Wpisy otagowane jako jedno szczenię w miocie

  • Styczeń, 2011
  • Z jedynakiem

    blisko..
    ..bliżej
    ..najbliżej
    Inaczej dorastają jedynacy, inaczej niż o grupkę troszczy się matka o singla. Mam na myśli tych psich jedynaków i ich rodzicielki.
    Ale nie martwcie się proszę, nasz jedynak Albert E. z całą pewności nie odczuwa tęsknoty za rodzeństwem, bo nie można tęsknić za czymś czego się nie zna. Przyjdzie czas to nasze młode psy zatroszczą się o jego socjalizację w grupie. Na razie jest tłuściutkim, spokojnym i najedzonym psim oseskiem. Mama, ciepło jej ciała, jej mleko oraz bezpieczna skrzynia to cały świat Alberta. On sam też jest wszystkim dla Belli, która po raz pierwszy przeżywa macierzyństwo z jedynakiem. Jest inaczej niż bywało przy poprzednich jej dzieciach. Intensywną opieką Bella otaczała swoje potomstwo tylko przez cztery pierwsze dni po ich urodzeniu. Po parodniowym okresie opieki następował czas pilnowania i dozoru, a Bella z pewnością kierowała się bardziej poczuciem obowiązku podpowiadanym jej przez instynkt niż zachwytami nad każdym dziecięciem z osobna. Ze szczeniętami przebywała chętnie, ale nie dłużej niż było to konieczne. Po nakarmieniu, zadbaniu o ich higienę i upewnieniu się, że dzieciom dobrze, przemieszczała się ze skrzyni na sofę, skąd miała świetny punkt obserwacyjny na swoje potomstwo. Opiekowała się maluchami z doskoku. Starannie, ale krótko. Teraz natomiast całe dni i noce spędza z Albertem i albo go karmi, albo pieści, albo po prostu wpatruje się w niego czule. I tak im obojgu szczęśliwie dni mijają.
  • Narodziny - ALBERT E. Bonomiella

    Albert E. trzy godziny po urodzeniu. Nie ma to jak przy mamie!

    Jest! ALBERT E. Bonomiella, jedynak Belli urodzony 3 stycznia o godzinie 19.05. Płeć: pies, waga: 510 gramów.
    Zaskoczenie pomieszane z niedowierzaniem - jak to, tylko jeden? A gdzie siostrzyczki i gdzie braciszkowie?
    Wiedziałam, że tym razem miot będzie niewielki, ale nie spodziewałam się jedynaka. Myślałam: dwa, a może trzy.. Urodził się jeden, jedyny..
    Nie ukrywam, że trochę mi żal, że nie odchowam tym razem gromadki szczeniąt, i że przykro mi niezmiernie, że muszę rozczarować tych wszystkich, którzy tak cierpliwie czekali na malucha od nas, niektórzy nawet ponad rok... Przykro mi, że musiałam im napisać, że nie ma suczki, że nie ma drugiego pieska, że niestety ale tym razem nie...
    Mam też i powód do radości: piesek urodził się bez większych problemów, siłami natury. W dodatku śliczny jak widać i całkiem spory jak na noworodka. Cudo mojego, kochanego suczydła i cudo mojej hodowli ten Albert E. Bella wpatrzona w synka i szczęśliwa jak każda matka, on już z okrąglutkim brzuszkiem pełnym mleka. A przed nami 8 tygodni troski i opieki nad Albertem. Będę o nim regularnie donosić.

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów