Wpisy otagowane jako pies w lesie

  • Styczeń, 2012
  • Piękny styczniowy dzień

    Prawie bez słów, za to z dzisiejszymi zdjęciami Aferki na leśnym spacerze.
    Chwila zadumy nad zielonym i białym
    Moment zniecierpliwienia oczekiwaniem
  • Grudzień, 2011
  • Migawka z lasu

    Monia. Nasza bardzo miła suczka. Pozuje zabezpieczona smyczą. W lesie preferujemy ograniczone zaufanie.

    Piękny dzień mieliśmy dzisiaj, chociaż to już grudzień. Monia (2,5 roku) na spacerze cieszyła się aurą na równi ze mną. Jeszcze rok temu trudno było prowadzić ją na smyczy, trudno było też wpłynąć na nią mentalnie. Czas dorastania minął, mamy już w pełni dorosłą i naprawdę dobrze zsocjalizowaną suczkę. Bez manier i narowów. Niewątpliwie urodzenie i odchowanie przez nią siódemki szczeniąt także korzystnie wpłynęło na jej usposobienie. Stała się spokojniejsza, bardziej dystyngowana, jej próg pobudliwości podwyższył się znacznie. No i zmądrzała. Z nieposkromionego dzikusa przeistoczyła się w miłego psa domowego. Temperament jej co prawda nie opuścił - ciągle jeszcze ponad wszystko kocha galopy przez pola - ale skończyły się wariactwa i niesubordynacje. Dogadujemy się ze sobą bardzo dobrze. A zdjęcie Moni oczywiście dzisiejsze.
  • Czerwiec, 2010
  • Brak logiki

    W dniach 20 - 30. maja w woj. pomorskim dokonano zrzutu szczepionek dla lisów przeciwko wściekliźnie. Zgodnie z informacją na stronie nadleśnictwa padają trzy szczególnie pokreślone wiadomości:
    1. Nie wchodzić do lasu w ciągu 3 tygodni.
    2. Nie puszczać psów luzem.
    3. W przypadku naruszenia szczepionki przez psa, skontaktować się niezwłocznie z weterynarzem
    Ale jednocześnie z opisu działania szczepienia, w tym samym dokumencie (sic!) napisano:
    1. Nie dotykać szczepionek. Dotknięte przez człowieka nie będą użyte przez lisy.
    2.+3. Szczepionka obojętna dla zwierząt domowych.
    Ponieważ oczekują ode mnie, żebym nie dotykał szczepionek jak wejdę do lasu, a przecież nie powinienem, a psinie nic nie grozi, choć winna być na smyczy i spotkać weterynarza, a nawet gdyby to nic złego ją nie spotka, pogubiłem się w toku myślenia.
    Rozpoznanie terenu
    Sokoli wzrok na posterunku
    Masz coś Pańcio?

    Zatem ustalmy: jakby ktoś się pytał, nas tam w ogóle nie było.
  • Wrzesień, 2009
  • Cheri aka Monia na spacerach

    Monia uszczęśliwiona z posiadania patyka

    Spacery z Monią mają jak na razie charakter prawie wyłącznie edukacyjny. Wiele od psiny nie wymagam, ale ładnie chodzić na smyczy powinna, więc trenujemy. Najpierw przechadzka chodnikiem wzdłuż drogi, potem dopiero zabawa w lesie. Cheri szybko przyzwyczaiła się do huku pędzących tuż obok TIRów, trochę tylko dziwią ją mijający nas rowerzyści, a napotkanych przechodniów traktuje z uprzejmym dystansem. Jak to shar pei. Niektórzy tubylcy uśmiechają się do nas mile lub zagadują, ale zdarzają się i tacy, co ustępują nam z drogi, patrząc na małą psinkę z wyraźnym lękiem. W lesie natomiast niczym nie zmącony spokój. Odprężamy się obie, każda na swój sposób. Ja patrzę i podglądam co tam w trawie piszczy, a Monia gania z patykiem lub szyszką w paszczy i cieszy się drobnostkami. Rzecz jasna, nie aportuje swoich znalezisk, a i ja jej do tej sztuczki nie przymuszam. Nie chcę psuć jej radości z posiadania takich skarbów jak patyki czy szyszki. Niech sobie ma!

Strona 1 z 1, łącznie 4 wpisów