Wpisy otagowane jako odwiedziny

  • Maj, 2011
  • Majówkowe wspomnienia

    Mania&Mo Co. ciąg dalszy

    Ponieważ nie ma jak się tłumaczyć, jak li tylko brakiem czasu na cokolwiek i tempem życia, w którym wszystko co najważniejsze wykonuję ostatnio w tak zwanym między czasie, stąd spore opóźnienie w wiadomościach. Ale żona podpowiada, że lepiej późno niż wcale, a już napewno lepiej późno niż później.
    Majówka wyszła zupełnie niespodziwanie, nieplanowana i zadecydowano o niej w ciągu minuty. Stąd i spotkanie założycielek spółki Mania & Mo odbyło się w mało formalny sposób i zorganizowane zostało w ostatniej chwili. Czwarte w historiii, wypadło w rocznicę poprzedniego. Delegatki z północy, dość konkretnie podeszły do tematu obrad i przeprowadziły go w iście wikingowym stylu. Mo nie żałując sobie niczego, wykazała bardzo konserwatywną postawę - co do przewodnictwa - ocierając się o radykalizm. Ocieplenie frontu z północy nastąpiło dopiero po trzydziestu minutach. Wykapana córeczka Belci, a Pani Marta wie, co to znaczy. Po skolei, czerpała bez mała z dobrodziejstwa siedziby Mani, żyjąc jakby w zupełnie innym świecie i nic sobie nie robiąc z obowiązków gościa. Pozwiedzała, powąchała, wodę prawie całą wypiła.
    Zapraszam do obejrzenia zdjęć, a Edycie i Łukaszowi bardzo serdecznie dziękujemy za wyrozumiałość, elastyczność, gościnę i wspólnie spędzony czas.

    Read More

  • O odwiedzinach

    Kasia z Simonką
    Magda i Natalia..
    porywają Aferkę!
    Moje dorosłe psy i szczenięta przyciągają odwiedzających. Dopiero co były u nas Natalia i Madzia, była też Kasia - założycielka i właścicielka hodowli Perro Bebe. Simonka i Monia chętnie bawiły się z gośćmi, a młodziutka Aferka była wprost zachwycona zainteresowaniem jakie jej okazywano. Natalia najchętniej zabrałaby małą ze sobą do domu, musiałam bardzo pilnować.
    Parę prywatnych, radosnych zdjęć do obejrzenia. A o maluchach postaram się napisać jutro. Szczenięta są już na tyle duże, że można je odwiedzać, Zresztą nie tylko je, chętnych do poznania naszej hodowli serdecznie zapraszam. Jak zwykle zresztą, bo goście u Bonomielli zawsze mile widziani.
  • Luty, 2011
  • Albert E. ma odwiedziny



    Albert E. ma się komfortowo - odwiedziny co drugi tydzień, pieszczoty, zabawki, czułe spojrzenia, achy i ochy. Popatrzcie, proszę jak wygląda maluch w dobrych rękach pełnych zachwytu Jego Ludzi. Dobre Ręce wygłaskały, wytuliły i obdarowały prezentami takimi, aż się nie tylko Albercikowi ale też Aferce śmiały do nich oczy: kula-kot i czarny szczurek. Kot dla chłopczyka, szczur dla dziewczynki i oba szczeniaki bardzo happy. Gwoli sprawiedliwości wypada w tym miejscu nadmienić, że zabawki ze szwedzkiego sklepu, tak kochane przez shar peie, odkryli i przetestowali wraz z Morcheebą Artur i Wiola. Należy im się za to dyplom uznania! Trzeba będzie o tym pomyśleć.

    z Bellą, Aferką i Albertem
    Prawdziwy, pluszowy szczur!!
    siłujemy i podgryzamy się!
    Albert! Ja mam łaskotki!!!
    Wszystkie zabawki są moje!
  • Styczeń, 2011
  • Wielki dzień Alberta E.

    Albert E. i jego zwierzątka

    Albert miał dzisiaj swój wielki dzień: pierwsze odwiedziny Ludzi, z którymi za parę tygodni będzie stanowił domowe stadko. Przyznam się nieskromnie, że synek Belli bardzo się spodobał, a i Bella w pełni zaakceptowała przyszłą rodzinę swojego jedynaka pozwalając im bez najmniejszego mru-mru wziąć go na ręce, tulić oraz głaskać. Przysłuchiwała się uważnie komplementom jakich to Albercikowi nie szczędzono, a w nagrodę za czułości okazywane jej synkowi, zademonstrowała naszym gościom jak to karmi go piersią i jak wylizuje mu brzuszek. Później sama też dopominała się o pieszczoty, czego rzecz jasna jej nie odmówiono. A mały, ponad kilogramowy już Albercik, dzisiaj, w 12 dniu życia, otworzył swe piękne oczka, więc doszedł mi kolejny powód do zachwytu nad naszym jedynakiem.
  • Październik, 2010
  • Zasada kompensacji

    Wiola z psami "nos w nos, oko w oko"
    rodzinnie - Morcheeba i Misiek
    dwie zadumane: ja i Mo
    Poprzedni wpis wprowadził czytelników w temat gdzie, u kogo i z kim zamieszkała Pocoyo. Zanim opuściła nasz dom aby przeprowadzić się w góry nad morze, jak obrazowo ujmuje to Artur, zaznajomiła się ze Wspomnianym, z Wiolą, i z Mo, którzy rodzinnie przyjechali po swe kolejne psie dziecię. Pogoda dopisała, więc i spacer kępińskim lasem zrobiliśmy niemały, czego dowodem i pamiątką załączone fotki. Pięknie było. Yeah!

    Życie jednak nie znosi próżni, jeśli coś było pięknie udane, coś innego musi być be i nie ma od tego odstępstw. Taka dziwaczna i złośliwa zasada kompensacji, którą niestety obserwuję od lat. Dopadła nas, a ściślej ujmując mnie i Cheri alergia w najobrzydliwszej formie, jaką można by sobie wyobrazić. Zaczęło się u mnie bolącym gardłem i kapiącym jak zepsuty kran nosem, potem ciurkiem popłynęły łzy z oczu Cheri, a po paru godzinach jej umęczone ślepka zapuchły i przestały patrzeć w ogóle. Dicortineff w kroplach do oczu okazał się dla Cheri skutecznym lekiem, zapuchnięcie przeszło jak ręką odjął, ja poratowałam się prochami i po alergii tylko złe wspomnienie. A przyczyna? Nowy, polecany, cudownie pachnący płyn do płukania prania... i podobno zupełnie nieszkodliwy. Dałam się zwieść reklamie... Eeeee, fuj..... Obejdziemy się bez takich wynalazków!

    Na koniec elektryzująca wiadomość dla tych co czekają na szczenięta i dla tych co to nam dzielnie przy ich odchowywaniu kibicują. Bella (XABEA Bonomiella) ma cieczkę, a to znaczy, że z początkiem stycznia (jak dobrze pójdzie) pojawią się u nas kolejne maluchy. O YES!!!!!! Dobra wiadomość, nieprawdaż? Mon Cheri też ma cieczkę, ale to nic nie oznacza, no może tylko tyle, że za parę dni Misiek i Pampus będą z obłędem w oczach szaleć i chcieć, chcieć i szaleć.

Strona 1 z 3, łącznie 12 wpisów