Wpisy otagowane jako grupa shar pei

  • Kwiecień, 2012
  • Na bieżąco

    Piotr przy pracy. Tu będzie warzywniak. Najpierw trzeba poradzić sobie z zielskiem
    Dwie nie zawsze grzeczne za ogrodzeniem. Widać, że Aferka przerosła już Bellę.
    Pampus. "Ktoś mnie woła?"
    "Już biegnę - biegnę"
    Psy są różne. Jedne grzeczne aż prawie do bólu, inne nieznośne do szaleństwa, chociaż kochane wszystkie bez wyjątku. U nas takim grzecznym jest Pampus. Powiem mu "tak", jest tak. Powiem "nie", no to nie. Furtka w kierunku pól otwarta, bo Naczelny w te i we wte z maszyną do spulchniania ziemi, albo z kompostem, albo jeszcze z innym potrzebnym mu balastem. Wiadomo, wiosna, pora upraw. Nic wielkiego, tylko warzywniak.

    Suczki (te dużo mniej grzeczne niż Pampus) wstępu na teren uprawianego skrawka ziemi nie mają. Im nie w psich głowach słuchać mojego skrótowego "nie" lub rozbudowanego: "nie wolno poza nasz teren". albo całkiem długiego: "nie wolno ścigać kotów z sąsiedztwa", w związku z powyższym patrzą z zazdrością na Pampka, któremu wolno więcej niż im. Siatka ogrodzeniowa jest dobrym wynalazkiem. On - pies z jednej strony, one - suczki z drugiej. On trochę do nich tęskni, bo zaczęły cieczkować, a one jeszcze dodatkowo z tego powodu mają szlaban na bliskie z nim kontakty. I tak to nam się rozpoczął kwiecień.
  • Luty, 2012
  • Szczęśliwym kanapowcem być


    Termometr zaokienny pokazuje minus 22! Niebieski słupek domowego termometru oscyluje w granicach 22 ale plus.

    (Myśl o rachunku za ogrzewanie domu jawi mi się w postaci koszmaru!)

    Nasze mądre psy wiedza, ze zimno straszliwie i szczęśliwie nie domagają się spacerów. Rozsądnie, bo przy tak niskich temperaturach i tak nikt i nigdzie by z nimi nie poszedł. Zima, zimno, mróz, mało rozrywek, więc zapadają w sen długi nie tylko w nocy, ale i podczas dnia.

    Prawie hibernacja.

    Za to wypuszczone na krótko na dwór biegają jak w amoku. Zimne powietrze wprowadza je w radosny rausz. Gdy tak szaleńczo gonią się wzajemnie dookoła domu, boję się, że na zakrętach połamią sobie nogi...
    Pozwalam im na 15-minutowe szaleństwa w dwugodzinnych odstępach.

    Poza gonitwami jedzą, albo śpia i śnią chrapiąc głośno. Zmartwień nie mają żadnych.
    Wierzę, że są szczęśliwe.

  • Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów