Wpisy otagowane jako dakota bonomiella

  • Wrzesień, 2013
  • Wakacje z Dakotą

    Dzień dobry, Pani Marto!

    Ledwo co wróciliśmy z urlopu nad morzem, a ja już wysyłam Pani zdjęcia Dakotki. Podróż zniosła bardzo dzielnie, od czasu do czasu tylko popiszczała oznajmiając, że dobrze by było już skończyć tę jazdę. Nasza psina okazała się prawdziwym wilkiem morskim! Radość na widok ogromu piasku i ruszającej się wody, wymalowana na jej mordce to najpiękniejsza rzecz, jaką do tej pory widziałam :) Niestety nie mogłam spuszczać jej ze smyczy, bo myślę, że dopłynęłaby aż do Szwecji, ponadto nasza dziewczyna dostała cieczkę - smycz jednak nie przeszkodziła nam w dobrej zabawie :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Gosia
    Pani Gosiu, widać, że urlop nad morzem Wam obu posłużył – wyglądacie rewelacyjnie!
    Serdecznie pozdrawiam, dziękuję za pamięć i piękne jak zwykle zdjęcia.
    Powiało i u nas morską bryzą...

  • Lipiec, 2013
  • Lipiec z Dakotą – najnowsza rolka

    Serdeczne podziękowania ślę do Pani Małgosi z Wrocławia za piękną serię zdjęć Dakoty.
    Miło popatrzeć jak ładnie urosła starsza córcia Moni i oczywiście zaraz wracają wspomnienia jak to było, gdy Dakota jeszcze u nas...
    Podobieństwo do Moni nie do przeoczenia – ten sam szelmowski błysk w oku, ten sam szczery psi uśmiech. Sama słodycz i niezaprzeczalny urok. Cudna psina.

    Pozdrawiamy!
  • Kwiecień, 2013
  • Rodzinna niedziela we Wrocławiu

    Na zdjęciach uwiecznione zostało wczorajsze rodzinne spotkanie młodocianej Dakoty, jej właśnie obchodzącej drugie urodziny siostry Choo-Choo oraz nieco starszego kuzyna Alberta. Pańciowie, jako psom osoby towarzyszące, smakołykami je podkarmiające i fotografujące (rym-cym-cym!) również brali czynny udział w spotkaniu i spacerze.

    Aby przybliżyć oglądającym zdjęcia kto jest kim, pospiesznie wyjaśniam:
    Choo-Choo (po domowemu Czunia)- ta z czerwoną smyczą jest córką naszej Moni i starszą siostrą Dakoty, tej w pomarańczowej obroży i na smyczy w kolorze khaki. Albert, będący posiadaczem niebieskiej smyczy jest synem naszej Belli, babci Czuni i Dakoty. A wszyscy mieszkają we Wrocławiu: Czunia z Albertem i pańciami, Dakota ze swoimi ludźmi. Proste, prawda?

    Sporo o tej trójce pisałam w okresie gdy będąc szczeniętami mieszkały w naszym domu, a szczególnie Albertowi, jako jedynakowi poświęciłam dużo miejsca w blogu. Chętnych do poznania ich najwcześniejszego dzieciństwa/szczenięctwa zachęcam do skorzystania z rozbudowanego archiwum lub z blogowej wyszukiwarki znajdującej się w prawym, górnym rogu bloga.

    I to by było na dzisiaj tyle. Do następnego razu!
  • Dakota wiosennie



    Wiosna przyszła znienacka, w momencie gdy już się nikt nie spodziewał stopniał wieczny śnieg, zrobiło się zielono, psy ogarnął optymistyczny nastrój, telekomunikacja ustawiła mi w końcu neostradę, co to od tygodni nie funkcjonowała, widać więc, że zmiany na lepsze w pełnym biegu.
    A na zdjęciach Dakota, siedmiomiesięczna już córcia naszej Moni. Podobieństwo rodzinne nie do przeoczenia, prawie tak samo wyglądająca psina jak jej starsze siostry Clementyna, Channelka czy brat Chester. Można by je wszystkie ze sobą pomylić.
    Serdeczne pozdrowienia i podziękowania za wiosenne zdjęcia Dakoty kieruję do pań Krystyny i Gosi z Wrocławia.

    Do następnego razu!
  • Styczeń, 2013
  • Dobre wieści z Wrocławia


    Serdeczne podziękowania za piękną serię zdjęć Dakotki, za bardzo miły list o psince i za pamięć o nas dla pp. Krystyny, Gosi i Piotra z Wrocławia.
    (...) przesyłam dzisiejsze, a więc jak najbardziej aktualne, zdjęcia Dakoty. O naszym piesku słów kilka: rośnie nam ona w oczach, przybrała na masie (niemal 13 kg to nie przelewki!), a i rozumku jej ciut przybyło. Perfekcyjnie wykonuje komendę "siad", w tych lepszych dniach nawet podaje łapkę. Od początku lutego wybieramy się z nią do psiego przedszkola, bo - jak wiadomo - w dzisiejszych czasach bez edukacji to ani rusz. Później planujemy tresurę dla dorosłych psów. W domu gryzie niewiele, czasem dziabnie po drodze poręcz od fotela lub ewentualnie czyjąś stopę. Na spacerkach natomiast lubi wyszukiwać żołędzie, od czasu do czasu w jej paszczy przepastnej znaleźć można jakiegoś listka, a teraz, gdy na dworze leży śnieg, to i trochę białego puchu Dakota wchłonie po drodze. Na smyczy troszkę ciągnie, ale delikatne szarpnięcia smyczą szybko przywołują ją do porządku. Śmiesznie reaguje na te upomnienia: odwraca wtedy pyszczek i spogląda na człowieka z wzrokiem mówiącym "Dobra, w porządku, wiem o co Ci chodzi, trochę się uspokoję!". Dakotka jest psem niezwykle przyjaznym - kocha dosłownie każdego, kogo spotka w czasie spaceru: od ludzi starszych, po młodzież opuszczającą pobliskie liceum, przez dzieci, przypadkowo napotkanych bezdomnych, no i oczywiście wszystkie pieski, choć do dużych podchodzi z niejakim dystansem. Zauważyłyśmy dziś z mamą, że Dakota pogubiła gdzieś przednie zęby! Niestety w paszczy wciąż pozostają śmiercionośne (no, może przesadziłam, ale na pewno bólonośne - ot, nowy neologizm) kły... Niemniej jednak widok psiaka bez przednich mleczaków jest wprost cudowny, dlatego też wysyłam Pani zdjęcie-dowód, by Pani również mogła nacieszyć oko.

    Pięknie się mała Dakotka rozwija, jest czym pocieszyć wzrok!

    Ale to jeszcze nie wszystko, bo w "kolejce" na pokazanie w blogu czekają zdjęcia Doriana, Dextera i D-J Mańka.
    Ciąg dalszy zdjęć dorastających dzieci Moni niebawem nastąpi...

Strona 1 z 2, łącznie 7 wpisów