Wpisy otagowane jako podróż z psem

  • Listopad, 2012
  • O Dorianie, o nas i ogólnie to i owo

    Wczoraj dotarły do mnie zdjęcia Doriana z podróży do nowego domu oraz info jak zniósł daleką drogę: "Nasz Dorian po wejściu do samochodu zabrał się za jego zwiedzanie. Nie bardzo mógł się zdecydować czy chce podróżować z przodu czy z tylu. Droga minęła nam bez większego stresu. Po dotarciu do domu piesek zwiedzał wszystkie kąty w domu. Dorian czuje się dobrze w naszym towarzystwie a cala rodzina jest nim zachwycona."

    Z jednodniowym opóźnieniem przekazuję tę dobrą wiadomość, że maluch ma się dobrze i jest wśród zachwyconych nim ludzi. To cieszy!

    Jutro odjedzie Daniela i między innymi z tego powodu jest mi markotnie.

    Inny powód do bycia "nie w sosie" to beznadziejnie przeziębione oskrzela własne, zakatarzony i kaszlący straszliwie mąż. Już czwarty dzień jesteśmy na antybiotykach. Nie zazdrościć proszę!

    Życie nie znosi próżni, zawsze stara nam się o kompensację, którą tym razem jest radosne, choć nie ukrywam, że i pełne niepokoju oczekiwanie na dzieci Afery. Aferka coraz pełniejsza w sobie. Zdjęcia niebawem.

    Powodem do radości jest też coraz większa ilość czytających tego bloga. W tym miesiącu po raz pierwszy został przekroczony limit transferu ustalony mi przez serwer. Rachunek za zwiększony limit już zapłacony. Groźba wyłączenia bloga nieaktualna.

    Dobrej nocy!
  • Październik, 2008
  • Całym stadem najraźniej

    Stado gotowe do drogi. Zaraz wyruszamy.

    Spacerujący człowiek z jednym psem lub jeden pies w samochodzie nie dziwi nikogo. Za dwoma psami przy jednym człowieku czasami jakiś przechodzień się obejrzy, ale pięć psów jednocześnie, w jednym samochodzie, przez bliźnich postrzeganych jest niemalże jak eksces. A właśnie wczoraj z całą piątką wybraliśmy się do gabinetu weterynaryjnego w Oleśnicy, do doktor Kasi. Miały jechać z nami tylko dwa psy - Tequilla i Rondel, ale Misiek tak prosił, tak jęczał i rozpaczał, że wymusił... Samochód nasz po złożeniu tylnych siedzeń pojemny, więc i Simonka została zapakowana, no bo jak tu ruszyć się gdzieś bez Simonki? Bella widząc, że wybieramy się bez niej dostała spazmów, a wzrok miała przy tym tak nieszczęśliwy i proszący, że oczywiście uległam i dopakowałam do auta i ją. Tuż przed odjazdem pstryknęłam zdjęcie uszczęśliwionemu stadku.

    dr. Kasia z Tequillą
    Niespełna pól godziny jazdy i osiągamy Oleśnicę. Przed gabinetem weterynaryjnym psy z impetem wyskakują z samochodu, nie czekając aż im pozapinam smycze. Robi się chaos, bieganina, łapanie rozbieganych czworonogów. Po paru minutach już wszystkie w gabinecie. Pytam się dr. Kasi nieśmiało, czy miała już takie stado pacjentów w gabinecie na raz. Nie, nie miała, ale widać, że cieszy się do psów, a one do niej. Psy biegają po gabinecie, myszkują po przyległych pomieszczeniach, strącają opakowania z próbkami karm, w nadziei znalezienia smakołyka wsadzają swoje wielkie i zawsze łakome paszcze w każdy zakamarek. Bella wszędzie wyczuwa jedzenie, wspinała się nawet na stół aby sprawdzić czy na nim czegoś smakowitego nie znajdzie. Widać, że wizyta w gabinecie weterynaryjnym stanowi dla moich shar pei niebywałą atrakcję. Na następne badania kontrolne wpadniemy znowu całym stadem.
  • Kwiecień, 2008
  • Nasz rewir i basta!

    Polskie koleje państwowe domagają się przewożenia psów w kagańcach. Mało tego, właściciel z psem ma prawo podróżować w przedziale tylko wtedy, kiedy żaden ze współpasażerów nie wyrazi sprzeciwu. Nic tu nie ma do rzeczy, że dla psa kupiono bilet. Podobne praktyki stosowane są w autobusach dalekobieżnych. Niektórzy pasażerowie chętnie korzystają z danych im przywilejów. Dawniej protestowano przeciwko obecności psa w przedziale okraszając swoje zdanie odzywkami takiego typu:
    - To i niedługo ludzie będą i świnie wozić w pociągach!
    Ostatnio społeczeństwo nabrało elegancji:
    - Nie godzę się na obecność psa, bo mam uczulenie.
    To uczulenie jest albo go nie ma, ale nikt nie musi tego udowadniać. Przy okazji nieco odsłonię tajniki ludzkiej psychiki. Jeśli w pociągu wsiadamy z psem do częściowo zajętego przedziału, to wedlug wszelkiego prawdopodobieństwa pasażerowie nas nie przyjmą. Natomiast, gdy z naszym psem ulokujemy się pierwsi, to nikt z dosiadających się nie powie nam złego słowa. Ot co, nasz rewir i basta! - tak jak u zwierząt.

Strona 1 z 1, łącznie 3 wpisów