Belli

    Godzina 23.20. Siedzę sobie przy komputerze, obok mnie skrzynia z Bellą i jej dziećmi, próbuję coś z sensem napisać, ale jak tu się skoncentrować gdy wzrok mój przyciągają szczenięta? Sześć małych stworków z uszkami jak pierożki, już pomarszczonymi mordeczkami i z brzusiami pełnymi maminego mleka, wzbudza trudny do opisania zachwyt. Jeszcze wczoraj o tej porze cała gromadka mieszkała we wnętrzu Belli... Rodziły się łatwo i wyjątkowo szybko. Pierwszy piesek przyszedł na świat o 23.30. O 23.53 był już następny. Cztery minuty po północy urodziła się pierwsza sunia, po sześciu minutach następna. Na trzecią czekaliśmy tylko pól godziny. Dopiero wtedy Bella zrobiła sobie dwugodzinną przerwę i ucięła drzemkę. Po drugiej w nocy urodziła się ostatnia dziewczynka. Będzie ją łatwo rozpoznawać na zdjęciach, jest najjaśniejsza i tak jak mama bez czarnej maski. Pozostałe szczenięta mają pysie wybarwione na ciemno, a dwa nawet na czarno. Wszystkie gdy trochę podrosną będą barwą przypominały Bellę, ale w odcieniach będą rozmaite. Teraz najważniejsze dla mnie to odchowanie miotu. Pięć z sześciu to silne i duże stworki z urodzeniową wagą pomiędzy 420 a 460 gramów, jedna suczka jest znacznie lżejsza, po urodzeniu ważyła 280 gramów. Mam nadzieję, że ją też odchowam... Jeśli będzie dobrze jadła to szybko nadgoni rodzeństwo.

Strona 1 z 1, łącznie 5 wpisów