Wpisy otagowane jako oczy

  • Maj, 2011
  • Spojrzenia

    Channelka
    Fotografowałam dzisiaj 23-dniowe szczenięta Moni z bliska. Cel: pokazanie ich patrzących już rozumnie oczu.
    Miły jest kontakt wzrokowy ze szczenięciem, taki zupełnie inny niż z dorosłym psem. Szczeniaczek myśli i kojarzy pomaleńku, gdy spojrzy nam w oczy to najpierw z wahaniem czy aby ja to na pewno ja i dopiero gdy się upewni, że ma przed sobą znajomą twarz, rozluźnia się, a spojrzenie zmienia się mu z uważnego w ufne. Przejście z jednej fazy w drugą jest wyraźne i im młodsze pieski tym czas między fazą zastanawiania się i obserwacji, a fazą poznania i zaakceptowania obserwowanego jest dłuższy. Na zdjęciach nie da się niestety pokazać wszystkich elementów, na które składa się zachowanie patrzącego psiego niemowlęcia, ale oczy - ten najbardziej fotogeniczny do uchwycenia i zarejestrowania przez obiektyw element, trudne dla aparatu nie są. Dziś więc oczka. W formatach niewielkich i powiększone. Do patrzenia i wpatrywania się nie.
  • Grudzień, 2008
  • Shar Pei, oczy i weterynarz

    Zitella
    Wczoraj wieczorem zadzwoniła do mnie właścicielka Zitelli (7 miesięczna córka mojej Belli) z ponurą wiadomością: weterynarz stwierdził u małej entropium i konieczna jest operacja! Telefon ten rozbił mnie tak, że o spaniu mowy nie było.. Połowę nocy przewracałam się z boku na bok wyobrażając sobie jak ta psina wygląda i jak cierpi. A dzisiaj p. Ania z Zitelką u mnie w odwiedzinach, więc oczywiście zdjęcie psa.. Musiałam naocznie przekonać się jak wygląda sunia. Ano wygląda dobrze, żadnego entropium, żadnych wskazań do operacji. Oczyska piękne, szeroko otwarte, sunia radosna, szalała z Simonką tak, aż miło było popatrzeć. Kamień z serca i refleksja: jak to jest, że weci widząc psa rasy shar pei od razu chwytają za skalpel? Obojętnie, jest potrzeba zabiegu czy nie... Niewiedza, uprzedzenie co do rasy czy też cyniczne wyrachowanie z chęci zysku, bo przecież operacja kosztuje i to niemało. Ciekawa jestem ilu to shar peiom wyoperowano oczy bez potrzeby, tylko dlatego, że weterynarz miał takie widzimisię.

  • Sierpień, 2008
  • Piękne oczy u shar pei

    Zamirka w nowym domu. Oczy jej i Sebastiana promieniują szczęściem.

    Prawie jednocześnie doszły do mnie od ich właścicieli zdjęcia Zory i Zamirki. Wielkie dzięki! Nic tak mnie nie cieszy jak widok dobrze wyglądających szczeniąt z mojej hodowli w nowych domach i uszczęśliwionych ich pańciów. Zora wrosła już w swoją nową rodzinę, Zamirka odeszła od nas dopiero w ubiegłą sobotę, stąd ta niepewna jeszcze u niej mina i ze zdziwieniem na bok odstawione uszka. Szczenięta różne, bo po różnych rodzicach, ale jedną cechę mają wspólną, a mianowicie pięknie patrzące oczy.

