Wpisy otagowane jako hodowla psów rasowych

  • Styczeń, 2011
  • Bella i dwa szczeniaki

    Albert i Afera. On jeszcze maleńki, dopiero 17-dniowy, ona także z tych małych, ale w porównaniu z nim bardzo duża i dorosła. 9-tygodniowa, rozbiegana i wszędobylska dziewczynka. On w jednym pokoju, ona w drugim, bo inaczej się nie da. On potrzebuje maminego mleka w dużych ilościach, więc coraz to przy sutkach. Ona powinna jeść karmę dla szczeniąt. Je, ale gdy uda jej się pociągnąć mleka wprost z Belli gdy ta ją odwiedzi, to aż popiskuje z uciechy. Bella pomiędzy dwoma szczeniakami wyraźnie zdezorientowana, ale kochająca jego i ją, chociaż ją zna dopiero od wczoraj. Dla Belli nie ma różnicy, bo przecież dziecko to dziecko, potrzeba mu mleka i opieki, a ona jako matka wie to najlepiej. A maluchy grzeczne i spokojne. Afera (..Afi, Afinka..) piewrszą noc w naszym domu przespała twardo i bez płaczu. Rano powitała mnie merdając przyjaźnie ogonkiem. Widać, że podoba jej się u nas, że zaakceptowała nas i stadko.

    Albert rozwojowo jeszcze nie na etapie witania czy merdania. Większość doby przesypia, budzi się na swoje mleczne posiłki, podrepcze w te i we wte i znowu śpi. Śpi i rośnie. Mama Bella będąc w ciąży też urosła, ale wszerz. No cóż, ciężarne tak mają, takie ich prawo. Wraz z wiosną przyjdzie czas na odchudzanie.
    A, coś jeszcze.... Od wczoraj Bella nie sypia ze swoim jedynakiem. Przeprowadziła się na sofę, gdzie jest jej z pewnością wygodniej. Odwiedza synka tylko celem nakarmienia. Trochę mi żal Alberta, odnoszę wrażenie, że nagle jakaś część z jego wczesnego niemowlęctwa została bezpowrotnie utracona, że czas go pogania podpowiadając: "doroślej!".
  • Sierpień, 2010
  • Coraz więcej..

    Coraz więcej maluchy potrafią.
    Już nie tylko widzą i patrzą, ale i przyglądają się. Nie ma wątpliwości, poznają mnie i cieszą się na mój widok. Dzisiaj zademonstrowały mi przyjazne merdanie ogonkami. Po raz pierwszy użyły ogonków celem komunikowania się ze mną. Wyobraźcie sobie to proszę: cztery maleńkie szkraby patrzą na mnie oczkami czarnymi jak węgielki i machają ogonami w zawrotnym tempie, a wszystko po to aby mi przekazać swoje pozytywne emocje i radość z życia. Coś pięknego! Pies machający ogonem zawsze cieszy człowieka, szczenięta wesoło merdające wzruszają!
    Coraz więcej jedzą, coraz więcej ważą. Wyrosły im ząbki, na razie wyglądem przypominające delikatne fiszbiny, ale są. A, i jęzorki wybarwiły się u całej czwórki przepisowo na niebiesko.
    Coraz głośniej i bardziej zdecydowanie potrafią mnie wołać gdy znikam im z pola widzenia. A głosy w swoich niewielkich jeszcze ciałkach mają potężne! Coraz bardziej są aktywne za dnia, więcej biegają, ładniej bawią się ze sobą i swoimi pluszakami.
    Coraz bardziej jestem z nimi zżyta, aż strach pomyśleć o dniu rozstania, który niechybnie nadejdzie.
  • Czerwiec, 2010
  • Zawsze coś nie tak

    Simonka i Tequilla jednakowo cieszą się aurą, zgodnie oszczekują przechodniów, mają podobnie spore apetyty i upodobania mimo jednej, małej lecz zasadniczej różnicy. Tequi ma w brzuchu szczenięta i to conajmniej cztery, tak wykazało badanie USG. Czekamy więc cierpliwie na miot "O" i cieszymy się. Fajnie byłoby mieć radość niczym niezmąconą, taką nieokrojoną poprzez inne smętne wydarzenia. A jakie? - pewnie ktoś spyta. Zawsze są jakieś. Z jednej strony wszystko cacy, Tequilla z dnia na dzień coraz okrąglejsza, a z drugiej niepokój o Miśka, który po dwóch latach dzielnego trzymania się na dystans od lecznic weterynaryjnych, teraz zafundował sobie po raz kolejny narośl na nodze. Wygląda to-to niezłośliwie, ale i niefajnie, trzeba dać wyciąć. Mała rzecz, lecz bez narkozy się nie obejdzie. W przyszłym tygodniu zabieg.

Strona 1 z 1, łącznie 3 wpisów