Wpisy otagowane jako krety

  • Marzec, 2010
  • Po zimie

    Już po zimie. Chyba... Śnieg stopniał i odsłoniło się to co było pod nim, czyli korytarze nornic, dziury i tunele wyfedrowane przez krety, no i ich kopce w ilościach prawie niepoliczalnych. Krajobraz niczym po kataklizmie. Od paru lat bezskutecznie walczymy z krecią plagą, ale żadem ze sposobów nie poskutkował. Krety były, są i jeśli nie znajdzie się rada to będą.
    Czy ktoś mógłby podpowiedzieć jak je raz na zawsze wypłoszyć z ogrodu? Zabicie kreciej rodziny nie wchodzi w rachubę, poszukuję metody łagodniejszej, czegoś na kształt perswazji, może być przy użyciu piszczącego, szumiącego czy też drgającego urządzenia. Tylko, gdzie znaleźć przyrząd odstraszający szkodniki z powierzchni ponad 2000 metrów kwadratowych? Ktoś może wie?
  • Sierpień, 2008
  • Najważniejsze wydarzenia tygodnia

    Od paru dni blog leży odłogiem, co nie wynika z mojego lenistwa czy też braku chęci na kolejny wpis, ale po prostu z braku czasu, jako że ostatnie dni wypełnione miałam do ostatka. Najważniejszym wydarzeniem tygodnia było zaimportowanie do domu Naczelnego, który po nastraszeniu całej rodziny swoim zawałem serca, lampartował się przez ostatnie tygodnie w sanatorium. A więc mam swojego mężczyznę znowu w domu, całego i zdrowego, chociaż rekonwalescenta i cieszę się z jego obecności przy mnie niewymownie. Nasze stadko shar-pei grzeczniejsze niż zazwyczaj, bo wiadomo, że przy panu tak lekko jak przy mnie nie ma i porządek być musi. Porządki nie tylko w domu, ale też w ogrodzie. Wspomnianą wcześniej ropuchożabę Piotr wyeksmitował gdzieś w sąsiednie pole, udało też mu się nabić w butelkę kreta (ściślej ujmując w długą tubę z chytrym zamknięciem), który też został wysiedlony poza nasz teren. Na razie spokój, nowych kopców nie przybywa, tuba-pułapka świetnie zdała swój egzamin. Jakby nie patrzeć, mąż jest bardzo pożytecznym stworzeniem!

    U moich shar-pei na razie nic nowego, suki doszły już do siebie po odchowaniu szczeniąt, a dwa przebywające w domu maluchy coraz większe. W przyszłym tygodniu ostatnie szczepienie, a przy tej okazji oba stworki zostaną zważone. Simonka pewnie już przekroczyła 10 kilogramów. Ładny klocek mi z nie wyrasta! Jej zdjęcia zamieszczę w następnym wpisie, o ile uda mi się sfotografować wiercipiętę.

    Xirius
    Zora
    Z innych wydarzeń wartych odnotowania to nowe zdjęcia Zory od Marty i Pawła oraz Xiriusa od Agnieszki za które bardzo dziękuję. Zaczyna mi się robić tęskno za maluchami, które odeszły z domu, a po których ślad się urwał... Codziennie czekam na wiadomości i zdjęcia Zitelli, Zoyi i Lionhearta, a tu ciągle nic...

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów