Wpisy otagowane jako konflikty

  • Grudzień, 2007
  • Konflikty

    W nowym wydaniu "Przyjaciela Psa" znalazłam artykuł Anny Redlickiej pt ."Z lasu na kanapę", a w nim ten cytat:
    Domowe stada są tworami najzupełniej sztucznymi, w których wcale nie musi panować zgoda. Psy nie mają wpływu na skład swojej grupy. To człowiek decyduje o tym ile i jakie zwierzęta trzyma w domu. Osobnik nieprzystosowany bądź nieakceptowany przez grupę, choćby nawet chciał, nie może odejść. Stanowi to poważne źródło problemów psychicznych dla wszystkich członków domowego stada i jest główną przyczyną konfliktów.
    Jakże bliskie i znane są mi wspomniane przez p. Redlicką problemy. Niedawno nasz dom opuścił Delfinek - pies ukochany i chołubiony przez domowników, ulubieniec naszych znajomych, wróg Numer Jeden starszego o cztery lata od niego Miśka.
    Nie ma takiej możliwości aby pogodzić ze sobą zwaśnione psy, można je tylko izolować od siebie, co na dłuższą metę staje się nie tylko dla domowników ale i dla psów nie do zniesienia. Gdy Delfin mieszkał z nami wydawało mi się, że to tylko on jest tym cierpiącym, że to on jest ofiarą, na którą czycha większy i silniejszy Misiek. Po kilku tygodniach od rozstania z Delfinem zauważyłam wiele zmian u moich psów, które nie były bezpośrednio zamieszane w konflikt z oboma samcami.
    Tequilla jakby odmłodniała, nabrała wigoru i zwiększy jej się apetyt. Nie muszę już jej namawiać do jedzenia, co przedtem często miało miejsce.
    Ronda, która w okresie najostrzejszych starć pomiędzy samczym duetem schudła i miała nieładną sierść, teraz przytyła a włos ma gęsty jak miś polarny.
    Bella zapomniała już czasy gdy trwożnie rozglądała się wokół, czy z jakiegoś zakamarka nie wyskoczą nagle dwa zaślepione gniewem potwory.
    Misiek przestał żreć nerwowo, opróżnia swoją michę spokojnie, nie posikuje już po ścianach i meblach.
    Delfinek w nowym domu przytył dwa kilogramy. U nas, mimo że dostawał do jedzenia dwa razy tyle co Misiek, wyglądał na psa lekko zagłodzonego.

    Konflikty pomiędzy psami mają różne podłoża, nie jestem psim psychologiem, nie będę się nad nimi rozwodzić, podam tylko parę przykładów:

    1. Parę lat temu Piotr wyjechał na trzy tygodnie zabierając ze sobą jedną sunię. Była to Wai, bardzo zżyta z Uffi. Jedna bez drugiej nie chciała wyjść na spacer, razem dzieliły legowisko, bawiły się tylko ze sobą i nie dopuszczały do gry innych psów. Obawiałam się, że Uffi będzie cierpieć bez Wai i odwrotnie, z cięzkim sercem zgodziłam się na ten wyjazd Piotra z sunią. Uffi nie straciła ani wigoru ani apetytu po wyjeździe przyjaciółki, Wai tylko z Piotrem czuła się też dobrze.
    W dzień gdy Piotr wrócił z Wai do domu na przywitanie wypuściłam tylko Uffi. Ku mojemu zaskoczeniu suki natychmiast pokazały sobie zęby. Do ostrej konfrontacji pomiędzy nimi nie doszło ale przyjaźń, wspólne zabawy i spanie skończyły się raz na zawsze.

    2. Pamiętam doskonale ten dzień gdy przywiozłam ze Słowacji do domu 9-tygodniowego Miśka. Suki pomrukiwały na nigo groźnie, jakby chciały powiedzieć: "wracaj przybłędo tam skąd pochodzisz". Malec robił do nich słodkie oczy, przymilał się a one odskaiwały od niego z piskiem i wyraźnym obrzydzeniem. Sytuacja po jakimś czasie pomiędzy Miśkiem a sukami unormowała się, tzn. on sobie a one sobie. Misiek nabrał szybko masy ale respektu do suk nie stracił, za to odgrywał się brzydko na mopsie mojej mamy, który z kolei prowokował go do awantur. Na żadnego z psów mentalnie wpłynąć się nie dało, pozostał środek ostateczny czyli odizolowanie. Izolacja poprzez drzwi czy płotek zawsze agresję pomiędzy psami potęguje, a raz odizolowane od siebie psy NIGDY już nie będą potrafiły żyć razem.

    3. Szczenięta urodzone w naszym domu są tak długo w pełni akceptowane przez całe stadko dopóki domu nie opuszczą. Potem droga powrotu jest ciernista lub nawet niemożliwa. Tequilla, Ronda, Bella to suki urodzone u nas i być może tu leży przyczyna, że nigdy się ze sobą nie kłócą chociaż temperamenty mają różne.

    Na pewno nie zaryzykuję wyjazdu na urlop z jednym psem, bo odłączenie psa od stada równa się izolacji, a to pierwszy krok do wzajemnej nietolerancji.
    Izolować się od psów możemy my - ludzie, możemy wyjeżdżać i wracać kiedy chcemy, a psy będą się zawsze cieszyć na nasz widok.

    Jeszcze do tego tematu powrócę.

Strona 1 z 1, łącznie 1 wpisów