Wpisy otagowane jako nauka psa

  • Sierpień, 2010
  • LaSimonne uczy się macierzyństwa

    Simonka (LASIMONNE Bonomiella) wprawia się do roli matki

    27 stopni, w międzyczasie burza z piorunem, po niej słońce, za chwilę deszcz i znowu parno i gorąco. Jak to w lecie. Stadko dzisiaj, przy okazji bytności w ogrodzie, poznawało się ze sobą nawzajem. Bellę dzieci Tequilli interesują o tyle, o ile, czyli raczej miernie, dla Simonki malce to nie nowość, bo już od paru dni robi im za niańkę. Misiek, gdy tylko zauważył, że szczenięta wyprowadzone z domu na powietrze, czmychnął od razu do wnętrza aby się upewnić czy aby na pewno nic nie zostało po malcach do jedzenia. Typowe zachowanie naszego najstarszego: jedzenie ponad wszystko i za nic nie można zmarnować okazji gdy taka się nadarzy. Pampus wcale, a wcale nie zainteresował się psimi dziećmi, popatrzył, zakręcił się i podążył śladami Miśka. Szczenięta to dla niego żadne towarzystwo, sam jeszcze nie całkiem wyrósł z wieku dziecięcego, a przy tym próbuje na wszystkie dostępne mu sposoby pokazać światu jaki to z niego dorosły facet i chyba dlatego na bratanie się z dzieciarnią nie ma chęci. Cheri podobnie jak Pampek. Widać, że młodość i niedojrzałość idą w parze rączka w rączkę lub raczej łapa w łapę. A szczenięta były wniebowzięte widząc tyle dorosłych psów na raz i mając tyle wrażeń, tyle nowych emocji! Pierwszy egzamin z socjalizacji zdały celująco.

    Simonka liczy szczenięta
    Patrzcie mi w oczy!
    Jesteśmy grzeczni
    O, Pampus przyszedł!
    No i gdzie są duże psy?
  • Kwiecień, 2010
  • Ćwiczymy wytrwale z Mon Cheri

    Nasza Monia
    Rok temu przygotowywałam do wystaw Simonkę. Simonka jest z tych nieśmiałych, ale grzecznych i posłusznych, ćwiczyła ze mną chętnie, koncentrowała się na moich poleceniach. Fakt, że na wystawach bywało z nią różnie, niektóre z nich peszyły ją ogromnie, ale z biegiem czasu i ilością odwiedzonych ringów Simonka zyskała na pewności siebie i potrafiła się całkiem nieźle zaprezentować. Teraz nadszedł czas na Mon Cheri, naszą niesforną Monię. Tej to pewności siebie i animuszu nie brakuje, wręcz przeciwnie - Monia wie wszystko najlepiej, zdanie ma własne, nie boi się nikogo i niczego, łatwo wpada w trudne do pohamowania podniecenie, szczególnie na widok obcego psa i zapomina przy tym co znaczy posłuszeństwo.

    W zachowaniu Moni widzę sporo analogii do Morcheeby. Obie potrzebują codziennego intensywnego spaceru, w obu tkwi duch sportowca-wyczynowca, obie też chodzenie na smyczy przy nodze traktują raczej lekceważąco. Morcheeba sporo biega luzem w terenie, Monia poza domem porusza się przeważnie na smyczy. Szybsza jest niż spotykane na spacerach sarny, a ja do konfrontacji z dzikimi zwierzętami nie chcę dopuścić. Więc smycz i basta.

    Kończy się dzieciństwo Mon Cheri, czas i ją nauczyć prawidłowego chodzenia na smyczy, spokojnego stania i umiejętności zaprezentowania się. Dużo więc przed nami, prawdziwe wyzwanie. Jedyne co Monia opanowała perfekcyjnie to pokazywanie zębów. Czyni to ładnie i elegancko gdy zagląda jej się w paszczę, ale potrafi też ohydnie wyszczerzyć zębiska na widok obcego psa. Ćwiczymy wytrwale, a co osiągniemy to pokażemy tego lata i jesieni na wystawach. Czas już na nas.
  • Wrzesień, 2009
  • Cheri aka Monia na spacerach

    Monia uszczęśliwiona z posiadania patyka

    Spacery z Monią mają jak na razie charakter prawie wyłącznie edukacyjny. Wiele od psiny nie wymagam, ale ładnie chodzić na smyczy powinna, więc trenujemy. Najpierw przechadzka chodnikiem wzdłuż drogi, potem dopiero zabawa w lesie. Cheri szybko przyzwyczaiła się do huku pędzących tuż obok TIRów, trochę tylko dziwią ją mijający nas rowerzyści, a napotkanych przechodniów traktuje z uprzejmym dystansem. Jak to shar pei. Niektórzy tubylcy uśmiechają się do nas mile lub zagadują, ale zdarzają się i tacy, co ustępują nam z drogi, patrząc na małą psinkę z wyraźnym lękiem. W lesie natomiast niczym nie zmącony spokój. Odprężamy się obie, każda na swój sposób. Ja patrzę i podglądam co tam w trawie piszczy, a Monia gania z patykiem lub szyszką w paszczy i cieszy się drobnostkami. Rzecz jasna, nie aportuje swoich znalezisk, a i ja jej do tej sztuczki nie przymuszam. Nie chcę psuć jej radości z posiadania takich skarbów jak patyki czy szyszki. Niech sobie ma!
  • Kwiecień, 2009
  • Ćwiczymy przed wystawą

    Zapoznanie Simonki z ringówką. Lekcja pierwsza - nauka stania.

