Wpisy otagowane jako mleko suki

  • Październik, 2012
  • Dzień dziewiąty

    Prawie 3,5 kilograma przybrały w sumie na wadze szczenięta. Wspaniałe osiągnięcie Moni! Karmi je intensywnie. A ja nie mniej intensywnie karmię Monię. Już 5 razy dziennie moje kochane suczydło dostaje jeść, a co zje to przerabia na mleko dla milusińskich. Odchowanie takiej gromady żarłoków to nie lada wyzwanie dla suki-matki. W szczycie laktacji (za tydzień) produkcja mleka osiągnie nawet do 2,5 litra dziennie, a w sumie przez cały okres karmienia Monia wyprodukuje około 70 litrów mleka!

    Monia już nie leży cały dzień plackiem przy dzieciach. Ba, ona już w ogóle z nimi nie przebywa w skrzyni. Leży sobie na sofie i patrzy z góry co porabiają jej maluchy. Gdy uzna, że czas na karmienie, to kładzie się przy szczeniakach i karmi. Karmi tak długo, jak uzna sama za stosowne. Gdy jest zdania, że starczy już tego jej dojenia, to zrywa się gwałtownie nie zważając na głośny lament szczeniąt i jednym susem wyskakuje ze skrzyni. Ja wtedy zwykle zamieram... "Jak to? Uciekła od dzieci. Nie chce karmić, a one kwilą! Co za matka!" Rozpaczliwe krzyki malców za Monią trwają tylko kilka chwil. Towarzystwo szybko się uspokaja i zasypia. Ja też się uspokajam, bo widzę, że brzuszki u dzieciarni okrągłe jak baloniki, że znowu przybrały na wadze, więc Monia wie co robi i dobra z niej matka.

    Maluchy jeszcze z zamkniętymi oczkami, ale już lada dzień oczka będą się otwierać. Będzie też łatwiej zauważyć cechy charakteru u poszczególnego szczenięcia. Na razie pieski zachowują się jak jeden organizm. Gdy zasypiają to na komendę wszystkie, a gdy się budzą, to też jednocześnie. Gdy ogarnia je głód, to wszystkie na raz donośnie kwiczą. A gdy już obciągają mleko z sutek, to wszystkie w jednakowym tempie. Monia karmi je leżąc przeważnie na grzbiecie, tak że szczenięta mają wolny dostęp do wszystkich sutków. Gdy jedno szczenię zaczyna pić chaotycznie i niespokojnie przerzucając się z sutka na sutek rozpycha się, jego niepokój udziela się natychmiast pozostałym szczeniętom i spokojny posiłek zamienia się w ostrą walkę o mleko. Ostrą w sensie dosłownym, bo szczeniętom pazurki urosły, więc w trosce o Monię, dzisiaj będziemy je po raz pierwszy skracać.

    Pozdrawiam i do następnego razu!
  • Kwiecień, 2011
  • Minęła doba...

    Za nami pierwsza doba ze szczeniętami. Czuwaniem przy maluchach podzieliłam się z Naczelnym. Ja do czwartej rano, on przejął poranną zmianę. Trzeba siedzieć przy tych psich dzieciach. Simonka wierci się niespokojnie, układa się tak, że coraz to któreś szczenię za nią lub co gorsza pod nią, więc natychmiastowa nasza akcja konieczna. Widać po psiej mamie zmęczenie, męczy ją też wysoka temperatura utrzymywana w skrzyni. Mleka szczęśliwie ma sporo, dla żadnego jej dziecka z pewnością nie zabraknie. Oby tylko miały dobry apetyt. Na razie najbardziej mlekopijną jest córeczka - brzuszek u niej tak pełen, że wygląda okrągło jak bombka. Jej ciemny braciszek też chętnie korzysta z maminego baru mlecznego, natomiast drugi piesek dzisiaj trochę nam kaprysi. Dostawiamy go do sutek, zachęcamy do picia mleczka i martwimy się bardzo czy coś mu nie dolega. Poza tym uwagę musimy dzielić tak, aby nie przegapić czegoś istotnego u pozostałych psów. Monia, że tak powiem już na ostatnich nogach, a Bella akurat teraz dostała cieczkę, więc lada dzień trzeba będzie izolować od niej Pampusa... Jakoś wszystko tym razem się nam spiętrza i wypada na raz.
  • Styczeń, 2011
  • W różnych wymiarach



    Albert, jak każdy unikat, jest jeden. Cycków z mlekiem ma do dyspozycji aż osiem. Wszystkie czynne i pracujące tak, jakby Albertów była wielka, nienasycona gromada. Metoda, stosowana przez Alberta, mająca na celu opróżnienie sutek z mleka, tak aby w żadnym z nich nic nie zalegało, jest perfekcyjna.
    Lubię patrzeć gdy on ssie, a wygląda to tak: cmok-cmok-cmok z pierwszego od brzegu sutka, odpadnięcie i przyssanie się do tego obok. Znowu trzy łyki mleka i przemieszczenie się do kolejnego dystrybutorka. Albert jest dokładny i staranny w tym co robi, nie ma więc mowy, aby któryś z sutków został pominięty. Z każdego pociąga po troszeczku, aż brzuszek robi mu się okrągły.
    Dzięki takiej specyfice ssania, produkcja mleka w maminych sutkach utrzymuje się na poziomie konsumpcji, czyli ilości niewielkie, ale wystarczające na potrzeby jedynaka . Albert syty i zadowolony, biust Belli w dobrej kondycji i nienagannej formie, a ja się cieszę, że karmienie syneczka przebiega bez problemów.
  • Sen o mleku

    Nathalina i N-Classic Simonne
    zaspana trójka: NCS, Nathalina i pod nimi Nelson
    "Śniła mi się wielka rzeka, Wielka rzeka pełna mleka. Aż po samo dno." I tak samo jak kotek Tuwima śnią z pewnością szczenięta. Mleka ma Bella pod dostatkiem, a Maluchy kontakt z mamą ograniczają jedynie do ssania, tę umiejętność opanowały już perfekcyjnie. Kładzie się Bella w skrzyni, budzą się natychmiast jej śpiący rycerze i śpiące księżniczki, i pełzną w kierunku swojego mlekopoju, a potem piją tak długo aż im się brzuszki zaokrąglą jak baloniki, po czym po kolei odpadają od sutek i zasypiają. Czasami któreś z dzieci zapiszczy przez sen, czasami porusza łapkami i widać, że śnią.
    Śnią o mleku!
  • Lipiec, 2009
  • W poszukiwaniu mleka

    Tłoczą się maluchy jedno przez drugie aby dojść do maminego mleka. Bella jak zawsze cierpliwa dla swoich dzieci.

    Szczenięta garną się do brzucha mamy za mlekiem. Nie tylko brzuch własnej matki kojarzy im się z barem mlecznym, brzuchy innych psów też są przez nie oblegane. Wczoraj psie dzieci umyśliły sobie aby possać Simonkę. Zawiedzione brakiem mleka u swojej ciotki zaczęły oblegać brzuch Miśka. Szczęśliwie nie długo, bo przerażony Misiek szybko ewakuował się w miejsce niedostępne dla głodnej gromady. Według szczeniąt wszystko co ma cztery nogi i brzuch, musi mieć mleko! Efekt taki, że moje dorosłe psy na widoki dzieci Belli biorą nogi za pas.

Strona 1 z 2, łącznie 9 wpisów