Wpisy otagowane jako dzieci i psy

  • Listopad, 2011
  • Mary Lou

    shar pei
    Na fotografii Mania. Rodowodowo Mary Lou Bonomiella, a tak swojsko i po polsku to: Mania, Maniuśka, Maryśka. Córcia naszej Belli, miotowa siostra Moni oraz znanej wszystkim przeglądającym tego bloga - Morcheeby. Aktualnie Warszawianka mieszkająca z Edytą, Łukaszem i małym Stasiem, z którym od urodzenia jest zaprzyjaźniona tak od serca i oka z niego nie spuszcza. Staś przyszedł na świat gdy Mania była jeszcze szczenięciem, czyli świat bez psa jest dla niego nieznany. Zanim Malec stanął na dobre na nogi, Mania była już wyrośniętą, dorosłą suczką. Staś ufa Mani bezgranicznie, ona na swój rozumny, aczkolwiek psi sposób opiekuje się nim i dotrzymuje mu towarzystwa. Dla mnie ten układ jest idealnym przykładem i podpowiedzią jak wspaniale dziecko i pies mogą koegzystować w jednym domu. Ci, którzy mają małe dziecko i shar pei`a wiedzą o czym piszę.

    Więcej zdjęć pokazujących obrazowo autentyczną przyjaźń Stasia z Manią znajduje się na mojej stronie internetowej w zakładce: Z naszej hodowli/Rodzinnie

    Miłego oglądania i do następnego razu!
  • Kwiecień, 2011
  • Clou tkwi w szczegółach 4

    Wydawałoby się oczywiste, że psiaki należy socjalizować, a ponieważ sprawa ma niejedno dno, rzeczywistość niejednokrotnie rozmija się z teorią dość poważnie . I tak, psy należałoby socjalizować ze sobą, w ramach gatunku - choć nie tylko, z innymi żyjątkami jako takimi, a do tego jakby było mało, dość rozważnie i ostrożnie należy podjąć wyzwanie tworzenia relacji współegzystencji z ludźmi. A już bezsprzecznie nie można zapomnieć, że ludzie to nie tylko rodzina/ znajomi, ale także inni dorośli i (o zgrozo!) dzieci w całym spektrum wieku. Psinki zatem, winno się - jeśli chcemy dać szansę, aby były mądre i rozważne - roztropnie i od niemal pierwszych chwil po upływie urodzeniowo-szczepiennej kwarantanny, wtajemniczać, przyzwyczajać i nauczyć, że obcy istnieją, istnieć będą i że generalnie mamy ich...

    Read More

  • Luty, 2011
  • MARY LOU Bonomiella (Mania)



    Pamiętacie jeszcze siostrę miotową Morcheeby i mojej Mon Cheri - śliczną Manię, mieszkającą w Warszawie z Edytą, Łukaszem i uroczymy Stasiem, z którym to Mania tworzy zgrany duet. Pewnie pamiętacie psinkę, bo Mania jest tak ładnym stworkiem, że trudno byłoby ją zapomnieć. Ja pamiętam ją niemal jakby z urzędu, no bo wszystkie urodzone u mnie szczenięta zostają w mojej pamięci na zawsze, i mimo że rozchodzą się do nowych domów, to myślę o nich często i niezmiernie ciepło, a dzień w którym ich właściciele nadeślą mi zdjęcia i napiszą parę miłych słów o psiaku, jest dla mnie zawsze dniem udanym. Nie będę egoistycznie chować fotek Mani tylko dla siebie, popatrzcie na nią i pocieszcie się razem ze mną, że tak ładnie wyrosła, i że tak czule opiekuje się małym Stasiem.
    Edycie i Łukaszowi z całego serca dziękuję za wspaniałą opiekę nad Manią, i oczywiście za miły nasz wzajemny kontakt oraz za wyjątkowo ładne zdjęcia. A odwiedzający tego bloga też niech pocieszą nimi oczy. Miłego oglądania!

    Tak Mania bawi się ze Stasiem









    P.S.
    Mam nadzieję, że wpis ten poruszy parę sumień i niebawem otrzymam nowe zdjęcia rodzeństwa Mary Lou i nie tylko jej. Tęskni mi się.
  • Termin "pies bojowy"

    Irytuje mnie gdy czytam w sieci o shar-pei jako o psie bojowym. Irytuje mnie również, gdy psy innych ras określane są mianem psa bojowego. Termin "pies bojowy" ma przecież znaczenie historyczne i to bardzo zamierzchłe. To określenie miało rację bytu, kiedy posługiwano się psem w czasie wojen, właściwie jako żołnierzem, lub kiedy jego "bojowość" wykorzystywano w starożytności i w średniowieczu niestety na arenach cyrkowych. Teraz chwalenie się "psem bojowym" może tylko przynosić wstyd jego właścicielowi, że wychował psa napastnika i mordercę.

    Owszem, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby psa o cechach obrończych ukierunkować na tzw. psa obronnego, ale jednocześnie karnego i w gruncie rzeczy przychylnie nastawionego do otoczenia. Nie mam tu na myśli shar-pei, jako że on cech psa obronnego nie posiada i jakiekolwiek szkolenie go w tym kierunku na pewno nie zaowocowałoby sukcesem. Nic też nie stoi na przeszkodzie aby inaczej pokierować wrodzonymi uzdolnieniami psa, posiadającego cechy psów obronnych. Właśnie owczarkom niemieckim przypadła główna rola opiekuna i towarzysza osób ociemniałych i chorych. Coraz więcej słyszy się o tzw. "dogoterapii" ludzi obłożnie chorych.

    W niektórych krajach specjalnie szkolone PAT dogs przyprowadzane są do szpitali, gdzie pomagają chorym, często starym ludziom uzyskać równowagę psychiczną i wzbudzić chęć do życia. Niestety takie odwiedziny uznano by w Polsce za "niehigieniczne". Także na Zachodzie i w USA rodzice psychicznie upośledzonych dzieci uważają, że pies jest bardzo przydatnym terapeutą, bo przyspiesza rozwój chorego dziecka i ułatwia jemu kontakt z otoczeniem. Nawet dzieci z zespołem Downa potrafią święcić sukcesy na wystawach kynologicznych jako doskonali handlerzy, uczestnicząc w konkursach młodego prezentera. Może byśmy też nieco zbliżyli do Europy i większą uwagę zwrócili na szkolenie psów opiekuńczych niż obrończych.

    Read More

  • Bracia nasi mniejsi

    Rozmawiałam dzisiaj z ludźmi, którzy niedawno zaopiekowali się psem ze schroniska. Ich dziesięcioletnia córeczka opowiadała z przejęciem, jak to dobrze, że piesek nie jest już w schronisku, bo przecież mógłby tam umrzeć. Matka pouczyła dziecko, że umiera tylko człowiek i nie można tak mówić o śmierci zwierzęcia, bo to byłoby dla czowieka obraźliwe. Osoba ta reprezentuje filozofię religii, według której pies nie ma duszy. W konsekwencji względem losu zwierzęcia nie trzeba by było mieć takich skrupułów, jak w odniesieniu do życia ludzkiego. A przecież już św. Franciszek głosił, że zwierzęta są naszymi braćmi mniejszymi. Trzeba o tym pisać, trzeba o tym mówić.

Strona 1 z 1, łącznie 5 wpisów