Wpisy otagowane jako kreciki

  • Lipiec, 2010
  • Pięć dni minęło...

    black is beautiful!

    Pełne pięć dni z maluchami z miotu "O" za nami. Pomału opuszcza mnie napięcie i silny stres tak bardzo trzymające tuż przed urodzeniem szczeniąt, w czasie ich narodzin i w ciągu pierwszych kilkudziesięciu godzin życia. Donoszę z ulgą, że wszystko jest dobrze, szczenięta z dnia na dzień silniejsze i chyba nie da się ukryć, że ładnieją. Tequi ma mleko, dzielnie karmi swoją żarłoczną gromadkę, nie potrzebujemy sięgać bo butelki i smoczki.
    I to by było na tyle. Co niedopowiedziane lub nienapisane widać na zdjęciach. Miłego patrzenia na nasze Kreciki lub jak kto woli Gorylki!

  • Czterodniowe szczenięta Tequilli

    Szczenięta mają już (lub jak kto woli: dopiero) cztery dni. Urosło im się wzdłuż i wszerz, tłuściutkie są i lśniące. Apetyty im dopisują, nabierają ciałka, trzy ważą już ponad 700 gramów, a największy piesek przekroczył 800! Moje małe Kreciki! Jeszcze tylko moje i przez najbliższych 8 tygodni zanim się rozjadą do nowych domów będą cieszyć moje oczy. A potem... dwa pieski zamieszkają stosunkowo blisko bo w Poznaniu (lubi nas to miasto!), jeden w Warszawie, a sunia w Paryżu.
    Nowi Pańciowie liczą już dni i proszą mnie o zdjęcia swoich Skarbulków. Ach, nie jest łatwo, jakby mogło się zdawać, sfotografować czarne pieski tak aby na zdjęciu nie zlały się w jednolitą plamę. Starałam się jak mogłam, efekt moich zmagań powyżej. Na pierwszym zdjęciu widoczne główki trzech chłopców, suczka odwrócona jest tyłem, na drugim - w środku pomiędzy braciszkami - wyraźna mordeczka Origami.

    Do następnego razu!

  • Pierwsza doba

    braciszkowie śpiący
    ..ale który jest który?
    Malce mają pierwszą dobę życia już za sobą. Przez ten czas nauczyły się pełzać, bezbłędnie trafiać do sutka, potrafią też donośnym głosem wyrażać swoje emocje.
    Kreciki są czarne, lśniące i ogólnie mówiąc bardzo słodkie.
    Ale.. Czarne shar peie są (wydają mi się) wszystkie jednakowe. Mama Tequilla nie ma z tym problemu, ja natomiast mam. Potrafię odróżnić tylko Origami od reszty milusińskich, a udaje mi się to tylko wówczas gdy przewrócę ją na grzbiet i upewnię się, że widzę dziewczynkę. Będę musiała jakoś oznaczyć pieseczki.
  • Tequilla - moja duma

    Tequi z dziećmi (krótko po porodzie)
    Trochę jesteśmy zmęczeni, trochę lekko skołowani ze szczęścia. O śnie na razie nie ma mowy, siedzimy prze Tequi i jej dzieciach, oglądamy, komentujemy, cieszymy się. Tak bardzo marzyłam, aby Tequi choć raz jeszcze miała szczenięta. I spełniło się. Nasza siedmioletnia znowu spisała się wspaniale! Fakt, że zanim urodziła to przetrzymała nas kilka dni, zatroszczyła się o to abyśmy wiedzieli co znaczy napięcie oczekiwania, potrafiła całym swoim zachowaniem skupić moją i Piotra uwagę tylko na sobie, aż w końcu obdarzyła nas takimi szczeniętami o jakich marzyliśmy. Moja kochana Tequilla! Alma mater - matka rodu, rodzicielka naszej wspaniałej i wyjątkowej Belli oraz nie mniej wyjątkowej Simonki, sama championka i matka oraz babcia championów! Przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać od pochwalenia Tequilli, jest ona moją dumą, dumą i radością są też jej dzieci, te które odeszły z naszego domu i te, które w nim pozostały.
    Rośnie ostatnie już pokolenie po Tequilli, patrzę na malce i cieszę się, że takie udane, że mają wspaniałe głowy, ale też i trochę mi żal, że to już naprawdę ostatnie Tequilaki... Tak, mama Tequi 2 czerwca skończyła 7 lat i chociaż na to nie wygląda, to niebawem będzie się zaliczać do weteranek. Ale stop! Kobietom wieku się nie przypomina, aby zatrzeć więc złe wrażenie i naprawić popełniony nietakt wspomnę, że Tequilla to Młodzieżowy Champion Polski, Zwycięzca Rasy, wielokrotna złota medalistka, matka udanych dzieci z miotów W, X oraz L. Tequilla, dobry duch naszego domu!

Strona 1 z 1, łącznie 4 wpisów