    Opolska wystawa już niebawem, ćwiczę więc intensywnie z Simonką w nadziei, że zaprezentuje się tak samo ładnie jak podczas treningów. Tremę mam sporą, to przecież pierwszy występ mojej psiny, w dodatku w stawce aż sześciu suk! Simonka nauczona chodzenia na ringówce i spokojnego stania, a kosztowało mnie to sporo wysiłku. Na początku był upór i dzikie protesty, ja w jedną stronę, ona w drugą lub stała wryta w ziemię z miną "nie ruszę się". Łakomstwo jednak wzięło górę i wystarczy, że potrząsnę plastikową puszką z ciasteczkami dla psów i od razu znikają wszelkie sprzeciwy, Simonka wpatruje się w łakocie jak w czarodziejską kulę, ja potrząsam pojemnikiem, a ona czeka cierpliwie aż jedno ciastko wyląduje w jej pycholu. Chodzenie w koło też opanowałyśmy, zęby pokazywane ładnie, zobaczymy jak uda nam się wystąpić na wystawie. W końcu to nie to samo co dreptanie w ogródku lub po okolicznych polach... Nie ukrywam, że mam stresa i to sporego.
    Cieczka Simonki weszła w fazę kulminacyjną, oznacza to, że spokojne możemy jechać do Opola, będzie już po.
  • Luty, 2009
  • Szkolony shar pei

    Szkolenie psów. Na pierwszym planie XIRIUS Bonomiella

    Klasa Xiriusa
    Swojego czasu pisałam o szkoleniu shar pei, jak to psy chcą lub nie chcą dawać się ułożyć i ile trudu oraz zachodu nauka psa kosztuje. Z ręką na sercu przyznaję, że moje shar pei`e wyszkolone słabo, uczyć im się nie chce, a i ja systematycznością, tak konieczną przy edukacji psa, nie grzeszę. Pierwszy, wyszkolony shar pei z mojej hodowli to Xirius, a zasługa w tym jego właścicielki p. Agnieszki Gajdzińskiej, ktora regularnie uczęszczała z nim do psiej szkoły.
    I tak to dzięki wytrwałości p.Agnieszki, Xirius zdał psią maturę celująo. Ponoć owczarki niemieckie nie miały do niego szans!

    Dovey p. Natalii Hercog uczęszczał najpierw do przedszkola dla szczeniąt, następnie na kurs prezentowania się na wystawach.
    Zostań!
    Waruj!
    Stój!
    teraz nagroda
    Ten niespełna 9 miesięczny pies potrafi ładnie chodzić przy nodze na smyczy i bez niej, nauczony jest zostawania we wskazanym mu miejscu oraz warowania. Wszystko to osiągnięte zostało cierpliwością, regularnymi treningami i rzecz jasna smakołykami, bo bez nich ani rusz. Teraz pozostaje odczekać do pierwszej wystawy i zobaczyć jak zachowa się wyuczony pies w sytuacji dla niego raczej stresującej.

    A bywa rożnie. Moja Bella całkiem przyzwoicie poruszająca się na smyczy podczas spacerów, na wrocławskiej wystawie dała popis totalnej niesubordynacji. Zamiast poruszać się z gracją, jak to zwykle czyni, lazła po ringu jak oferma i siły nie było aby ją zdopingować, za to ładnie pomaszerowała przy mnie gdy opuszczałyśmy wystawę. Pokazała, że nic na przymus, że owszem potrafi się zachować, ale wtedy gdy zechce. Z Miśkiem czy Tequillą jest łatwiej, co nauczone to w glowach im pozostało, no chyba że nagle zobaczą na swojej drodze kota, ale to już wyższa racja i trzeba mieć zrozumienie, że na widok śmiertelnego wroga psy moje panowanie tracą. Simonka ciągle była taka mała, taka młoda, aż tu nagle zauważyłam, że wyrosła zanim się pozwoliła wyedukować. Nadrabiamy więc stracony czas, łatwo nie jest, bo psina zupełnie nieprzekupna, smakołyka rzecz jasna pożre, na następnego czeka i ani myśli wykonać najłatwiejsze polecenie, chociaż doskonale wie czego od niej się oczekuje. Weszła w fazę uporu, już samo jej spojrzenie mówi: "nie, nie chcę", pozostaje mi tylko nadzieja, że wyrośnie z tego, że w końcu znudzi jej się sprzeciw prowadzący do nikąd, że niebawem będzie tak samo posłuszna jak Dovey. A co zrobimy jeśli nie..? Hm, spakujemy chyba Simonkę i odwieziemy na naukę do Natalii, do Poznania. Klimat pewnie tam bardziej sprzyjający edukacji niż u nas...

Strona 1 z 3, łącznie 12 wpisów