    Zora
    Wspominam tu o oczach, jako że często uważa się, że jak shar-pei to przeważnie entropium, operacja i w ogóle wieczny kłopot z jego narządem wzroku. Bywa tak, że zmartwiony właściciel szczenięcia shar-pei szuka pomocy u weta, bo psu ropieją oczy, bo są przymknięte, bo coś psa w oczy drażni i trze w nie łapami. Zwykle diagnoza brzmi: entropium i zalecenie do natychmiastowej operacji. Niewiele brakowało, a Xoll z poprzedniego miotu Miśka i Tequilli byłby operowany, bo oczka wyglądały na chore. Dopiero pomoc innego weta uratowała Xolika przed operacją. Maluch miał wbite w rogówkę źdźbło trawy. Wystarczyło je wyjąć i po sprawie! Skończyło się tylko na strachu.
    Ktoś może zapytać czy moim zdaniem problem entropium u shar pei nie występuje. Odpowiem tak: owszem, ale rzadko. U bardzo małych szczeniąt, takich kilkutygodniowych, gdy gałka oczna nie jest jeszcze należycie rozrośnięta, bywa, że czasami cofa się ona w głąb oczodołu. Wtedy konieczne jest podszycie lub przyklamrowanie powiek na kilka dni, w tym czasie oko przesuwa się do przodu, a powieka nie wpada już do wnętrza oczodołu. Czasami powodem zawinięcia się do wewnątrz powieki u maluszka jest podrażnienie jej i oka pazurkiem innego szczenięcia z miotu. W tym przypadku możemy mówić o reakcji spastycznej powieki i oka. Podrażnione oczko cofa się w głąb oczodołu, powieka zapada się za nim. Z problemem tym konfrontowani są przede wszystkim hodowcy, a nie właściciele szczeniąt, jako że występuje on tylko w pierwszych tygodniach życia szczenięcia. Skąd więc tyle shar pei z entropium? Myślę, że część z nich to fałszywie zdiagnozowane przypadki tak jak Xolik, któremu szczęśliwie udało uniknąć się operacji oraz psy, u których w wieku wczesnoszczenięcym zamiast podpięcia powiek przeprowadzono zabieg wycięcia kawałka powieki. Operowana powieka nie ma już tej elastyczności, jaką miała przed zabiegiem i stąd jej skłonność do zwijania się do wewnątrz. Obserwacje moje opierają się wyłącznie na psach z mojej hodowli, a było ich już trochę bo w sumie dziesięć miotów. Zawinięte powieki wymagające interwencji chirurgicznej zdarzyły się nam tylko u jednego psa, podpinanie spastycznie zawiniętych wykonywałam średnio u 30 procent wszystkich urodzonych u mnie szczeniąt. Żaden z tych psów nie miał póżniej problemów z oczami.
    Piszę o tym dlatego, że permanentnie na forum pojawiają się zapytania co robić z powiekami u szczeniaka, bo się zawijają, a wet twierdzi, że operacja jest konieczna. Odpowiadałam wiele razy, że u szczenięcia podpięcie powiek wystarczy, ale forum to jedno a rzeczywistość co innego i wiadomo, że jak właściciel psa niedoświadczony i przerażony stanem czworonoga to w najlepszej wierze da go zoperować, mimo że mogłoby obejść się bez zabiegu. U niektórych hodowców szczenięta mają rutynowo operowane (niestety!) powieki, a entropium pojawia się u psów z takich hodowli zwykle niebawem jako konsekwencja wcześniejszego zabiegu. Powieka z blizną po operacji elastyczną już nie jest i nie pomoże już ani podpięcie, ani podszycie powiek, lecz tylko kolejna operacja. Jestem przekonana, że gdyby weteterynarze zamiast operowania podpinali czy podszywali w razie konieczności powieki u 3-5 tygodniowych szczeniąt, częstotliwość występowania entropium u shar-pei nie byłaby wyższa niż u psów innych ras.
  • Maj, 2008
  • Małe shar-pei´e patrzą na świat

    Zio Thatta-Boy
    Z nieporadnych szczeniąt Belli wyrastają małe, śliczne pieski. Wszystkie patrzą czarnymi ślepkami ciekawie na świat, zwiedzają swoją skrzynię, interesują się zabawkami i sobą nawzajem. Potrafią już domagać się głośno obecności Belli, która jakoś oporna jest na krzyki swoich dzieci. Gdy widzę, że głodna sfora szczeniąt za długo już krzyczy za mamą to wtedy przenoszę je do jej legowiska. Maluchy rzucają się na sutki Belli z niesłychaną energią, karmienie wygląda niemal jak walka. Każde chce dopaść do mleka pierwsze. Po paru minutach, gdy Bella leży już rozciągnięta na grzbiecie, a towarzystwo do niej przyssane, robi się cichutko i słychać tylko radosne ciamkanie. Ach, jak ja lubię na to patrzeć!

Strona 1 z 1, łącznie 4 wpisów