Wpisy otagowane jako pies przy stole

  • Wrzesień, 2011
  • Przy stole

    W oczekiwaniu na kolację
    Dzisiaj tuż przed podaniem kolacji obserwowałam Naczelnego czule gruchającego sobie z Aferką. On do niej przemawiał słodko, ona wsparta przednimi łapami o jego kolana, bez żenady kontrolowała co tam na stole. I na nic nie zdały się moje protesty, że pies w naszych talerzach nie ma czego szukać, nawet gdy one jeszcze puste. Ach, mówić do tych dwojga można by długo! Piotr i Aferka sobie gruuuu gruuuu czule, ja z przemową ignorowaną niemal jak przysłowiowy głos na puszczy. Gwoli sprawiedliwości, wypada wspomnieć, że przekonywującą nie byłam, a pewnie dlatego, że ubawił mnie widok tych dwojga nad pustymi talerzami. A aparat fotograficzny jak zwykle był w zasięgu ręki. Stąd zdjęcie sympatyczne autentyczniością, bo niepozowane.
    Do następnego razu!
  • Grudzień, 2010
  • Sennie i marudnie

    Po posiłku senność ogarnia psa.

    Śpią w domu wszyscy, chociaż jeszcze nie ich zwykła ku temu pora. Spali przed południem oraz po. Leżą i chrapią chóralnie. Trochę mnie to drażni, bo nie mam do kogo ust otworzyć, ale gwoli sprawiedliwości muszę wspomnieć, że gdy ONI nie spali, to ja leżałam z głową przygniecioną poduszką. Pogoda taka, że usypia, rozleniwia. Próbuję się zmotywować do jakiegokolwiek działania i jak mantra powtarzam za Hansem Selye: "Nic nie robić, nie oznacza odpoczywać. Bezczynny umysł i leniwe ciało cierpi z powodu negatywnego stresu", ale żadna ze złotych myśli nie jest w stanie pobudzić mnie do konstruktywnego działania. Wpis więc krótki i z lekka marudny jak i mój nastrój, bo znowu nieprzytomnie sypie śniegiem.

    Idę spać, czas i na mnie. Dobranoc i miłych snów. Niech Wam się przyśni kwiat kwitnącej wiśni!



  • Październik, 2009
  • Świętowanie z Morcheebą

    Pora na obiad. Smacznego!

    Otrzymuję wiele zdjęć szczeniąt i dorosłych psow z mojej hodowli. Wszystkie mnie cieszą, mam już ich całkiem pokaźny zbiór i gdy czas pozwoli to zrobię dla nich wielką galerię. Znajdą się w niej zdjęcia z życia codziennego mojej całej psiej rodziny ze swoim właścicielami, których też za rodzinę uważam. Nie może być inaczej, wychowują przecież urodzone u mnie psie dzieci!
    Jednym z ostatnio nadesłanych mi zdjęć to przecudowna fotka Artura z Morcheebą. Kochani, to nie przy zwyczajnym obiedzie siedzą sobie Pan i Pies, to świętowanie ukończenia 4 miesięcy przez małą Mo. Mam nadzieję, że i Artur i Mo wybaczą mi upublicznienie tego zdjęcia, ale tak bardzo mi się ta fotka spodobała, że nie mogłam się powstrzymać aby nie wkleić jej do bloga.

Strona 1 z 1, łącznie 3 wpisów