Wpisy otagowane jako obroża

  • Maj, 2010
  • Mo jedenaście miesięcy później

    Niepostrzeżenie minęło 11 miesięcy M-miotu, co poza serdecznościami i życzeniami wszelkiego dobrego, przy okazji pozytywnie i ostatecznie wpłynęło na poziom wyszkolenia. Wyszkolenia młodzieży lub pańciów, co zależy od indywidualnego przypadku.

    Mo wyszkoliła pańciów. Zawsze gotowi na spacer, na zabawę, na gryzienie i drapanie, i jakiekolwiek inne psie przyjemności. Wiola ukończyła specjalizację z wyróżnieniem w dogadzaniu kulinarnym. Dzięki temu podniebienie suni stale doznaje rozkoszy. Ja zaś doktoryzuję się w przemieszczaniu. I właśnie o tym, na należycie umotywowany wniosek Góry, chciałem napisać.
    W gościach
    To co najważniejsze, bezwględne meritum, esencja tematu, udało mi się wreszcie zwerbalizować dopiero ostatnio. Dosłownie - to ja wychodzę na spacer z Mo i absolutnie nie odwrotnie. Stąd na uporczywe i powtarzane jak mantra pytania: czy Morcheeba ciągnie, szarpie, zapiera się - odpowiedź jest negatywna. Czy idzie tam gdzie chce? - zdecydowanie i wyłącznie! Zdarza się jej napaść innego czworonoga, terroryzować ludzi o zbyt wybujałej wyobraźni, zajść przechodnia od tyłu by go bezdotykowo obwąchać, pogonić ptaka czy inny latający śmieć i absolutnie nic w tym dziwnego, bo to jest JEJ spacer i to dla NIEJ ma być przyjemnością i atrakcją.


    Na co mam ochotę?!
    Mo może wszystko, a mimo to nigdy tak naprawdę nie musiałem jej szukać, łapać, ganić i karać. Im więcej wzajemnego zaufania i szacunku tym lepiej. To że mamy świetny teren do biegania luzem, tym łatwiej i prościej, choć nie ukrywam, że niebieska strzała pokonuje z tego tytułu nawet 200km tygodniowo. Wraz z mijającymi miesiącami wszystko się zmienia. Mo powoli zaczyna reagować na wołanie w trakcie gonienia saren, potrafi zrezygnować z obwąchiwania innego czworonoga, gdy bardzo nalegam, choć jeszcze nie zawsze się z tym zgadza. Jak to wygląda widzieli ostatnio Edyta i Łukasz. Ideał to nie jest, ale diamenty szlifuje się powoli. A wszystko zależy na ile jesteśmy atrakcyjni dla psinki w danym momencie - to clue zagadnienia. Bo podczas wspólnego biegania, Mo towarzyszy mi truchtając przy boku, czasem mnie wyprzedzając, ale zawsze kontrolując drogę i bezbłędnie rozumiejąc komendy: w prawo, w lewo. To w trakcie spacerów zwiedza okolicę, przybiegając co jakiś czas po pochwały i buziaka. I choć nieraz tracimy ją z pola widzenia, nie wiedząc dokładnie co robi, to jednego jesteśmy pewni - jest szczęśliwa.

    Kto pierwszy!
    Istotnym novum są wyjścia i w ogóle używanie obroży (sic!), którą wykorzystujemy wbrew naszym wewnętrznym oporom i sprzeciwom. Początkowo zakładana tylko na ostatnie spacery po 11 PM, później także w trakcie wyjazdów autem, obecnie także na wyjściach po osiedlu w ciągu dnia. I choć, jak już wspomniałem, zajmuję się wyłącznie nadzorowaniem bhp spaceru i animacją wspólnego czasu, obroża stanowi wydarzenie i podświadomie wpływa na postawę psinki. Niemal dumna, obnosi się po okolicy, chwaląc się swoim dobrze wychowanym panciem, ignorując wszelkie zaczepki i przechadzając się z taką gracją i etykietą, że coraz częściej nie zapinam smyczy. Żadna ze stron uczestniczących w spacerze nie folguje siłą i nie zniża się do buty. W końcu mądrzy mawiają, że psiak to najlepszy przyjaciel człowieka. Nas nie trzeba do tego przekonywać i oddalibyśmy wszystko za każdą z chwil spędzonych wspólnie i niejednokrotnie przypieczętowanych wydatnym użyciem oblizora.
    A możecie nam wierzyć, że mądrej głowie, dość po słowie!

    Spokojny sen
    PS Mo, jak się okazało 06-05-2010 waży 24 kilogramy, ma już 400kg uciągu i ponad tonę ścisku w szczęce. I nieznosi czyszczenia uszu, do okazywania czego wykorzystuje wszystkie właśnie wspomniane atuty.
  • Wrzesień, 2008
  • Psie akcesoria

    Złapałam się na tym, że na moje psy wydaję pieniądze w głupi sposób. Nie mam tu na myśli karmy czy okresowych wizyt u weterynarza lecz przeróżne gadżety, które z pewnością nic dla psów nie znaczą, choć kupowane są niby dla nich. Weźmy na przykład smycze. Czy psu potrzebne są co raz to nowe, drogie smycze? Myślę, że zwierzakowi wszystko jedno czy prowadzony jest na eleganckiej lince czy też na sznurze do wieszania bielizny. Nikt jednak nie prowadzi psa na sznurze, psi pańciowie dbają aby ich czworonogi wyglądały elegancko i nie żałują kasy na drogie smycze, obroże, szelki...

    Przejrzałam dzisiaj psie akcesoria znajdujące się w naszym posiadaniu i naliczyłam 14 obroży, 4 treningowe smycze skórzane, 5 smyczy skórzanych cienkich spacerowych, 4 smycze z tkaniny płaskie, 2 smycze z tkaniny okrągłe, 1 smycz skórzana pleciona, 3 smycze zwijane na rolkę, 6 ringówek, 2 łańcuszki, szelki czerwone 2 szt, szelki niebieskie 2 szt, szelki czerwone we wzorki, zielone i czarne po 1 szt.

    Niebawem wrocławska wystawa psów, a na niej dziesiątki kramów i kramików z psimi smyczami, szelkami, obrożami, łańcuszkami... Od trixie, rogz i temu podobnych wyciągaczy pieniędzy z właścicieli czworonogów. Chyba jednak się im nie oprę i znowu sprawię coś nowego moim psom. Bo ja, proszę państwa bardzo te psie drobiazgi lubię..

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów