Wpisy otagowane jako czesanie psa

  • Wrzesień, 2011
  • Czesadło

    metalowe zgrzebło do czesania psa
    Na temat akcesorii do pielęgnacji psów raczej na blogu się nie rozwodzę, traktuję je wszystkie jak przedmioty codziennego użytku, są przydatne i już. Szczotki i rękawice mają swoje stałe zastosowanie, jedne wyczesują lepiej, inne gorzej, ale używane przez cały rok, jako że moje psy nigdy nie tracą sierści gremialnie, lecz jedno po drugim. Taka ich uroda i takie ich poczucie humoru.
    Maxie przyjeżdżając do nas na urlop przywiozła w swoim bagażu nie tylko trzy legowiska (wszystkie dla niej!), komplet misek, zestaw kosmetyków, obroże i smycze, ale i CZESADŁO. Jakieś takie dziwne wydało mi się to ustrojstwo, bo w niczym nie przypominające delikatnie wyglądających szczotek moich psów. Czesadło jak widać na zdjęciu składa się z uchwytu oraz kawałka wygiętego metalu umocowanego w tymże. Metalowa listwa, zębata po obu stronach bardziej nasuwała mi na myśl brzeszczot lub inne narzędzie ze składu klamotów majsterkowicza, a obwód tejże listwy przerażał i w pierwszej chwili niemądrze pomyślałam, że w niego zmieściłaby się pewnie głowa średniej wielkości psa. Nie, stanowczo nie spodobało mi się czesadło, ale... CZESADŁO miało służyć do czesania Maxie, więc nie pozostało mi nic innego jak przejechać nim po psicy.
    Zębata piła osadzona w plastikowym trzonku okazała się najgenialniejszą szczotką do czesania psa, z jaką się w życiu spotkałam. Nie wiem jaka fizyczna zasada działa podczas czesania zakręconą, zębatą blachą, faktem jest, że martwe włosy nie mają najmniejszej szansy na pozostanie u swojego właściciela i wystarczy jedno pociągnięcie aby wylazły z czesanego miejsca. A czesany? Ano cieszył się i utrudniał leżąc na grzbiecie i machając radośnie tymi swoimi ogromnymi nożyskami.
    Maxie odjechała, jej urlop u nas się skończył, ale wspaniałomyślnie pozostawiła nam swoje cudeńko-czesadełeńko. Tak samo skutecznie jak u bullmastiffa ściąga ono martwy włos u shar pei`a. I tak samo shar pei`e cieszą się na czesanie jak cieszyła się Maxie. Urządzenie genialne w swojej prostocie i godne polecenia dalej. Polecam i ... lubię to!
  • Kłaczek

    Początki
    O tak!
    Tu i tam
    Zapłata
    Mo postanowiła, że zsynchronizuje się z nastaniem kalendarzowej jesieni, co objawiło się wszędobylskim pozostawianiem blond-kłaczków. Liście opadają, to i sierść leci. Za to codzienne czesanie przynosi nam wiele przyjemności. Morcheebie chyba nawet więcej niż mi, bo patrząc na zdjęcia odnoszę wrażenie że chwilami mocno się zatraca w przyjemnościach. A tu jest dowód.

Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów