Wpisy otagowane jako dwa psy w domu

  • Lipiec, 2012
  • Albert E. i Choo-Choo balkonowo


    Dzisiejsze serdeczne podziękowania za nadesłane mi zdjęcia kieruję do Ani i Rafała z Wrocławia. Z nimi to zamieszkali urodzeni u nas: póltoraroczny już Albert E. i nieco młodsza od niego Choo-Choo, zwana po domowemu Czunią.
    Na zdjęciach Albert E. z lewej, Choo-Choo z prawej. On, jedynak naszej Belli, ma teraz Czunię do towarzystwa. Czunia, jedno z siedmiorga dzieci naszej Moni, przebojowa dziewczyna, mająca zawsze "coś do powiedzenia" swojemu licznemu rodzeństwu, teraz pewnie podporządkowała sobie Alberta... Pięknie wyrosły oba!

    Pozdrawiamy gorąco!
  • Marzec, 2012
  • Albert i Czunia wiosennie

    Dzisiaj znowu blog ma odwiedziny: Choo-Choo i Albert E.
    Ach, jak miło popatrzeć na ten słodki duet.

    Albert - jedynak naszej Belli, to już spory chłopak, Czunia - jedna z siedmiorga szczeniąt Moni prawie już jednoroczna (kiedy ten czas zleciał?) w jednym, jak wiadomo, domu żyją, bo pies proszę Was naprawdę potrzebuje towarzystwa innego psa, o czym Ci wszyscy co mają w domu po dwa doskonale wiedzą.

    Można mieć i piątkę shar pei, tak jak my, ale to już widziane z zewnątrz czasami postrzegane bywa jako lekka, a może nawet i ciężka dewiacja, więc nie zachęcam, nie namawiam nikogo do posiadania całego stada, chociaż szczerze przyznaję, że mnie i Naczelnego nasza gromadka cieszy jak mało co w życiu.

    Serdecznie dziękuję Ani i Rafałowi za te piękne wiosenne zdjęcia!
  • Sierpień, 2011
  • Wakacje w górach nad morzem

    Odchowywanie dwóch czworonogów to nie lada gratka. Jako takie pojęcie mają w tej kwestii posiadacze dwójki dzieci, ale od razu spieszę zaznaczyć, że to absolutnie nie to samo. Przy okazji o tym, że posiadanie psa jest jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie można popełnić, oświeconych nie muszę przekonywać. Za to z całą odpowiedzialnością i konsekwencją, że o świadomości aspektu też wspomnę, pragnę poinformować, że dwa psiaki, to nie pretensjonalne matematyczne dwa razy więcej szczęścia. Szczęścia jest wielokrotnie więcej. A zaszczyceni takim stanem rzeczy, wiedzą o czym mówię.
    Morcheeba - nasz pierwszy złoty skarb - w naszych skromnych progach spędziła już dwa lata. W tym czasie z małej księżniczki na ziarnku grochu, wyrosła prawdziwa Królowa, właściwie monarchini, a niekiedy caryca. Gracją, etykietą i dyplomacją obdziela łaskawie każdego, zwłaszcza w trakcie wizytacji na okolicznych włościach. Granice taktu są wyraźne, choć subtelnie wytyczone i nie wypowiadane na głos. Za to odstępstwa nie są mile widziane, a nieobyczajność traktowana surowo z góry.
    Pocoyo to za chwilę roczna panna. Czerpie z wzorca pełnymi garściami. Z tą drobną różnicą, że swój bardzo rozwinięty i bystry rozumek wykorzystuje na pełnych obrotach w celu zapewnienia sobie przyjemności. Realizacja następuje w czasie rzeczywistym, bez zbędnych podchodów i niepotrzebnego przywiązywania wagi do małostkowych detali. Precyzyjniej ujmując aspekt, jest bezceremonialnie bezpośrednia i osiąga cel nieomal w tej samej chwili, co myśl o nim. Gdy chce się tulić, to po prostu to robi. Gdy chce być smyrana po brzuchu, ostentacyjnie go nadstawia. A gdy jej niewygodnie, nonszalancko przy jednoczesnym zaangażowaniu 100% uroku, rozpycha się beztrosko na większej części sofy.
    Każda chwila z nimi jest bezcenna. A wakacje, choć z ciemnymi chmurami które musieliśmy przegonić, jak widać na zdjęciach udane. A my wyrośliśmy na czułych Pańciów, idealnie wychowanych dla potrzeb Mo i Po.

    Read More

  • Lipiec, 2011
  • Co dwa psy to nie jeden

    Choo-Choo i Albert E. w jednym żyją domu...
    każdy sobie...
    kostkę skrobie
    Rozbrykany psi duet cieszący moje oczy. On niespełna ośmiomiesięczny, ona jeszcze szczeniuś - kilka miesięcy młodsza. Szczęście zaprogramowane, bo co dwa psy to nie jeden. Prawda oczywista i najprawdziwsza. Wiem coś o tym mieszkając na co dzień z gromadką psów i obserwując jak bardzo zwierzęta potrafią zżyć się nie tylko z naszą ludzką rodziną, ale i ze swoimi pobratymcami. Powtarzam jak mantrę: pies potrzebuje towarzystwa drugiego psa. Wiedzą już o tym Artur i Wiola z ich Morcheebą i Pocoyo, wie też Natalia z Doveyem i Tevezem, poznają właśnie życie z dwoma psami pod jednym dachem Ania i Rafał. Dziękuję Ani bardzo za nadesłane zdjęcia. Tęskni mi się za tymi psiakami, a szczególnie za małą Choo-Choo. Jeszcze tak niedawno biegała w naszym ogrodzie... Było, minęło... Piękny czas! Chciałoby się przeżywać szczenięta znowu, lecz na następne baraszkujące w trawie maluchy musimy poczekać przynajmniej rok. Są jednak już plany mniej dalekosiężne, bo uwzględniające szczenięta zimowe. Ale o tym na mojej stronie w zakładce szczenięta.
  • Październik, 2010
  • Złoto

    Mo w posłanku Po
    Morcheeba jest złotą sunią. To, że ma taką sierść to tylko dodatkowe potwierdzenie faktu. Korzystając z dodatkowej bonusowej jesiennej godziny postanowiłem mocno nachwalić moją psinkę. To, że odstępuje swoje posłanko Po, już wiadomo. A jak już psinki pośpią, to i pojedzą. Najłatwiej mi, gdy jedzą obie, bo miska drugiej korci jeszcze mocniej niż posłanko. A później pospane i najedzone brykają ze sobą. Film już wkrótce, bo na razie aktorki w ferworze igraszek zapominają o puszczaniu oczka i słania uśmiechów do kamery.
    Potem Po zalega spać dalej, a rozbrykana Mo zachęca mnie do korzystania z chwili wytchnienia od paszczy maleństwa. Wówczas wykorzystujemy błękitną strzałę i odwiedzamy bliższe i dalsze leśne ostępy. Niekiedy zatrzymamy się by podziwiać widoki. A czasem korzystamy z leśnego supportu by urozmaicić spacer.
    A po dwóch godzinach łykania jodu na górach i dołach, wracamy i wszystko zaczyna się od początku.

Strona 1 z 2, łącznie 8 wpisów